Poznań: Idzie wiosna, spadają tynki i… balkony

Lubicie spacerować oglądając stare, zaniedbane kamienice? A może w takim miejscu parkujecie swoje auta? Na wiosnę lepiej tego nie robić. Może się zdarzyć, że na dachu samochodu albo na waszej głowie wyląduje kawałek elewacji.

Koniec lutego to w Poznaniu tradycyjnie czas, kiedy trzeba uważać na spadające kawałki tynku lub nawet… całe balkony. Winna jest pogoda: po kilku miesiącach ciągłego zamrażania i rozmrażania elewacji woda rozsadza tynki, a te obluzowane spadają na chodnik. Dotyczy to też innych elementów elewacji, szczególnie narażonych na niszczące działanie pogody, takich jak ozdobne gzymsy czy balkony.

Od wielu lat przedwiośnie jest porą roku szczególnie intensywnej pracy dla strażaków i strażników miejskich. Ci pierwsi są wzywani za każdym razem, gdy trzeba zdjąć obluzowany fragment tynku czy balkonu, by nie spadł na głowy przechodniów lub na zaparkowane przed domami samochody. Ci drudzy wręczają mandat za zaniedbanie właścicielowi lub administratorowi budynku.
– Dbałość o budynek, w tym remont elewacji, należy do obowiązków właściciela lub zarządcy nieruchomości – wyjaśnia Przemysław Piwecki, rzecznik prasowy SMMP, który od lat co roku o tej porze przypomina o niebezpieczeństwie spadania fragmentów elewacji.

Jak informuje Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego, obowiązkiem właścicieli lub zarządców obiektów budowlanych jest zapobieganie uszkodzeniom budynków, mogącym spowodować zagrożenie dla życia lub zdrowia ludzi oraz dla bezpieczeństwa mienia i środowiska. A to oznacza obowiązek kontroli tych elementów budynków, które są narażone na szkodliwe wpływy atmosferyczne i niszczące działania czynników występujących podczas użytkowania budynków. Obowiązki właścicieli lub zarządców obiektów budowlanych wraz z przepisami karnymi określone są w rozdziałach 6 i 9 ustawy Prawo budowlane.

Tyle teoria. W praktyce nadal wielu właścicieli budynków, jeśli w ogóle przeprowadza kontrole stanu technicznego, to ogranicza je do instalacji gazowych oraz przewodów kominowych i urządzeń grzewczych. Ich dbałość o zewnętrzne elewacje ogranicza się do osłonięcia przyległego chodnika siatką, by nie spadały na przechodniów i na samochody. Tymczasem to za mało. Wystarczy zajrzeć do statystyk strażaków, żeby zobaczyć, że przynajmniej kilka razy w miesiącu muszą interweniować zabezpieczając odpadającą elewację.

I są to poważne przypadki. W lutym 2010 roku na ulicy Szewskiej oderwała się część elewacji balkonu z najwyższego piętra. Uszkodziła samochód zaparkowany na ulicy, cudem nie trafiając żadnego z przechodniów na ruchliwej przecież ulicy. W 2011 z trzeciego piętra budynku przy ulicy Taczaka spadł tynk wraz z kawałkami cegieł – tuż obok przechodzącej akurat chodnikiem kobiety. Na szczęście nic jej się nie stało. W 2013 spadający tynk zniszczył samochód zaparkowany na Garbarach. W 2015 poważne zagrożenie spowodował tynk, który spadł z kamienicy przy Wrocławskiej, a w 2017 wejście do kamienicy przy Poznańskiej zostało zasypane fragmentami dachówek. Konieczne okaząło się zamknięcie bramy wejściowej i wchodzenie do budynku od podwórza. W tym samym roku mieszkańca Jeżyc przechodzącego ulicą Szamarzewskiego o mało nie trafił fragment betonowego gzymsu długości metra.

Niestety, z roku na rok takich sytuacji jest coraz więcej. Sprzyja temu nieuregulowany stan prawny wielu poznańskich kamienic, a także brak narzędzi do dyscyplinowania tych właścicieli budynków, którzy nie dbają należycie o swoją własność. I straż miejska, i PINB mogą na takich właścicieli nałożyć kary, a nawet pozwać do sądu – właściciele z kolei mogą się odwoływać. Takie sprawy potrafią ciągnąć się latami, a stan kamienic od tego z pewnością się nie poprawia.

Na wszelki wypadek więc, skoro zbliża się wiosna, unikajcie przechodzenia przy budynkach, których stan techniczny wydaje nam się podejrzany. No i zdecydowanie na parkujcie w takich miejscach samochodów.

Lilia Łada, fot. archiwum SMMP

0 0 votes
Oceń artykuł
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze