szpital laboratorium 2 fot. pixabay

Koronawirus w Polsce: mamy kolejny rekord!

680 zakażeń – tyle stwierdzono dziś w kraju i to, jak dotąd najwięcej w ciągu jednego dnia. Pobiliśmy kolejny rekord, ale od kilku dni notujemy w Polsce przyrosty zakażeń. Dlaczego?

Ministerstwo zdrowia poinformowało dziś, że mamy 680 nowych i potwierdzonych przypadków zakażenia koronawirusem z województw: śląskiego (222), wielkopolskiego (94), małopolskiego (88), mazowieckiego (49), dolnośląskiego (47), podkarpackiego (41), łódzkiego (39), świętokrzyskiego (26), pomorskiego (17), podlaskiego (15), zachodniopomorskiego (15), lubelskiego (8), opolskiego (7), lubuskiego (5), warmińsko-mazurskiego (4) i kujawsko-pomorskiego (3).

680 zakażonych to najwięcej od 4 marca, kiedy to potwierdzono w Polsce pierwszy przypadek koronawirusa. Po 5 miesiącach pandemii chorych nadal przybywa, nie ubywa, mimo zapewnień polityków jeszcze przed wyborami, że pandemia wygasa.

Pierwszy rekordowy wynik ministerstwo odnotowało 12 maja – 595, a później 8 czerwca – 599 nowych zakażonych, jednak to były dwa jednostkowe przypadki, a później liczba osób ze stwierdzonym koronawirusem zaczęła spadać, więc jeszcze nie wzbudziło to szczególnego niepokoju.

25 lipca – zdiagnozowano 584 chorych, 30 lipca było ich 615, 31 lipca – 657 i 1 sierpnia – 658. To już trend, który budzi niepokój. Od początku lipca w kraju stwierdzono 11 295 zakażeń. To więcej niż w maju, kiedy to było ich 10 969, a przecież powinno być odwrotnie. Pandemia po ponad 5 miesiącach powinna wygasać.

Ministerstwo zdrowia tłumaczy, że powodem rosnących statystyk są stwierdzane duże ogniska zakażeń w całym kraju, głównie w firmach produkcyjnych – wielkopolskim przykładem tu może być fabryka mebli w Kępnie, gdzie wykryto takie ognisko kilka tygodni temu, później firma produkująca meble ogrodowe pod Turkiem, a wczoraj – zakład przetwórstwa drobiu w Mikstacie. Wszędzie tam stwierdzano dziesiątki zakażeń, do których dochodziło mimo podjętych bardzo szybko środków ostrożności. Kolejnym powodem są wakacje, kiedy to wiele osób się przemieszcza i z tego powodu również dochodzi do wykrycia przypadków zakażeń w nowych miejscach. Nie bez znaczenia jest też to, że Polacy podczas wakacyjnego wypoczynku niechętnie przestrzegają obostrzeń. To także skutkuje zwiększoną liczbą zachorowań.

Dlatego tak ważne jest, jak powiedział Wojciech Andrusiewicz, rzecznik prasowy ministerstwa, przestrzeganie dystansu społecznego i noszenie osłony na ustach oraz nosie w pomieszczeniach zamkniętych, komunikacji oraz wszędzie tam, gdzie jest wielu ludzi. Jednak jego zdaniem ten wysoki trend zakażeń utrzyma się jeszcze przez co najmniej kilka dni.

Na negatywne skutki poluzowania obostrzeń wskazują też lekarze epidemiolodzy, jak informuje Onet.pl. Ich zdaniem to właśnie złagodzenie restrykcji spowodowało wzrost zachorowań. I ich zdaniem dotyczy to nie tylko ognisk w firmach, jak twierdzi ministerstwo, ale także transmisji w populacji. Nie bez znaczenia są wybory, podczas których również grupowaliśmy się, choćby stojąc w kolejkach do urn. Nie wszystkie sklepy i centra handlowe pilnują zasłaniania ust i nosa, a sytuacji nie poprawiają pozwolenia na koncerty, wesela czy imprezy sportowe na stadionach.

Kolejny powodem jest brak dyscypliny wśród młodych ludzi, którzy organizują masowe imprezy nie patrząc na zagrożenie, a później przekazują wirusa dalej, na przykład komuś w rodzinie – tu przykładem może być “osiemnastka” urządzona w Turku, po której stwierdzono zakażenie koronawirusem u kilkudziesięciu osób.

Lekarze ostrzegają: dla własnego dobra musimy przestrzegać dystansu społecznego, zasłaniania ust i nosa w sklepach oraz w komunikacji oraz często myć ręce. To trzy najtańsze sposoby, które pozwolą nam zmniejszyć niebezpieczeństwo zakażenia się bez względu na region kraju, w którym jesteśmy.

el

Dodaj komentarz

avatar