ukraińska artyleria fot. Sztab generalny Sił Zbrojnych Ukrainy

Ukraina: Walki na Donbasie i wybuchy w całym kraju

Alarmy lotnicze w całej Ukrainie, walki w obwodzie chersońskim i na Donbasie. Mariupol nadal się broni. „Nieważne, jak dużo wojsk ściągną Rosjanie, będziemy walczyć” – zapowiedział w nocnym przemówieniu prezydent Wołodymyr Zełenski. Trwa druga faza wojny.

Na Donbasie od kilku dni trwają ciężkie walki, zwłaszcza w Kreminnej i Popasnej. Lokalne władze stale apelują do tych mieszkańców, którym nie udało się ewakuować, by nie wychodzili ze swoich schronień. Ewakuacje z tego rejonu obecnie nie są możliwe.

„W obwodzie donieckim i ługańskim obrońcy Ukrainy odrzucili siedem ataków wroga, zniszczyli dziesięć czołgów, osiemnaście pojazdów opancerzonych, jeden system artyleryjski i system moździerzowy” – poinformował dziś sztab generalny Sił Zbrojnych Ukrainy. Z kolei obrona przeciwlotnicza podała, że udało się zniszczyć jeden rosyjski myśliwiec, cztery drony i dwa pociski manewrujące.

Serię wybuchów odnotowano w Mikołajowie, jak podała agencja Unian. Nie ma informacji o zabitych, wiadomo jedynie, że skutkiem wybuchów był pożar budynku mieszkalnego i sklepu. Rosjanie przypuścili też szturm na miejscowość Ołeksandrówka w obwodzie chersońskim, jednak ukraińska armia powstrzymała atak. Zginęło 28 rosyjskich żołnierzy. Trwają walki w Iziumie na lewym brzegu rzeki Siewiernyj Doniec, a w kierunku Krymu działania są prowadzone na całej linii frontu.

Jak odnotował amerykański wywiad, rosyjskie okręty odpłynęły od ukraińskiego wybrzeża na odległość ponad 200 km – jednak to nie wyklucza ataków rakietowych z ich pokładów. Poza tym, według amerykańskich ustaleń, na Morzu Azowskim stacjonuje co najmniej jeden rosyjski statek umożliwiający desant czołgów i piechoty morskiej. Na Morzu czarnym jest ich więcej. Czy jednak taki desant będzie miał miejsce – na razie nic na to nie wskazuje.

Według Pentagonu w regionie Donbasu Rosjanie rozmieścili 76 rosyjskich batalionowych grup taktycznych, z czego 11 w ciągu kilku ostatnich dni, przy północnej granicy z Ukrainą stacjonują kolejne 22 grupy, które uzupełniają zapasy, a około 12 grup oblega Mariupol. W przypadku poddania miasta te oddziały zasilą rosyjską armię na innych odcinkach frontu na Donbasie.

„Nieważne, jak dużo wojsk ściągną Rosjanie, będziemy walczyć” – zapowiedział z determinacją prezydent Wołodymyr Zełenski w wieczornym wystąpieniu. Ogłosił podczas niego początek „bitwy o Donbas” i podkreślił, że Ukraińcy bronią się każdego dnia.

Prezydent Ukrainy ocenił, że Rosji przy obecnych sankcjach coraz trudniej uzupełniać swoje straty w sprzęcie wojskowym, zwłaszcza tym bardziej zaawansowanym: rakietach, samolotach czy statkach. Już kilka tygodni temu została wstrzymana produkcja czołgów z braku komponentów, później na przymusowe urlopy poszli pracownicy fabryk produkujących rakiety, bo tam także zabrakło części do produkcji, a teraz zakłady w Uljanowsku zawiesiły produkcję systemów pzeciwlotniczych, bo brakuje im sterowników, które pochodzą z importu.

Natomiast Ukraina nadal dostaje regularne dostawy broni z całego świata: wczoraj rozpoczął się transport kolejnej transzy amerykańskiej, wysyłkę broni na Ukrainę prawie jednogłośnie poparł też włoski parlament, który jest zdania, że sankcje nie wystarczą i w ten sposób także zamierza wspierać Ukrainę. Amerykanie z kolei zapowiedzieli nie tylko wysyłanie broni i nakładanie sankcji, ale także działania zmierzające do likwidacji rosyjskiej machiny wojskowej. Jak wyjaśnił Wally Adeem, zastępca sekretarza skarbu USA, chodzi tu także o likwidację produkcji broni w Rosji i jej łańcuchów dostaw.