"Ukraina bez Putina", protest przed konsulatem rosyjskim fot. L. Łada

„Ukraina bez Putina”. Demonstracja przed konsulatem rosyjskim

Gra piłką ozdobioną twarzą Władimira Putina i czerwona farba imitująca krew rozlana przed konsulatem rosyjskim. Tak wyglądała dzisiejsza antywojenna demonstracja „Ukraina bez Putina”.

Jej uczestnicy żądali zakończenia wojny i mordowania Ukrainek i Ukraińców, ale także zamknięcia konsulatu oraz uznania rosyjskich dyplomatów w Polsce za persona non grata.
– Nie ma naszej zgody na to, by działało takie miejsce reprezentowane przez zbrodniarzy – mówił Marcin Staniewski, społecznik i organizator demonstracji. – Ten konsulat trzeba zamknąć, władze Polski powinny to zrobić, dopóki władze rosyjskie nie wycofają swoich wojsk z Ukrainy.

Uczestnicy skandowali też hasła „Sława Ukraini”, „Ukraina bez Putina” i oczywiście „wojennyj korabl idzi nah…”. Przynieśli także piłki ozdobione twarzami Putina, które chętni mogli pokopać przed konsulatem. Jedna z nich została zatknięta na pręt ogrodzenia budynku, druga została oblana czerwoną farbą przed bramą konsulatu i zostawiona tam jako symbol zbrodni wojsk rosyjskich na Ukrainie.

„Putin morderca!” – krzyczeli obecni. Wśród nich byli mieszkający w Poznaniu Białorusini, którzy zapewniali, że naród Białorusi nie chce wojny i nie chce walczyć z Ukraińcami, wprost przeciwnie, będzie ich wspierać, bo doskonale wie, co to znaczy żyć w kraju rządzonym przez dyktatora. Deklaracje Łukaszenki nie są, jak mówili, deklaracjami narodu białoruskiego.

Demonstracja zakończyła się wezwaniem do organizacji międzynarodowych, by jak najszybciej zakończyły konflikt na Ukrainie. Sami organizatorzy pożegnali się szybko, bo o 17.00 wyjeżdżali do Lwowa, by tam przekazać pomoc, którą zbierali przez kilka ostatnich dni.

– To jest najważniejsze, żeby żaden człowiek tam nie ginął – mówił Staniewski. – Mamy nadzieję, że w najbliższym czasie nastanie pokój. Żeby Ukraińcy mieli spokojną, własną ojczyznę i własny dom, bo nikt nie ma prawa im tego zabierać. Sława Ukraini!