drzewo na Sczanieckiej 2 fot. ROSŁ

Poznań: Drzewo na Sczanieckiej do wycinki

Drzewo, ze względu na jego zły stan, zostało przeznaczone do wycinki. I co ciekawe, nie protestowali ani osiedlowi radni – ani mieszkańcy. Dlaczego? Odpowiedź jest bardzo prosta: bo sprawa oceny i wycinki tego drzewa została załatwiona tak, jak to zawsze powinno wyglądać.
Reklama - dalsza część artykułu znajduje się poniżej

Podczas wizji terenowej Zarząd Dróg Miejskich – dlatego ZDM, ponieważ drzewo rośnie w pasie drogowym – ustalił, że drzewo jest zamierające. Wskazuje na to fakt, że jego korona jest zielona w mniej niż 50 proc. i opiera się o latarnię, są pęknięcia w misie drzewa świadczące o możliwości jego pochylenia, następuje rozkład drewna w strefie nadbiegów korzeniowych, no i jest ubytek kory na pniu.

Co to oznacza? Że przy pierwszym lepszym wietrze, nawet niekoniecznie bardzo silnym, może dojść do wyłamania drzewa u nasady pnia. Drzewo więc niestety musi zostać wycięte.

O wynikach i wnioskach wizji terenowej zostali powiadomieni radni z Rady Osiedla Święty Łazarz, którzy z bólem serc, ale musieli uznać diagnozę ZDM za słuszną i zgodzić się na wycinkę. Poinformowali o tym też od razu mieszkańców na swoim profilu FB tłumacząc, dlaczego trzeba było podjąć taką decyzję.

I okazało się, że to mieszkańcom wystarczyło i docenili fakt porządnego i uczciwego poinformowania ich o sprawie. Obyło się bez hejtu, histerii i pretensji. Zapewne miał w tym też udział fakt, że ta rada walczy o każdy skrawek zieleni na dzielni i aż połowa naszego osiedlowego budżetu zostanie przeznaczona na tworzenie nowej zieleni w pasach drogowych. Skoro więc mówi, że trzeba wyciąć, to na pewno tak jest.

To nie jest więc tak, jak twierdzą na przykład niektórzy miejscy urzędnicy od inwestycji, że w mieście nie da się wyciąć żadnego drzewa, żeby się nie zrobiła awantura albo żeby nie zorganizowano protestu, który utrudni życie urzędnikom i inwestorom. Przykładem jest wycinka na Libelta, słynne drzewo na Zwierzynieckiej czy ostatnia wycinka na budowie skrzyżowania Lechickiej i Naramowickiej. Nie tak dawno przecież i mieszkańcy Łazarza walczyli o drzewa rosnące przed parkiem Wilsona.

Okazuje się jednak, że wystarczy mieszkańców po prostu poinformować o konieczności wycięcia drzew czy drzewa przed wycinką i wyjaśnić im, dlaczego musi do niej dojść – a nie ma z nią żadnych kłopotów.

Dlaczego tak rzadko stosuje się ten prosty sposób, który, jak właśnie dowodzi sprawa drzewa na ulicy Sczanieckiej, doskonale się sprawdza?

Oto jest pytanie.

el

Dodaj komentarz

avatar