Trzyletni Wojtuś walczy z nowotworem mózgu. Szansą jest kosztowna operacja

Wojtuś Bogaczyński fot. waleczny Wojtek FB

Rodzice Wojtusia Bogaczyńskiego z Krzykosów pod Środą Wielkopolską mają czas tylko do 28 października na uzbieranie 1,5 mln zł na operację dla chłopca. To jedyna szansa na życie dla chłopczyka.

Wojtuś Bogaczyński urodził się jako zdrowe i radosne dziecko. Jako trzylatek właśnie zaczął chodzić do przedszkola, gdy zaczął podejrzanie wymiotować. Rodzice początkowo podejrzewali, że dziecko uderzyło się podczas zabawy i dostało wstrząśnienia mózgu. Ale prawda okazała się znacznie bardziej przerażająca: guz mózgu. Badanie tomografem wykazało nieprawidłowości, a później diagnoza: to nowotwór ETMR, najzłośliwszy guz pnia mózgu.

Już 24 godziny później Wojtuś przeszedł w Warszawie operację mózgu – ale okazało się, że operacja to dopiero początek. Chłopczyk musi przejść chemio- i radioterapię, bo w Polsce to są jedyne metody leczenia tego nowotworu – a i tak lekarze dają mu maksymalnie pięć lat życia i 20 procent szans na poprawę zdrowia dziecka.

„Nie możemy stać bezczynnie i patrzeć, jak odchodzi nasze ukochane dziecko” – napisali rodzice Wojtusia na siepomaga, prosząc o pomoc dla chłopca. Postanowili szukać mniej inwazyjnego i bardziej skutecznego za granicą. Okazuje się, że jest taka możliwość, daje ją druga operacja i podjęła się jej klinika w Rzymie – tylko że ona kosztuje aż 1,5 mln zł… W dodatku, ponieważ przy tej chorobie czas nagli, musi się odbyć szybko, przed kolejnym cyklem chemii podawanej dziecku. Co oznacza, że rodzice mają na zebranie tej kwoty czas do 28 października.

To jeszcze niespełna tydzień, a na razie udało im się zebrać zaledwie 16 proc. potrzebnych pieniędzy. Dlatego proszą o pomoc i wsparcie. Leczenie Wojtusia Bogaczyńskiego można wesprzeć na siepomaga.

„Lekarze z Rzymu dają nam jedną, jedyną szansę, na to by nasz synek przeżył” – napisali zrozpaczeni rodzice. – „Dlatego zrobimy wszystko, co w naszej mocy… Błagamy o pomoc, każdą nawet najmniejszą!Proszę, pomóżcie nam ratować życie naszego małego chłopca…”.

Podziel się: