KORWiN Robert Mędlewski, Jacek Olszewski

Poznań: “To jest plucie mieszkańcom w twarz” – mówi partia KORWiN o podwyżkach cen biletów

Duże podwyżki cen przejazdów komunikacją miejską, parkowania w centrum, dalsze zadłużanie miasta, i to w czasie pandemii, oraz zabudowa klinów zieleni. Takie posunięcia władz Poznania bardzo niepokoją działaczy partii KORWiN.
Reklama - dalsza część artykułu znajduje się poniżej

Zanim jednak działacze przeszli do lokalnych problemów, zapowiedzieli, że nie będą komentować wyborów i deklarować, na kogo zagłosują, bo partia wydała już oświadczenie w tej sprawie. Wszyscy, którzy mają dodatkowe pytania, mogą się zgłaszać do sztabu.
– Ale cieszymy się oczywiście, że przez dwa tygodnie będziemy mieli więcej przyjaciół i będziemy częściej pokazywani w środkach masowego przekazu – podsumował sarkastycznie Jacek Olszewski z KORWiN.

Działaczy KORWiN oburza niekonsekwencja, delikatnie mówiąc, władz miasta, jeśli chodzi o podwyżki.
– Podczas debaty na temat podwyżek cen w strefie parkowania mówiono, żeby mieszkańcy przerzucili się na komunikację publiczną, ekologia, czystsze powietrze – mówi Robert Mędlewski. – Po czym miesiąc później miasto wprowadziło podwyżki cen w miejskiej komunikacji. Czy to jest uczciwe? Mnie się wydaje, że to hipokryzja. Tak nie powinno być, to jest plucie mieszkańcom w twarz.

Mędlewski zwraca uwagę, że po podwyżkach mamy w Poznaniu najdroższą komunikację w Polsce – ale wcale nie najlepszą, co być może w pewnym stopniu usprawiedliwiałoby podniesienie cen.
– Dzisiaj sieciówka kosztuje 119 zł, kosztowała 99 zł. To 20 proc. podwyżki. Czy tyle wynosi inflacja? Nie sądzę – mówi. – Dla przykładu powiem, że we Wrocławiu taka sieciówka kosztuje 90 zł, Łodzi – 96, w Gdańsku – 99, w Szczecinie 100, w Krakowie -106. Jeśli chodzi o Warszawę: jeśli ktoś ma Kartę Warszawiaka, to jest 198 zł, ale patrząc na wielkość miasta, wielkość aglomeracji i tamtejsze zarobki to i tak śmiesznie mała kwota. Ale uwaga – 119 zł w Poznaniu dotyczy tylko osób, które płacą podatki w Poznaniu lub aglomeracji. Przyjezdny kosztuje go to 149 zł, czyli aż 30 proc. więcej niż poprzednio.

Działacze KORWiN zwracają też uwagę, że zdrożała tPortmonetka, a opłaty za parkowanie w centrum poszły w górę o 41 proc.
– Poznań staje się bardzo drogim miastem – podsumowali. – Poznań spada, jeśli chodzi o jakość życia. A kiedyś byliśmy motorem napędowym. Nie mówimy, że w Poznaniu jest źle, bo na tle innych miast jest bardzo dobrze. Ale tempo rozwoju bardzo mocno spada.

Dlaczego tak się dzieje? Ich zdaniem powodem jest rosnące zadłużenie miasta. Teraz znów Poznań chce wziąć 600 mln zł kredytu z Europejskiego Banku Inwestycyjnego na rozwój infrastruktury.
– Miasto rocznie będzie musiało płacić rocznie 30 mln kapitału plus odsetki – zwraca uwagę Robert Mędlewski. – Miasto jest zadłużane na coraz większe kwoty. My jako partia KORWiN jesteśmy przeciwni braniu kredytów.

Zdaniem działaczy miasto powinno zarządzać swoimi finansami według prostej zasady: wydajemy tyle, ile mamy. I przy tym wydajemy z głową.
– Nie marnować pieniędzy na fanaberie typu plac Kolegiacki – podkreśla Jacek Olszewski – Albo na inwestycje typu dwie ogromne galerie handlowe obok siebie, kiedy wiadomo, że jedna z nich musi upaść. To nie są inwestycje miejskie, ale to miasto wydało na to zgodę. Albo zasypane wiaduktu na Grunwaldzkiej, którymi też chcemy się zająć. Oczywiście to dzieło poprzedniej administracji, ale to nie znaczy, że nie trzeba z tym czegoś zrobić. Bez konsultacji społecznych, bez zgody miasto jest zadłużane regularnie, na coraz większe kwoty. A wiemy, że budżet w tym roku będzie trudny.

– Nie negujemy dobrych rzeczy, ale są rzeczy dobre, ale są też złe. Widzimy, że radni chcą dobrze, ale nie zawsze ich metody pójścia do przodu są odpowiednie – dodaje Robert Mędlewski.

Działaczy partii niepokoi też sytuacja okolic parku Wodziczki, gdzie trwa stopniowa zabudowa Zachodniego Klina Zieleni. Ostatnio kłopoty ma znajdujący się tam ROD Bogdanka, jak informowaliśmy, jednak problem jest znacznie szerszy: rabunkowa zabudowa mieszkaniowa okolic parku powoduje występowanie z brzegów Bogdanki, bo woda, która kiedyś rozlewała się w dolinie, teraz zabudowanej domami, spływa bezpośrednio do rzeczki. Zabudowa klina sprawia też, że miasto nie jest przewietrzane przez wiatry z zachodu, a właśnie temu miało służyć utworzenie klina zieleni. Dlatego smog zostaje w mieście i mamy z nim coraz większy problem.
– Budownictwo mieszkaniowe w znacznym stopniu dewastuje ten teren – mówi Jacek Olszewski. I obiecuje, że działacze będą uważnie przyglądać się rozwojowi sytuacji na tym terenie.

Lilia Łada

1
Dodaj komentarz

avatar
Patrzeć im na ręce
Patrzeć im na ręce

Brawo!!!