Zmiana konstytucji i wybory prezydenckie za dwa lata?

Taką propozycję złożył wicepremier Jarosław Gowin. Jego zdaniem wybory bezpieczne dla Polaków są możliwe nie wcześniej, niż za dwa lata. Co na to PiS?

Zgodnie z projektem prezydentura Andrzeja Dudy trwałaby wtedy 7 lat, ale bez możliwości reelekcji. Zdaniem wicepremiera to projekt środka, który pozwoli na odejście od walki politycznej i zajęcie się tym, co naprawdę ważne, czyli walką z koronawirusem.

Szkopuł w tym, że aby przełożenie terminu wyborów było możliwe bez wprowadzenia stanu klęski żywiołowej – trzeba by zmienić konstytucję. Do tego potrzebne jest poparcie dwóch trzecich sejmu, a więc także części opozycji. Na razie propozycję Jarosława Gowina poprze Prawo i Sprawiedliwość, jak to już oficjalnie zapowiedziała rzeczniczka partii. Wicepremier zaapelował też o poparcie do pozostałych posłów, bo jego zdaniem to najlepsze wyjście z obecnej sytuacji. Dlaczego rząd nie chce po prostu wprowadzić stanu klęski i wtedy przełożyć wyborów zgodnie z konstytucją bez konieczności wprowadzania do niej zmian – nie wyjaśnił.

Wicepremier podał swoją decyzję – jak informuje Onet.pl – po rozmowach z prezesem Jarosławem Kaczyńskim. Prezes za wszelka cenę nie chciał dopuścić do przeniesienia wyborów, o czym świadczy projekt zmian w Kodeksie wyborczym wprowadzający głosowanie korespondencyjne. PiS postawił Gowinowi i jego partii ultimatum, jak twierdzi Onet: albo poprze zmiany, albo on i jego ministrowie zostaną usunięci z rządu.

Wicepremier ultimatum odrzucił, uważając, że wybory musza zostać przeniesione na termin bezpieczny dla Polaków. Ale nie wszyscy posłowie z jego partii zdecydowali się na poparcie jego stanowiska. Ten projekt jest jego próbą wyjścia z impasu.

Pierwsze czytanie projektu ustawy o zmianie konstytucji może odbyć się nie wcześniej niż trzydziestego dnia od dnia przedłożenia Sejmowi projektu ustawy. Może ją zmienić, jeśli dwie trzecie posłów zagłosuje za, a także senat.

Onet.pl, el

Dodaj komentarz

avatar