Strzyżyk – ptak św. Szczepana. Co ma wspólnego z Bożym Narodzeniem?

Strzyżyk Fot. Krzysztof Chomicz, UPP

26 grudnia, dzień św. Szczepana, niegdyś był dniem polowań na strzyżyki, zwłaszcza w Wielkiej Brytanii. Teraz już się na te ptaki nie poluje, a pozostałością zwyczaju są irlandzcy kolędnicy nazywani Wren Boys, czyli Chłopcy Strzyżyka.

Strzyżyki łatwo usłyszeć zimą, zwłaszcza w pobliżu brzegu rzeki czy zbiornika wodnego. Ich głośny śpiew jest doskonale słyszalny, choć zwłaszcza początkujący obserwatorzy ptaków nie od razu skojarzą go z tym malutkim ptaszkiem. Nie wiedzą, że strzyżyk jest niewielki, ale za to bardzo zadziorny. Tę jego cechę dobrze oddaje łacińska nazwa naukowa gatunku: Troglodytes troglodytes – ale także i brytyjska legenda poświęcona strzyżykowi i Bożemu Narodzeniu. Co prawda powszechnie uważa się, że bardziej popularnymi bożonarodzeniowymi ptakami są rudziki, ale i dla strzyżyka znajdzie się tu sporo miejsca. A legendę przypomniał prof. Piotr Tryjanowski z Katedry Zoologii Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, poszukiwacz związków ptaków z kulturą.

– Było to dawno, dawno temu – opowiada badacz. – Wszystkie ptaki świata zebrały się po to, aby zdecydować, który z nich zostanie ptasim królem. Nie było łatwo się porozumieć, zatem zorganizowano konkurs. Warunek był prosty. Ten który wzniesie się najwyżej zostaje królem. W ustalonym dniu wszystkie ptaki wzbiły się w powietrze, małe szybko się męczyły i lądowały na ziemi, za nimi kaczki, wrony, pelikany. Pozostał tylko majestatyczny orzeł, ale i on się wreszcie zmęczył i musiał wylądować. Nie widział nikogo dookoła i już gratulował sobie sukcesu. Tuż przed lądowaniem usłyszał jednak głos należący do strzyżyka „Jestem królem! Jestem królem!”. Wszystko przez to, że mała drobna ptaszynka ukryła się w upierzeniu orła i gdy przyszła chwila prawdy, strzyżyk opuścił bezpieczne miejsce. Wylądował chwilkę później. Orzeł był wściekły, ale zbyt wyczerpany, żeby protestować. Strzyżyk zaś został okrzyczany zwycięzcą i zwłaszcza wśród ptasiej drobnicy zapanowała atmosfera radości. Z kolei duże gatunki dawały strzyżykowi do zrozumienia, że wygrał wyłącznie podstępem i przebiegłością, a to nie jest sprawiedliwe. „Orzeł wygrałby tylko swoją siłą, a czym to niby lepsze niż przebiegłość?” – miał odpowiedzieć strzyżyk. Wymyślono więc kolejny konkurs. Tym razem królem miał zostać ten gatunek, który sfrunie najbliżej ziemi. Rozpoczęły się zawody, a ptaki skakały w dół, by szybować tuż nad ziemią. Strzyżyk zaś dostrzegł mysią norkę i postanowił do niej wlecieć. Udało się i zawołał ponownie: „Jestem królem! Jestem królem!”. Duże gatunki musiały uznać zwycięstwo, ogłosiły strzyżyka królem, lecz postanowiły, że nie będzie nimi nigdy rządził. Pozostanie na zesłaniu, którego miejsce sam wskazał. Na zmianę stały przy mysiej dziurze, czekając na wydostanie się strzyżyka. Chciały go zabić i zjeść. Pewnej nocy mysiej, czy już teraz strzyżykowej, dziury pilnowała sowa. Słońce poranka lekko ją oślepiło, a strzyżyk wykorzystał okazje i czmychnął. Strzyżyk nadal jest ptasim królem, ale tak się boi ptaków drapieżnych i sów, że chroni się przed nimi w krzakach, żywopłotach i trzcinach. Wie bowiem, że jak go złapią to zabiją, mięsa wprawdzie niewiele, ale będzie to zemsta, a ta, jak wiadomo, nie bywa racjonalna.

Ta legenda pochodzi z Irlandii, ale jest znana w wielu miejscach Wysp Brytyjskich, a nawet w Niemczech i Danii. i to zapewne z jej powodu 26 grudnia, a więc w dzień św. Szczepana, polowano na strzyżyka rzucając w niego kamieniami (jak w chrześcijańskiego męczennika).
– Na szczęście ten barbarzyński zwyczaj przeminął – zauważa prof. Tryjanowski – a jego nieszkodliwą pozostałością są irlandzcy kolędnicy nazywani Wren Boys, czyli Chłopcy Strzyżyka. Chodzą po wsi, muzykując, tańcząc i prosząc o drobne datki, przy okazji przypominając o męczeństwie.

Strzyżyki w Wielkiej Brytanii występują znacznie powszechniej niż w Polsce – tam w pewnej budce doliczono się nawet 70 osobników! Stąd też są bohaterami wielu legend. W Polsce część strzyżyków odlatuje do cieplejszych miejsc Europy, a niewielka część pozostaje nad brzegami wód lub w miejskich parkach. Najchętniej gniazdują na wykrotach drzew, w kupach chrustu, dużych przestrzennych dziuplach, choć nie stronią nawet od półotwartych budek lęgowych. Zimą natomiast wybierają budki zamknięte i tam , w sporych koloniach, żeby było cieplej, spędzają zimne noce.

– Może spacer w drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia to całkiem dobry pomysł na zapoznanie się ze strzyżykiem? – zachęca poznański naukowiec. – Gorąco namawiam!

Podziel się:

Ostatnio dodane: