Anna Karbowniczak fot KWP

Chodzież: Kierowca busa, który śmiertelnie potrącił dziennikarkę… wyszedł na wolność

Chodzi o sprawę Anny Karbowniczak, dziennikarki “Głosu Wielkopolskiego” z Chodzieży, która zginęła podczas przejażdżki rowerowej potrącona przez busa. Biegli uznali, że wina leży po stronie dziennikarki.

Wypadek miał miejsce we wrześniu, na drodze między Budzyniem a Wągrowcem. Anna Karbowniczak, zapalona cyklistka, odbywała tu jedną ze swoich wypraw rowerowych. I właśnie wtedy została potrącona przez busa, a kierowca uciekł z miejsca wypadku, zostawiając dziewczynę bez pomocy.

Dzięki sprawnej akcji policji i śladom znalezionym na miejscu wypadku błyskawicznie zidentyfikowano sprawcę wypadku. Już dzień po zdarzeniu został zatrzymany kierowca busa, Maciej N. jego brat Krystian N., który pomagał ukryć ślady wypadku, oraz Mateusz C., który był pasażerem busa. Kierowcy dodatkowo postawiono jeszcze zarzut ucieczki z miejsca wypadku.

Ale teraz Maciej N. wyszedł na wolność. O tym zaskakującym zwrocie akcji w śledztwie poinformował “Głos Wielkopolski”. Bo zdaniem biegłych Anna Karbowniczak wyjechała niespodziewanie rowerem z drogi podporządkowanej wprost pod koła busa. I to, że doszło do wypadku, to jej wina.

Biegli przedstawiając taką wersję wydarzeń kierowali się zeznaniami podejrzanych, ale także danymi z odbiornika GPS ofiary wypadku. Jednak, jak uważa Łukasz Cieśla z “Głosu Wielkopolskiego”, ta wersja nie daje odpowiedzi na kilka ważnych pytań. Podczas wypadku widoczność była dobra, także na drodze podporządkowanej, z której miała wyjechać dziennikarka.

Jak to więc możliwe, że wyjechała wprost pod busa? Musiała go widzieć – tak samo jak ją powinien widzieć kierowca. Oczywiście dziennikarka mogła być nieuważna. Ale gdyby kierowca jechał z przepisową prędkością, a ona rzeczywiście wyjechałaby mu przed maskę, to potrącenie nie byłoby śmiertelne. Czy więc jechał za szybko? Nie wiadomo, bo nie udało się ustalić, z jaką prędkością jechał. Wiadomo natomiast na pewno, że dziennikarka nie jechała szybko, skoro jechała na rowerze…

Dodatkową interesującą kwestią jest to, że podczas zatrzymania przez policję wszyscy trzej mężczyźni byli pod wpływem amfetaminy. Kiedy ją zażyli? Nie wiadomo. Czy byli pod jej wpływem w czasie wypadku? Także nie wiadomo.

Pozostaje mieć nadzieję, że śledczy znajdą odpowiedzi na te pytania i rozwieją wątpliwości.

4 1 vote
Oceń artykuł
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze