PSSE Wolsztyn fot. PSSE Wolsztyn

Wolsztyn: Dyrektor stacji sanitarno-epidemiologicznej odwołana. “Dowiedziałam się przez telefon”

To kolejne zwolnienie w wielkopolskim sanepidzie. Tym bardziej kontrowersyjne, że mamy właśnie pandemię, powiat wolsztyński jest w czerwonej strefie – a zwolniona dyrektor jest specjalistą-epidemiologiem.

Interesująca jest odpowiedź na pytanie, dlaczego pani Kwinto, doświadczony epidemiolog, została w trybie nagłym i bez wyjaśnienia zwolniona z pracy. Wiesława Kostuj, rzeczniczka prasowa Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej, odpowiedziała jednym zdaniem: “Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Wolsztynie nie został odwołany”. Skwitowanie takiej decyzji jednym zdaniem już wiele mówi na temat metod stosowanych przez obecną dyrekcję WSSE.

Ale w zasadzie to prawda: dyrektor Lidia Kwinto nie została zwolniona, jeśli patrzeć na sprawę z formalnego punktu widzenia. 16 października kończy się jej kadencja i wiedząc o tym, złożyła dokumenty na kolejną. Nie spodziewała się problemów: pracowała w wolsztyńskiej stacji od 2003 roku, nigdy nie było zastrzeżeń do jej pracy, wręcz przeciwnie, była wielokrotnie nagradzana, a od 2010 roku jest też specjalistą w dziedzinie epidemiologii, czyli akurat tej, która obecnie w Wolsztynie jest najbardziej potrzebna.

Tymczasem wczoraj usłyszała, że nie zostanie powołana na to stanowisko.
– Dowiedziałam się przez telefon, że nie zostanę powołana na kolejną kadencję – opowiada. – Nie podano mi żadnych powodów takiej decyzji. Po prostu powiedziano mi, że mam spakować swoje rzeczy, wziąć urlop i już się w stacji nie pojawiać. Mam zakaz wstępu.

I taką bulwersującą sytuację rzeczniczka WSSE kwituje jednym zdaniem: “Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Wolsztynie nie został odwołany”!

W tej sprawie jest zresztą więcej zastanawiających elementów. Na przykład taki, dlaczego Lidia Kwinto nie została ponownie powołana. Gdyby jej kompetencje były niewystarczające, to z pewnością już znacznie wcześniej dałoby się to zauważyć, na przykład po naganach albo upomnieniach. Ale nic takiego nie miało miejsca – wprost przeciwnie, dyrektor była chwalona i nagradzana za profesjonalizm. Gdyby pojawił się kontrkandydat z wyższymi kwalifikacjami, to oczywiście warto byłoby go wybrać. Ale nikt taki się nie pojawił. Dyrektor Kwinto była jedyną kandydatką z odpowiednimi kwalifikacjami.

Starosta wolsztyński Jacek Skrobisz, jak informuje portal myregion.pl, bardzo pozytywnie ocenia współpracę z nią, zwłaszcza w trudnym czasie pandemii, gdzie wręcz nazwał ją “wzorową”. Zapowiedział, że będzie w tej sprawie interweniował u wojewody, bo martwi go to, czy zmiana na stanowisku dyrektora nie wpłynie na poziom bezpieczeństwa mieszkańców powiatu wolsztyńskiego.

W dodatku według nieoficjalnych informacji stacja wolsztyńska ma teraz przejść pod zarządzanie powiatowego inspektora z Kościana – czy jednak zlecenie mu zarządzania dwoma powiatami, z których jeden jest w czerwonej strefie, to rozsądna decyzja w takiej sytuacji epidemiologicznej? Każdy inspektorat przy rosnącej liczbie zakażeń i postępowań epidemiologicznych ma dość pracy u siebie.

Należy jeszcze do tego dodać borykanie się z problemami kadrowymi. Już na początku pandemii ówczesny dyrektor WSSE Andrzej Trybusz przyznawał, że odpowiednio wykształconych ludzi do tej pracy brakuje. Tak było już w marcu. Teraz sytuacja jest znacznie poważniejsza, pracowników brakuje do tego stopnia, że na przykład w Poznaniu wspomagają sanepid pracownicy urzędu miasta. I w tej sytuacji, gdy powiat wolsztyński jest w czerwonej strefie – dyrektor WSSE nie powołuje ponownie dotychczasowej dyrektor PSSE w Wolsztynie, która jest epidemiologiem?

Miejmy nadzieję, że Jadwiga Kuczma-Napierała, dyrektor WSSE, która podjęła tę decyzję, zechce nieco obszerniej wypowiedzieć się na ten temat władzom starostwa wolsztyńskiego, wojewodzie wielkopolskiemu i Głównemu Inspektorowi Sanitarnemu. I wyjaśnić, dlaczego w czasie pandemii i chronicznego braku kadr w sanepidzie usuwa ze stanowiska cenioną specjalistkę w dziedzinie epidemiologii, w dodatku robiąc to przez telefon i nie podając samej zainteresowanej żadnych powodów tej decyzji.

Sama Lidia Kwinto przeżyła szok, bo zupełnie nie spodziewała się takiego obrotu sprawy, a już na pewno w takim stylu, i zamiast na urlopie wylądowała na zwolnieniu lekarskim. Zastanawia się nad oddaniem sprawy do sądu pracy, ale jeszcze nie podjęła decyzji – najpierw chce trochę dojść do siebie i ochłonąć. Trudno się temu dziwić.

Lilia Łada

3.4 16 votes
Oceń artykuł
guest
26 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze