WARP

Wielkopolska: Kłopoty z tarczą antykryzysową to jeden z wielu kłopotów z WARP?

Wielkopolska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości stała się szerzej znana, gdy okazało się, że nie można wypłacić pieniędzy przedsiębiorcom z Wielkopolskiej Tarczy Antykryzysowej, konkursu, którym zarządzała. Ale okazuje się, że takich spraw jest więcej.

O kłopotach przedsiębiorców, którzy złożyli wnioski, zakwalifikowali się do Wielkopolskiej Tarczy Antykryzysowej, a potem nie dostali pieniędzy – pisaliśmy tutaj. Informowaliśmy również o przedsiębiorcach, którzy punktualnie co do sekundy złożyli wniosek o godzinie rozpoczęcia naboru – i już się nie zakwalifikowali.

Teraz portal money.pl informuje o innych zagadkowych działaniach WARP, tym razem związanych z konkursami na szkolenia. Jak informuje portal, przedsiębiorcy mogli wziąć udział w jednym ze szkoleń, których całą listę oferuje WARP na swojej stronie, podpisać umowę z WARP o udziale w szkoleniu, zapłacić za nie – a później WARP zwracał za to do 80 proc. kosztów szkolenia. Miał na ten cel pieniądze z funduszy unijnych.

Zasada niby prosta – ale w praktyce niezupełnie. Okazuje się, że 40 przedsiębiorców, którzy wzięli udział w jednym z programów Wielkopolskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości, do dziś nie otrzymało zwrotu kosztów szkolenia – a od jego przeprowadzenia w niektórych przypadkach minęło już 5 miesięcy. Natomiast WARP złożył w prokuraturze zawiadomienie o próbie wyłudzenia pieniędzy.

Szkolenia oferowane przez WARP miały podnosić kompetencje pracowników i tym samym przyczyniać się do poprawy sytuacji firmy, w której pracują. Były tam szkolenia prawne, dla kucharzy, informatyczne i kosmetologiczne – w zależności od potrzeb i profilu firmy. Właściciel wybierał z oferty WARP to szkolenie, które go interesowało, wypełniał wniosek i wysyłał, a WARP w zamian przysyłał umowę wraz z promesą- zobowiązaniem do refundacji kosztów szkolenia. Refundacja miała następować po dwóch – trzech tygodniach, jak można przeczytać w regulaminie projektu.

Tyle teoria. A w praktyce wyglądało to zupełnie inaczej. Właścicielka jednej z firm wysłała pracowników na szkolenie bycia testerami aplikacji. Kosztowało 47 tys. zł i zapłaciła za nie. Miała dostać 80 proc, refundacji. Szkolenie się odbyło, ale refundacji nie dostała do dziś. Dlaczego? W zasadzie trudno powiedzieć. WARP zażądał wielu dodatkowych dokumentów skarbowych i ubezpieczeniowych – i co ciekawe, już po szkoleniu – stawiał także absurdalne zarzuty, że we wniosku podała swój adres mailowy, a nie pracownika. I ostatecznie rozwiązał z nią umowę twierdząc, że szkolenie nie przyczyniło się do poprawy funkcjonowania firmy. A właścicielka firmy została z długami, bo wcześniej pożyczyła pieniądze na to, by móc zapłacić za to szkolenie.

Prawie identycznie wyglądała sytuacja ze szkoleniami w firmie innego przedsiębiorcy, Karola Polaszka. Od niego także po szkoleniach zażądano dodatkowych dokumentów, a później rozwiązano umowę w trybie natychmiastowym, bo szkolenie nie przyczyniło się do wyraźnego rozwoju przedsiębiorstwa. On także został z długami, co przyczyniło się do utraty płynności finansowej przez jego firmę.

Radca prawy Jacek Boroń, do którego zgłaszają się poszkodowani przedsiębiorcy, zwraca uwagę, że umowa między przedsiębiorcą a WARP jest mało szczegółowa i dzięki temu agencja może w zasadzie pytać o każdą kwestię, która nie jest związana z tematem szkolenia – i z każdego powodu rozwiązać umowę.

