wycinka drzew, Strzeszyn fot. Koalicja ZaZieleń

Poznań: Na Strzeszynie wycinają drzewa!

Koalicja ZaZieleń Poznań alarmuje, że na Strzeszynie zaczęła się wycinka drzew w pasie między ulicami Hezjoda a Olgi Sławskiej-Lipczyńskiej. Drzewa są wycinane po to, by zrobić miejsce na… nasadzenie nowych.

Brzmi to co najmniej absurdalnie – ale tak się dzieje. A co więcej, wycinka i późniejsze nasadzenia nowych drzew to realizacja obietnicy prezydenta – nasadzeń za frekwencję wyborczą. W lipcu 2020 władze miasto zapowiedziały, że posadzą nowe drzewa na tych osiedlach, których mieszkańcy najliczniej pójdą do urn. Strzeszyn i Ławica wygrały rywalizację w Poznaniu.

– Tylko czy aby posadzić nowe drzewa trzeba koniecznie najpierw wyciąć stare? – pytają działacze Koalicji ZaZieleń. I zapewniają, że czego jak czego, ale miejsca na Strzeszynie nie brakuje i miejsce dla nowych drzew można znaleźć i bez wycinki starych. A mieszkańców przyciągała właśnie ta zieleń nieurządzona i drzewa rosnące spontanicznie, nie pod sznurek.

„Nasadzenia dębów czerwonych są realizowane kosztem wycinki wielu krzewów i młodych drzew” – wyliczają działacze Koalicji ZaZieleń. – „W terenie pozostawiane są tylko te drzewa, które wymagały uzyskania zgody na wycinkę. Wycięto wiele młodych krzewów i drzew, które nie tylko stanowiły siedlisko dla wielu ptaków czy jeży, ale też tworzyły zieloną przestrzeń chętnie wykorzystywaną przez mieszkańców np. do spacerowania. A z czasem pełniłyby funkcje pasa zieleni wydzielającego teren szkoły od planowanych nowych zabudowań”.

Na dowód działacze pokazują zdjęcia prezentujące teren Strzeszyna przed „porządkowaniem” i po nim. Nie da się ukryć, że teren przed porządkowaniem wyglądał znacznie lepiej. Zamiast dorodnych krzewów głogu i pokaźnych świerczków teraz jest gołe i rozryte klepisko. Żeby zieleń w tym miejscu doszła znów do poziomu sprzed wykarczowania, trzeba będzie ładnych kilku lat. Tej przerwy nie wynagrodzą żadne strzyżone trawniki i czerwone dęby, bo to one właśnie mają zastąpić wycięte drzewa.

„Nasadzenia realizowane są również jako nagroda za największą frekwencję wyborczą wśród mieszkańców Poznania” – podkreśla Koalicja ZaZieleń. – „Ale na lokalnym forum sporo strzeszynian taką formę realizacji odbiera bardziej za karę! Nasadzenia realizowane są w ramach zielonego budżetu PBO 2021, realizację tę jednak trudno uznać za proekologiczną ani uzasadnioną ekonomicznie”.

Przyrodnicy przypominają o bioróżnorodności i zaletach zachowania zieleni nieurządzonej, która jest lepiej zaadaptowana do zmian klimatu i już teraz pełni funkcję retencyjną. Na ten temat rozmawiali też mieszkańcy, specjaliści i urzędnicy m.in. w ramach Panelu Obywatelskiego czy konsultacji związanych z nowym Studium Zagospodarowania Przestrzennego Poznania. Tereny takie jak dzika część parku Kasprowicza czy stadion Szyca są wskazywane jako enklawy dzikiej przyrody w mieście i pełniące ważną funkcję siedliska dla m.in. ptaków – ale też rekreacyjną, umożliwiając kontakt z naturą.

Tymczasem na Strzeszynie, zaraz po panelu i deklaracjach dotyczących zieleni w mieście władze Poznania likwidują dziką łąkę oraz drzewa i krzewy samosiejki, by posadzić czerwone dęby pod sznurek, a wokół nich założyć trawnik. Dlatego społecznicy apelują do Zarządu Zieleni Miejskiej w Poznaniu o przeanalizowanie możliwości zmian w zagospodarowaniu tego terenu. Jak podkreślają, jest to też zgodne z wolą mieszkańców – i zwyczajną logiką, której w wycince drzew na Strzeszynie trudno się dopatrzeć.

„Dlaczego pod patronatem Prezydenta Miasta Poznania w jednej części miasta posadzony jest wielogatunkowy kieszonkowy las, a w innej części w ramach nagrody od Prezydenta wielogatunkowe grupy są wycinane?” – pytają ekolodzy.

0 0 votes
Oceń artykuł

0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze