Paulina Hennig-Kloska, Franciszek Sterczewski, Anna Pawłowska

Poznań: Wojewoda nie będzie kontrolował sanepidu

Oskarżenia o mobbing i co najmniej kilka kontrowersyjnych zwolnień z pracy, z dnia na dzień, kontrole poselskie jedna za drugą – ale wojewoda nie zamierza kontrolować tego, co się dzieje w wielkopolskim sanepidzie. Dlaczego?

“Wojewoda wielkopolski nie otrzymał informacji o nieprawidłowościach będących podstawą do wszczęcia kontroli w Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej. Polityka kadrowa prowadzona w WSSE oraz sposób zarządzania stacją leżą w kompetencjach kierownictwa tej jednostki” – taką odpowiedź po prawie dwóch tygodniach czekania przesłało nam biuro prasowe wojewody.

Odpowiedź jest zadziwiająca choćby z tego powodu, że sprawą funkcjonowania wielkopolskiego sanepidu już dwukrotnie zajęli się posłowie: Paulina Hennig-Kloska, Franciszek Sterczewski i Małgorzata Janyska. Obie posłanki zainteresowały się sytuacją w Wielkopolskiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej po informacjach, jakie otrzymały od pracowników z całego regionu – i podczas kontroli poselskiej prowadzonej w Wielkopolskim Urzędzie Wojewódzkim. Na pokontrolnej konferencji prasowej Paulina Hennig-Kloska traktowanie pracowników w sanepidzie nazwała wprost mobbingiem.

Po kolejnym zwolnieniu z pracy w sanepidzie epidemiologa – Anny Pawłowskiej z powiatowej stacji w Poznaniu – znów sprawą zajęli się posłowie, Paulina Hennig-Kloska i Franciszek Sterczewski. Na jaw wyszły takie fakty, jak wymagania wobec pracowników bez zapewnienia im podstawowych narzędzi do pracy, na przykład komputerów, które były niezbędne, by dane epidemiologiczne dodawać do ogólnopolskiego systemu. A całą tę pracę dla Poznania i powiatu poznańskiego przez długi czas wykonywały… cztery osoby. Bo nikt nie uznał za stosowne, by zapewnić im jakąś pomoc w czasie pandemii. I po tym wszystkim wojewoda oznajmia, że “nie otrzymał informacji o nieprawidłowościach będących podstawą do wszczęcia kontroli”?

Ta odpowiedź zwyczajnie nie daje się obronić w świetle faktów. Zwłaszcza że na przykład w przypadku szpitala im. J. Strusia wojewoda nie miał takich problemów – już następnego dnia po emisji słynnego reportażu w “Uwadze” o niedostatecznej opiece w placówce pojawiła się kontrola wojewody.

W przypadku szpitala wystarczył więc jeden reportaż, by natychmiast wkroczyła kontrola. W przypadku sanepidu seria publikacji prasowych w regionie i na antenie ogólnopolskiej nie zadziałała. Dlaczego?

Lilia Łada

4.5 4 votes
Oceń artykuł
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze