policja fot. policja

Poznań: Kradzież aparatu słuchowego. Ale żadnej kradzieży… nie było

Nikt nie ukradł 12-letniej Julii procesora dźwięku na Starołęckiej. Policjanci z Komisariatu Poznań Nowe Miasto ustalili, że kradzieży nie było. Co więc się stało?

Jak informowaliśmy 11 sierpnia, policja otrzymała zgłoszenie o kradzieży aparatu słuchowego należącego do 12-letniej Julii. Miało do niej dojść na ulicy Starołęckiej, podczas spaceru, a sprawcami miało być dwóch nastolatków na rowerach.

“Funkcjonariusze zajmujący się tą sprawą dotarli do nagrań z kamer obiektowych na ul. Starołęckiej” – czytamy komentarz wielkopolskiej policji. – “I wtedy, w rozmowie z policjantami mama dziewczynki oświadczyła, że do napadu nie doszło”.

Kobieta poinformowała policjantów, że tak naprawdę córka straciła aparat podczas wakacji nad morzem, na których były niedawno. Dziewczynka bawiła się w wodzie i w pewnym momencie fala zerwała jej z ucha aparat. Pomimo poszukiwań urządzenia nie udało się znaleźć.
“Procesor dźwięku o wartości prawie czterdziestu tysięcy zł. był ubezpieczony wyłącznie od kradzieży” – wyjaśniają funkcjonariusze. – “Ubezpieczenie rzekomo nie obejmowało zagubienia albo uszkodzenia. Kobieta znajdując się w trudnej sytuacji finansowej (sama wychowuje dzieci, nie otrzymuje alimentów), więc zdesperowana postanowiła zgłosić policji napaść i kradzież”.

Sprawą zajmie się teraz prokuratura – a funkcjonariusze policji, biorąc pod uwagę sytuację kobiety, przekazali jej dane trzech fundacji, gdzie otrzyma bezpłatną pomoc prawną. Zdecydowali także, że postarają się pomóc dwunastoletniej Julii. Dziewczynka mimo tego incydentu nie powinna być pokrzywdzona i pozbawiona urządzenia pozwalającego jej normalnie żyć.

KWP, el

0 0 vote
Oceń artykuł
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze