Poznań: Parking – czy nielegalny skład starych samochodów na Reymonta?

Teren parkingu przy parku Kasprowicza, od strony ulicy Reymonta, przypomina skład złomu, bo miejsca zajmują wraki pojawiające się tu nie wiadomo skąd. I okazuje się, że nikt nie może sobie z tym problemem poradzić od lat.

Parking znalazł się w centrum zainteresowania przy okazji wojny o kryty basen na Łazarzu, jak o tym informowaliśmy. Miasto chce go wybudować tuż za kompleksem basenów otwartych, osiedlowi radni, zgodnie z wolą mieszkańców, woleliby, by basen znalazł się przy samej ulicy Reymonta, właśnie na części parkingu. Argumentują to tym, że wtedy nie trzeba byłoby wycinać drzew pod budowę basenu, a parking i tak nie pełni swojej funkcji, bo jest zastawiony wrakami.

Jak skrupulatnie policzyli osiedlowi radni, wraki zajmują jedną trzecią parkingu. Stoi tam 25 sztuk zniszczonych samochodów. I nawet jeśli są usuwane, problem po jakimś czasie wraca. Na przykład w 2018 roku straż miejska otrzymała sygnał o tym, że ktoś nielegalnie wywozi wraki na ten parking. przyłapała sprawcę i musiał teren posprzątać na własny koszt. jakiś czas był spokój – i problem wrócił.

Ale trudno się temu dziwić. Parking znajduje się spory kawałek od najbliższych domów mieszkalnych, w dodatku oddziela go od nich ściana zieleni. Z dwóch stron otacza go park, a z trzeciej jest ulica, z której bezpośrednio można wjechać na parking. Sąsiadów z drugiej strony ulicy też nie trzeba się obawiać, bo są tam tylko ogródki działkowe otoczone murem. Słowem jest to idealne miejsce, by wygodnie podrzucić wrak i żeby nikt tego nie widział.

Dlaczego jednak nie reaguje zarządca terenu, którym jest POSiR? Reaguje. Zgłasza problem straży miejskiej, która wraki usuwa. I tak w kółko.

Nic dziwnego, że radni woleliby na tym miejscu basen. Zwłaszcza że według planów budowy nowego basenu przedstawionych im przez władze miasta,. przy basenie miałby się znaleźć… parking. Na kilkadziesiąt miejsc.
– Po co kolejny parking, skoro nad tym, który już jest, miasto kompletnie nie panuje? – pytają radni.
POSiR – jak podaje Radio Poznań – obiecuje, że ponownie we współpracy ze strażą miejską zrobi tam porządek. Znajdą właściciela wraków i zmuszą, żeby je wywiózł, a jak nie – wywiezie laweta na koszt miasta Poznania. Czyli nas wszystkich.

Jednak to nie rozwiąże problemu, jak wskazują doświadczenia chociażby z 2018 roku. Tak położony i zaniedbany parking znów stanie się przystanią dla zużytych aut – chyba że wreszcie ktoś go zagospodaruje i zadba o porządek. Na przykład zarządca terenu, czyli POSiR. Bo obecna sytuacja nasuwa niepokojące pytania. Na przykład takie, jak poznaniacy mają uwierzyć, że jednostka miejska, która nie jest w stanie zapewnić porządku na jednym parkingu i wykorzystać go do celu, utrzyma go na innym parkingu zbudowanym w środku parku. Oczywiście na potrzeby gości krytego basenu.

Lilia Łada

0 0 votes
Oceń artykuł
1 Komentarz
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze