Poznań oszczędza na dekoracjach świątecznych. To widać

Betlejem Poznańskie fot. Sławek Wąchała

Gdy z czterech jarmarków Betlejem Poznańskiego trzy się zakończyły – w mieście dość trudno zauważyć klimat świąt. Dekoracje są wyraźnie skromniejsze niż w latach ubiegłych – tak jak zapowiadały władze miasta.

Już w październiku władze miasta podały, że Poznań będzie oszczędzał na dekoracjach świątecznych z powodu rosnących cen prądu i trudnej sytuacji budżetowej miasta. Zupełna rezygnacja z nich nie była możliwa, ponieważ w 2021 roku miasto podpisało nową, trzyletnią umowę z firmą wykonującą świetlne dekoracje. Zgodnie z nią firma miała wykonać elementy dekoracji, zamontować je i zdemontować po sezonie, a potem przechowywać do kolejnych świąt.

Gdyby miasto wypowiedziało tę umowę, musiałoby zapłacić firmie spore kary umowne, jak wyjaśniała wówczas Katarzyna Parysek-Kasprzyk, zastępczyni dyrektora Biura Koordynacji Projektów i Rewitalizacji Miasta UMP. W dodatku musiałoby znaleźć i opłacić przestrzeń magazynową, by we własnym zakresie przechowywać wykonane dekoracje, nie mówiąc już o zapłaceniu za serwis techniczny, który zadbałby o to, aby dekoracje nadawały się do użytku. To mogłoby kosztować więcej niż zerwanie umowy.

Jednak na tyle, na ile było to możliwe, oszczędności zostały wprowadzone: dekoracje zamontowano wyłącznie na placu Wolności, placu Kolegiackim, Rynku Łazarskim i wyremontowanym fragmencie ul. Św. Marcin. Będą też wisiały znacznie krócej, bo do 6 stycznia zamiast do 2 lutego. Jak szacowała wówczas Katarzyna Parysek-Kasprzyk, to około 10-15 proc. dekoracji zazwyczaj funkcjonujących w mieście.

Do 23 grudnia ta oszczędność zbytnio nie rzucała się w oczy: w mieście trwały cztery jarmarki świąteczne, czyli Betlejem Poznańskie, swoje lokalne, jednodniowe, zorganizowały też Jeżyce, Wilda, Stare Miasto i Strzeszyn, a Śródka jak zawsze zadbała o anioły. Na placu Kolegiackim stanęła miejska choinka, energooszczędna, jak podkreślała dyrektor Parysek-Kasprzak, bo miesiąc świecenia choinki nie przekracza 500 zł, mimo wzrostu cen prądu.

Dodatkowo prawie 400 choinek ozdobionych światełkami władze miasta ustawiły na ulicach i placach, a ok. 250 z nich trafiło do przedsiębiorców, lokalnych stowarzyszeń i organizacji. Tradycyjnie zostały też udekorowane poznańskie koziołki, no i zaczęła kursować świąteczna bimba.

To wszystko, razem z oświetlonymi straganami jarmarków, sprawiało, że skromne dekoracje miejskie nie rzucały się w oczy. Jednak 18 grudnia skończyły się jarmarki na Rynku Łazarskim i placu Kolegiackim, a 23 grudnia – jarmark na MTP. Do 27 grudnia trwa jeszcze tylko jarmark na placu Wolności.

To wszystko sprawiło, że brak dekoracji teraz bardziej rzuca się w oczy – zwłaszcza jeśli się pamięta te z ubiegłych lat, ozdabiające Stary Rynek. Pozostaje jedynie mieć nadzieję, że gdy remont Starego Rynku się skończy, a sytuacja finansowa miasta poprawi – Poznań znów zasłynie ze swoich efektownych dekoracji świątecznych.

Podziel się:

Ostatnio dodane: