Wielkopolska: Otruty pies trafił do weterynarza. Lekarze apelują o ostrożność!

fot. pixabay.com (zdjęcie ilustracyjne)

Biegunka, wymioty i postępujące osłabienie. Takie objawy zauważyła u swojego pupila właścicielka labradora z Grodziska Wielkopolskiego i natychmiast udała się do weterynarza. Specjalista nie miał wątpliwości: pies zjadł truciznę. Czy ktoś go otruł?

Dramatyczną walkę o życie psa opisał Głos Wielkopolski podkreślając, że udało się go uratować tylko dzięki szybkiej reakcji właścicielki i fachowości kliniki weterynaryjnej. Pies przeżył, choć na pewno jego zdrowie na tym ucierpiało i będzie dawać się we znaki.

Lekarze potwierdzili, że w jego organizmie znajdowała się trucizna, choć nie udało się wyjaśnić, jak się tam dostała. Właścicielka zapewnia, że na spacery pies wychodzi wyłącznie na smyczy, jest pilnowany i na pewno niczego nie zjadł. W domu i ogrodzie, gdzie zwierzę biega swobodnie, nie ma żadnych substancji, które mogłyby mu zaszkodzić. Nawet takich, które zwykle stosuje się w gospodarstwie domowym, ponieważ, jak podkreśliła właścicielka, zdaje sobie sprawę z zagrożenia.

Czy więc ktoś celowo otruł psa? Jak powiedziała Głosowi Wielkopolskiemu lek. wet. Marta Gnus z przychodni weterynaryjnej, w przypadku trucizny, a otrute zwierzęta do lecznicy trafiają często, trudno jest ustalić, co spowodowało zatrucie, chyba że sami właściciele to wiedzą. Dlatego weterynarze apelują, by starannie chować w niedostępnych miejscach środki owadobójcze, chwastobójcze, nawozy czy trucizny przeciwko gryzoniom.

Zdarzały się też sytuacje, że w domu pilnowano wszystkich niebezpiecznych substancji, ale zwierzę zjadło resztkę z saszetki z silnym środkiem udrażniającym rury, którą ktoś przerzucił przez płot. Psa, który to zjadł, cudem udało się uratować. Koty, które również spróbowały niebezpiecznego preparatu, nie przeżyły.

Czy ktoś wyrzucił saszetkę celowo czy przypadkiem? Tego nie udało się ustalić, ale weterynarze tym bardziej apelują do właścicieli zwierząt, by pilnowali swoich podopiecznych nawet na własnych posesjach. Wszystkie podejrzane przypadki należy zgłaszać policji – za próbę uśmiercenia zwierzęcia grożą nawet 3 lata więzienia, a jeśli jest to uśmiercenie ze szczególnym okrucieństwem – to nawet 5 lat.

Podziel się: