o zajęciach antydyskryminacyjnych mówią Mariusz Wiśniewski, Marta Mazurek, Marek Sternalski, Wiesław Banaś

Poznań: Czemu służą zajęcia antydyskryminacyjne w szkołach?

Wbrew pozorom odpowiedź na pytanie nie jest łatwa, bo zależy od… poglądów politycznych. Przy czym dyskutujący często nie bardzo wiedzą, czym one są i czemu służą. Mariusz Wiśniewski, zastępca prezydenta Poznania, postanowił dziś rozwiać wątpliwości.

Zajęcia przeciwdziałające dyskryminacji i wykluczeniu wśród uczniów bez względu na powód są organizowane w stolicy Wielkopolski od 3 lat. I praktycznie od początku budzą wiele emocji – zdaniem radnych PiS, którzy nawet wydali w tej sprawie specjalne oświadczenie, zajęcia ograniczają prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie ze swoimi przekonaniami, a pod hasłem nauczania szacunku i tolerancji wobec drugiego człowieka kryje się zamiar szerzenia ideologii mających na celu osłabienie pozycji i wagi rodziny. Nazwali też te zajęcia “antyobywatelskimi”.

Tymczasem, jak powiedział Mariusz Wiśniewski, w tych zajęciach chodzi o coś zupełnie innego – o naukę szacunku i tolerancji dla drugiego człowieka.
– Pozytywne postawy warto promować od najmłodszych lat – uważa zastępca prezydenta Poznania. – Realizowany od 3 lat program zajęć antydyskryminacyjnych w poznańskich szkołach przynosi efekty. Nasi uczniowie walczą ze stereotypami i starają się stworzyć w naszym mieście przestrzeń, w której każdy czuje się swobodnie, bez szykanowania i nienawiści.

Radna Marta Mazurek zwróciła z kolei uwagę, że program zwiększa też wiedzę nauczycieli. Dzięki temu, gdy w szkole pojawia się dyskryminacja, radzą sobie z nią coraz lepiej, uzbrojeni w wiedzę i umiejętności, a takze możliwość konsultacji z kolegami i fachowcami dzięki warsztatom organizowanym przez miasto.
– To jest niesamowity krok milowy, jeśli chodzi o merytorykę – mówiła radna i podkreśliła, że może to powiedzieć z całkowitą pewnością, bo doskonale pamięta pierwsze zgłoszenia na zajęcia antydyskryminacyjne.

Zajęcia dają też dużo samym uczniom – oni opowiedzieli o swoich doświadczeniach podczas konferencji podsumowującej w 2019 roku i w 2020 roku.
– Uczniowie i uczennice, zwłaszcza z klas starszych, rozglądają się wokół siebie, zwiększa się ich empatia – tłumaczyła radna. – Dzięki niej dostrzegają te osoby, które doświadczają izolacji i biorą je pod swoje skrzydła. A trzeba pamiętać, że często te procesy izolacji, dyskryminacji zachodzą w grupie, w środowisku i często umykają dorosłym, a są zauważane przez rówieśników.

Zdaniem radnej to najlepsze dowody na to, że zajęcia antydyskryminacyjne w poznańskich szkołach służą przede wszystkim temu, żeby szkoła była miejscem bardziej bezpiecznym dla wszystkich. Zwłaszcza teraz, w tym trudnym czasie izolacji i edukacji zdalnej. Jak powiedziała jedna z uczennic podczas podsumowania programu, rozmowy w grupie pozwalają im “zachować zdrowie psychiczne”.

Radny Marek Sternalski odniósł się z kolei do wypowiedzi radnego Przemysława Alexandrowicza na temat tych zajęć i zacytował jego wypowiedź dla jednej z rozgłośni: “Tak naprawdę istotą tych programów jest propagacja odmiennych orientacji seksualnych, jeszcze niedawno nazywanych dewiacjami seksualnymi. I to jest główny cel”.
– To jest zdanie wiceprzewodniczącego rady miasta i wiceprzewodniczącego komisji oświaty i wychowania – podkreślił radny Sternalski. – Tak naprawdę pan radny wraz z pozostałą grupą radnych PiS powinien dostać jedynkę za brak zrozumienia tego, co było przedstawiane na komisji oświaty.

Bo program zajęć antydyskryminacyjnych został zaprezentowany wszystkim radnym podczas posiedzenia komisji 10 grudnia 2020 roku. Na tę komisję został zaproszony także Wielkopolski Kurator Oświaty oraz specjaliści, którzy mieli mówić i o tych zajęciach, i o edukacji seksualnej. Ale kurator na posiedzeniu komisji się nie pojawił, nie przysłał też przedstawiciela. A radni PiS jakoś nie mieli pytań.
– Na tej komisji radni PiS chowali się po kątach – opowiadał Marek Sternalski. – Nie byli w stanie podjąć merytorycznej dyskusji z ludźmi, którzy na ten temat coś wiedzą. Nie byli tym zainteresowani. Dlaczego? Dlatego, że są zainteresowani tak naprawdę ideologicznymi spotami. Oddam szacunek jednej osobie, to jest pan radny Rosenkiewicz. Bo on jest osoba, która ma inne poglądy niż my, ale dyskutuje, rozmawia, zadaje pytania. A radny Alexandrowicz zadał, o ile pamiętam, jedno pytanie: czy można mu przesłać szersze informacje na maila. Dlaczego pan radny Alexandrowicz nic nie mówił wtedy, gdy rozmawialiśmy o edukacji seksualnej? Bo mamy do czynienia z atakiem skrajnej prawicy na poznańskie szkoły, młodzież, nauczycieli. Mamy atak ideologiczny, a nie merytoryczny. Bo w merytorycznej dyskusji te osoby nie potrafią rozmawiać. One potrafią rozmawiać tylko i wyłącznie tak, jak to pokazali w oświadczeniu radnych PiS – oprócz radnego Rosenkiewicza. Bo gdzie tu, w tym oświadczeniu PiS czy wypowiedzi radnego Alexandrowicza jest cokolwiek na temat, o którym tu było mówione? Radni PiS nie chcą merytorycznej rozmowy. Oni chcą zaatakować poznańskie szkoły, aby tam nie uczono o rzeczach, które są podstawowe. jeśli chodzi o prawa człowieka w naszej kulturze cywilizacyjnej, opierającej się także na wartościach chrześcijańskich.

5 1 vote
Oceń artykuł
guest
1 Komentarz
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze