Basen w parku Kasprowicza fot. ROŚŁ

Poznań: Basen na Łazarzu powstanie jednak w środku parku Kasprowicza

Taką smutną nowinę przekazali dziś radni z Rady Osiedla Święty Łazarz. Mimo walki pełnej poświęcenia nie udało się radnym przekonać władze miasta, by przesunęły basen bliżej ulicy Reymonta.

Budowa krytego basenu na Łazarzu od dawna budzi wiele emocji – głównie ze względu na miejsce, w którym basen ma się znaleźć. Miasto umiejscowiło projekt prawie w środku parku Kasprowicza, natomiast osiedlowi radni woleliby lokalizację na skraju, bliżej ulicy Reymonta. Miejsca są odległe zaledwie o kilkadziesiąt metrów, jednak różnica jest duża. Gdyby władze miasta zgodziły się na przesunięcie basenu do ulicy, wówczas znalazłby się on na terenie obecnego parkingu, w połowie zastawionym wrakami, jak twierdzą radni. A co najważniejsze – nie zmniejszałby obszaru zieleni w parku i nie trzeba byłoby wycinać drzew pod tę inwestycję. Bo koncepcja budowy zakładała nie tylko basen, ale też budynki administracyjne POSiR i parking na kilkadziesiąt samochodów, a wszystko w środku parku i ślicznie wybetonowane…

Wątpliwości budził nie tylko beton i lokalizacja basenu, ale też kolejny parking – bo POSiR ma parking tuż obok przy Reymonta, na 100 samochodów, ale… nieczynny. Czy nie logiczniej uruchomić stary niż budować nowy, niszcząc przy okazji kolejny skrawek zieleni w mieście? Dyskusja toczyła się długo i była burzliwa, niestety, dyskutowali głównie mieszkańcy Łazarza i radni dzielnicy. W grudniu ubiegłego roku miasto po prostu podało decyzję, gdzie basen ma się znaleźć i jak wyglądać. Czy trzeba dodawać, że opinii osiedlowych radnych nie wzięto pod uwagę?

Rada Osiedla Święty Łazarz natychmiast zareagowała i poprosiła o spotkanie. Odbyło się w tym samym gronie co przy poprzednich dyskusjach na temat basenu: był wiceprezydent Bartosz Guss, Justyna Litka, prezes Poznańskich Inwestycji Miejskich, przedstawiciele POSiR oraz radni miejscy – Łukasz Mikuła, Bartłomiej Ignaszewski, Filip Olszak.

Oto jak relacjonują spotkanie radni z Łazarza:

Urzędnicy stwierdzili, że obiekt nie może stanąć tak blisko ul. Reymonta, choć pomimo kilku próśb nie podali żadnych konkretnych przepisów. Mamy otrzymać je pisemnie. Usłyszeliśmy, że Poznańskie Inwestycje Miejskie miały już odbierać projekt wykonawczy, gdy podnieśliśmy w grudniu temat, choć wcześniej zapewniano nas, że opracowywana jest dopiero koncepcja.

Według urzędników i tak na teren niedoszłego lodowiska musiałby wjechać ciężki sprzęt, by usunąć stary beton, co zniszczyłoby zieleń, a dyrektor Zarządu Zieleni Miejskiej stwierdził, że nie chciałby poszerzenia parku.

Według naszej wiedzy, po konsultacjach z architektem zaproponowana przez nas koncepcja jest zgodna z przepisami budowlanymi. Uważamy także, że zagospodarowanie terenu po niedoszłym lodowisku nie musiałoby wiązać się z wycinką zieleni. W przypadku braku możliwości bezpiecznego usunięcia elementów betonowych można by je zabezpieczyć i zagospodarować, tworząc miejsca odpoczynku np. poprzez obudowanie ich drewnem.

POSiR wciąż chce razem z basenem budować biura do obsługi kilku swoich obiektów. Podnosiliśmy, że nie ma na to miejsca w parku i nie chcemy tutaj żadnych sal konferencyjnych. Usłyszeliśmy, że będą to… salki dla społeczności lokalnej. Choć w dokumentacji jest napisane: „Biura dla kilku obiektów POSiR, w tym sala konferencyjna, sekretariat, gabinet główny oraz niezbędne zaplecze„. W parku mamy już zaplecze administracyjne na terenie pływalni letniej, które jest słabo wykorzystane względem społeczności lokalnej.

Jednocześnie, jak sam powiedział na spotkaniu Filip Olszak (radny miejski i były przewodniczący RO), projekt w obecnej postaci został zatwierdzony przez poprzednią radę osiedla.

Po naszej interwencji prezydent podczas spotkania zadeklarował, że:
1. Zrezygnowano z ogrodzenia inwestycji.
2. Liczba miejsc parkingowych zostanie ograniczona do minimum (miejsca dla niepełnosprawnych), wykorzystany zostanie istniejący parking przy Reymonta (w pierwotnej koncepcji znalazły się 53 miejsca parkingowe).
3. Droga pożarowa i parking zostaną, w ramach możliwości technologicznych, wykonane z kratki betonowej, która przepuszcza wodę.
4. Usunięto z projektu wszelkie miejsca parkingowe, które wymagały wycinki drzew.
5. Zaplanowane zostanie wykorzystanie deszczówki.

Bardzo nam przykro, że przegraliśmy szansę na powiększenie parku i zyskanie nowych terenów zielono-rekreacyjnych, których tak na Łazarzu brakuje. Basen w zaproponowanej przez nas lokalizacji satysfakcjonowałby każdą ze stron, lecz po prostu jest już za późno i miasto chce odebrać skończony projekt. Szkoda, że gdy w maju pytaliśmy o stan prac nad basenem PIM lakonicznie odpowiedział, że nie może udzielić żadnych informacji.

Łazarz nie ma zbyt wiele zieleni. Park Wilsona i park Kasprowicza to jedyne większe oazy zieleni w ciasno zabudowanej dzielnicy. Nic dziwnego, że jej mieszkańcy walczą o każdy skrawek zieleni, a już szczególnym oburzeniem napawa ich zmniejszanie terenu parków. Dlatego tak walczyli o zachowanie Kolektywu Kąpielisko i walczą z samochodami rozjeżdżającymi park Kasprowicza.

Tym razem się nie udało mimo logicznych i dobrze uzasadnionych argumentów. I trudno się oprzeć wrażeniu, że mamy powtórkę z historii: wracamy do debat ze społeczeństwem z czasów przejścia podziemnego przy dworcu PKP. Poziom argumentacji, informowania i uzasadniania decyzji jest łudząco podobny, nie padł tylko argument o kwestiach bezpieczeństwa, które są najważniejsze i decydują o wszystkim. Ale z czasem – kto wie…?

ROŚŁ, el

0 0 vote
Oceń artykuł
guest
2 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze