Lech Poznań przegrywa z Rakowem Częstochowa. Może zapomnieć o mistrzostwie?

Foto: Jakub Ziemianin / Raków Częstochowa

Lech Poznań przegrał na własnym stadionie z Rakowem Częstochowa 1:2 i traci do niego już 13(!) punktów w tabeli. W tej sytuacji szanse na ponowne zdobycie mistrzostwa Polski wydają się być minimalne.

W poprzednim sezonie Lech Poznań i Raków Częstochowa były zespołami, które walczyły między sobą o zdobycie Pucharu Polski oraz mistrzostwa. Po puchar sięgnął zespół z Częstochowy, z mistrzostwa cieszyli się w Poznaniu. Już na początku rozgrywek obie drużyny ponownie stanęły naprzeciwko siebie – tym razem w meczu o Superpuchar Polski. Lepszy okazał się Raków Częstochowa, który również dość konsekwentnie od początku sezonu zbiera punkty w lidze. Drużyna Marka Papszuna jest obecnie na pierwszym miejscu w tabeli i przed meczem w Poznaniu miała 10 puntów przewagi nad „Kolejorzem”. Teraz ta różnica wzrosła do 13 punktów (chociaż trzeba dodać, że Lech ma jedno spotkanie rozegrane mniej).

Nie było to wielkie widowisko, ale spotkanie było prowadzone w niezłym tempie, jak na warunku Ekstraklasy. Początek to dominacja Rakowa, ale z upływem minut coraz częściej do głosu dochodził Lech, który również jako pierwszy stworzył sobie świetną okazję do zdobycia bramki (Ishak nie wykorzystał sytuacji „sam na sam”).

Kiedyś „szczelna” obrona w ostatnich spotkaniach wygląda coraz gorzej. Poznaniacy często prowokują sytuację, po których rywale mają groźne okazje i podobnie było w tym meczu. Próba wyprowadzenia piłki od własnego pola karnego, zakończyła się stratą Szymczaka. Już po chwil w pole karne wleciał Kun, który uderzeniem z ostrego kąta pokonał Filipa Bednarka.

Lech tylko momentami wyglądał na zespół, który może jeszcze powalczyć o dobry wynik, ale dość niespodziewanie kibice „Kolejorza” odzyskali nadzieję dzięki Michałowi Skórasiowi. Młody skrzydłowy doskonale uderzył z dystansu lewą nogą, doprowadzając do remisu.

Wynik lepszy niż gra? Niestety. Poznaniacy już pokazali w tym sezonie, że dbają o emocje w meczu do samego końca. I tym razem również emocji nie brakowało. W 88′ minucie Raków wyszedł na prowadzenie, ale po weryfikacji VAR sędzia bramki nie uznał (zagranie ręką). To nie zatrzymało gości, którzy zwycięską bramkę zdobyli w doliczonym czasie gry – po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Lopeza, Piasecki pokonał Bednarka.

W kolejnym meczu ligowym Lech zmierzy się z Koroną Kielce. Wcześnie zagra w Lidze Konferencji z Villarrealem.

Podziel się: