prezydent Wołodymyr Zełenski w Buczy fot. W. Zełenski FB

Ukraina: Masakra w Buczy wstrzasnęła światem. A to dopiero początek

Rosjanie wycofują się z północy Ukrainy i spod Kijowa. Mariupola nadal jest oblężony i można oczekiwać eskalacji działań na wschodzie Ukrainy. W Buczy odkrywane są kolejne ciała, a strona ukraińska twierdzi, że w innych miastach jest jeszcze gorzej.

Według amerykańskiego Institute for the Study of War, Rosjanie wycofują się i to zwycięstwo Ukraińców – znaczące, ale nie decydujące. Odwrót nie odbywa się w uporządkowany sposób, co potwierdza informacje, że morale wojsk jest bardzo niskie, oznacza też, że oddziały będą potrzebowały więcej czasu, żeby odzyskać zdolność bojową.

Oddziały, także te najemników, są przenoszone na wschód, jak poinformowało brytyjskie ministerstwo obrony. Rosjanie będą chcieli otoczyć siły ukraińskie, więc można się spodziewać eskalacji walk w Mariupolu, Kreminnej, Rubiżnem i Popasnej, a także na linii Izium-Wołnowacha. Według danych ministerstwa w Donbasie ma walczyć około tysiąca najemników z Grupy Wagnera. Wadym Denysenko, doradca szefa MSW Ukrainy, powiedział agencji Interfax-Ukraina, że od tych walk może zależeć wynik całej wojny ukraińsko-rosyjskiej 2022 r.

Trwa liczenie ciał w Buczy. Służby pogrzebowe miasta dotąd doliczyły się 400, ale to na pewno jeszcze nie wszystko, bo nie nadążają z pracą. Ich działania są utrudnione przez brak dokładnej liczby zamordowanych i to, że byli chowani często w przypadkowych miejscach, na podwórkach, w ogrodach czy parkach, bo ostrzał nie pozwalał na dojście na cmentarz. Dotąd w Buczy pochowano już ciała około 350 cywilów. To już więcej niż podczas czystki etnicznej w 1991 roku w Vukovarze, gdy Serbowie wymordowali chorwacką ludność cywilną.

Według ustaleń strony ukraińskiej Rosjanie planowali palenie ciał cywilów, po to zabierali ze sobą przenośne krematoria. „To metoda KGB – nie ma ciała, nie ma sprawy” – napisało ukraińskie rządowe Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji. Początkowo uważano, że Rosjanie chcą w tych krematoriach palić ciała swoich żołnierzy, by ukryć liczbę tych, którzy zginęli na froncie.

Wywiad wojskowy Ukrainy opublikował dane osobowe ponad 1600 rosyjskich żołnierzy z 64. Samodzielnej Brygady Strzelców Zmotoryzowanych 35. Armii Wschodniego Okręgu Wojskowego, którzy według ustaleń wywiadowczych brali udział w masakrze ludności cywilnej w podkijowskiej Buczy.

„UE powołała wspólny zespół dochodzeniowo-śledczy z Ukrainą w celu gromadzenia dowodów i prowadzenia dochodzeń w sprawie zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości” – poinformowała szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. Dmytro Kułeba, minister spraw zagranicznych Ukrainy, zwrócił się do Międzynarodowego Trybunału Karnego o wysłanie do Buczy misji, która zbierze dowody rosyjskich zbrodni.

„Zapraszam ministrów spraw zagranicznych, którzy wciąż mają wątpliwości, czy odciąć rosyjskie banki od SWIFT, kupować rosyjskie węgiel i ropę itd. zapraszam, byście przyjechali do Buczy. Stańcie nad masowym grobem, zobaczcie zwłoki ukraińskich kobiet, które zostały przed śmiercią zgwałcone, a ich ciała podpalone, by ukryć ślady zbrodni” – powiedział Kułeba. – „A potem przyjdźcie porozmawiać ze mną”.

Dziś Buczę odwiedził prezydent Wołodymyr Zełenski.
„Dla nas jest to bardzo ważne, że jest tutaj prasa, są dziennikarze” – powiedział. – „Bardzo chcemy, żebyście pokazali światu, co tutaj się stało, co zrobili rosyjscy wojskowi, co zrobiła Federacja Rosyjska w pokojowej Ukrainie”.

Tymczasem Kreml chce, by światowi przywódcy wstrzymali się przed bezpodstawnymi oskarżeniami – bo to nie rosyjskie wojska mordowały ludność w Buczy, jak powiedział dziś Dymitr Pieskow, rzecznik prezydenta Putina.

W Czernihowie dziś obyło się bez ostrzału, a mer Władysław Atroszenko potwierdził wycofywanie wojsk rosyjskich. Rosjan nie ma już także w obwodzie żytomierskim. Jak powiedział szef obwodu żytomierskiego Witalij Buneczko, Rosjanie zostawili sporo pojazdów i amunicji. Wojsk rosyjskim nie ma już też w Sumach, a granica państwa została przywrócona i znajduje się pod kontrolą wojsk Ukrainy.

Rosjanie ostrzelali Tarnopol, ale poradziła sobie z nim obrona przeciwlotnicza. Nikt nie zginął, nie ma rannych, jedynie budynek, w który trafiły odłamki, został zburzony. Nadal ostrzeliwany jest Charków – 4 osoby zginęły, a 30 zostało rannych. Według Ołeksandra Motuzjanika, rzecznika Ministerstwa Obrony Ukrainy, Rosjanie szykują się do zajęcia Charkowa.

Trwa ostrzał miejscowości obwodów dniepropietrowskiego i chersońskiego. Chersoń jest otoczony przez okupantów i kończą się tam zapasy żywności oraz leków. W Mikołajowie Rosjanie użyli zabronionej amunicji kasetowej do ostrzału, jak poinformował mer Ołeksandr Senkewycz w komunikatorze Telegram.

Wojska rosyjskie zaatakowały Rubiżne w obwodzie ługańskim, ale atak został odparty, zabito też wielu rosyjskich żołnierzy i zniszczono kilka czołgów, jak podał szef władz obwodowych Serhij Hajdaj.

Spokojnie było w Kijowie, choć na północnym zachodzie od miasta nadal jest wysokie zagrożenie ostrzałami z terenów Białorusi. Metro wznowiło ruch pociągów na Moście Południowym, jednak mer Kijowa Witalij Kliczko zaapelował do mieszkańców, by wstrzymali się z powrotem do miasta przynajmniej do końca tygodnia. Na razie jeszcze nie jest bezpiecznie, trwa usuwanie min i niewybuchów.

Rosjanie próbują odbudować most na rzece Doniec w okolicach Iziumu i przygotowują się do ofensywy w kierunku Słowiańska. Nadal blokują ewakuację Mariupola, jak podała wicepremier Ukrainy Iryna Wereszczuk. W Mariupolu wciąż jest uwięzionych między innymi 100 obywateli tureckich.

Według danych armii ukraińskiej wojska rosyjskie straciły dotąd 134 śmigłowce, 147 samolotów, 647 czołgów, 1844 transportery opancerzone, 330 systemów artyleryjskich, 107 wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych, 54 systemy przeciwlotnicze, 1273 samochody, 7 okrętów, 76 cystern z paliwem i 92 drony. Zginęło, zostało rannych lub dostało się do niewoli prawie 18 500 żołnierzy.