Co ciekawe, są wśród poszkodowanych także przedsiębiorcy, którzy już poprzednio korzystali ze szkoleń WARP – i byli zadowoleni. Tomasz Fiedorowicz, właściciel restauracji Bulwar, wykupił w ubiegłym roku szkolenie dla swoich kucharzy z przyrządzania określonych dań. Zapłacił za szkolenie, ono się odbywało, a po zakończeniu zgodnie z umową otrzymał od WARP zwrot kosztów. W tym roku ponownie zamówił takie szkolenie, tym razem z potraw z ryb. Ale tym razem już wyglądało to inaczej: WARP stwierdził, że nie otrzymał wszystkich dokumentów. Papiery ostatecznie się znalazły u urzędnika na sąsiednim biurku, ale pieniądze z refundacji nie przyszły.

Wszyscy przedsiębiorcy odnieśli wrażenie, że chodzi o szukanie na siłę powodów, żeby nie wypłacić pieniędzy. Część z nich – około 40 firm – zdecydowała się oddać sprawę do firmy windykacyjnej. Szkolenia kosztowały ich spore pieniądze i teraz, gdy dodatkowo jest im trudno z powodu pandemii – brak tych środków może spowodować konieczność zwolnień pracowników albo nawet upadek firm.

Portal Money.pl zwrócił się do WARP o skomentowanie tej sprawy – ale nie dostał odpowiedzi ani informacji, kiedy odpowiedź będzie. Zapytał więc biuro prasowe marszałka Marka Woźniaka, któremu WARP podlega. I dowiedział się, że w sprawie szkoleń oraz niewypłacanych pieniędzy “Departament Wdrażania Europejskiego Funduszu Społecznego podjął działania wyjaśniające. Procedura nie wykazała żadnych nieprawidłowości w zakresie realizacji wsparcia leżących po stronie WARP”. Taką informację podało biuro prasowa marszałka.

WARP natomiast 15 października złożył zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez firmy, które nie dostały zwrotu pieniędzy za szkolenia. Zdaniem WARP “usiłowały doprowadzić Wielkopolską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości do niekorzystnego rozporządzenia mieniem poprzez próbę wyłudzenia środków pieniężnych pochodzących z umowy”.

O dalszych losach szkoleń i pieniędzy rozstrzygnie prokuratura. To już drugie postępowanie związane z konkursami organizowanymi przez WARP – pierwszym jest Wielkopolska Tarcza Antykryzysowa, choć tu jeszcze trwa kontrola. “WARP i PCSS (Poznańskie Centrum Superkomputerowo Sieciowe) pracują nad zakończeniem problemu. Poinformujemy Państwa, gdy będą wyniki tych prac” – podało biuro prasowe marszałka.

Nasuwają się jednak pytania, dlaczego WARP, jednostka, która powinna być profesjonalnym wsparciem dla przedsiębiorców w regionie – wykazuje się po raz kolejny tak niewielkim poziomem profesjonalizmu? Dlaczego przyjmuje wnioski, wyraża zgodę na szkolenie, a później nagle uznaje, że szkolenie nie przyczyniło się do rozwoju przedsiębiorstwa? Wystarczyłoby doprecyzować kryteria dotyczące firm, które mogą wziąć w nim udział. Mają przecież wszystkie dane firm, które przychodzą we wniosku, więc mogą przed szkoleniem ocenić, dla kogo szkolenie będzie rzeczywistą pomocą, a dla kogo nie. No jest jeszcze kwestia czasu – efekty szkoleń i poprawa sytuacji firmy mogą być widoczne po miesiącu, ale mogą i po roku, zależy od konkretnego przypadku. Jednak WARP ani razu nie czekał zbyt długo z decyzją, że szkolenie nie pomogło. Dlaczego?

Chyba marszałek powinien skontrolować WARP jeszcze raz.

el

1.5 2 votes
Oceń artykuł
guest
1 Komentarz
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze