Robert Winnicki w Poznaniu. „Jeżeli rząd to robi, to nie ma nic wspólnego z żadną prawicą”

Robert Winnicki, prezes Ruchu Narodowego pojawił się w Poznaniu. Tym razem odbyło się bez manifestacji jego zwolenników i przeciwników.

Winnicki jest posłem Konfederacji. W poprzednich wyborach udało mu się wejść do sejmu z list Kukiz’15. Jesienią powalczy o reelekcję. Podczas ostatniej wizyty prawicowego polityka w mieście odbyły się dwie duże manifestacje: jego zwolenników i przeciwników. Tym razem było spokojnie.

Prezes Ruchu Narodowego wygłosił w Poznaniu wykład, w którym wskazał na największe, jego zdaniem, zagrożenie dla narodu. Dostało się imigrantom, homoseksualistom i… PiSowi.

Ale od początku… Winnicki wydawał się być zadowolony z frekwencji na spotkaniu. – Mimo środka sezonu urlopowego widać, że jest duża mobilizacja społeczna i polityczna. I bardzo dobrze – mówił polityk, żeby następnie wyjaśnić słuchaczom jak cenne są takie spotkania. Według Winnickiego dają one szerszą perspektywę i pozwalają na przeprowadzenie merytorycznej debaty, co ma być niezwykle istotne w czasach kiedy nawet w sejmie, jak przekonywał poseł, debata publiczna „leży”.

Sama Konfederacja „ma być odpowiedzią na realne zapotrzebowanie na scenie politycznej”. Winnicki przekonywał, że Polska potrzebuje „ideowej prawicy”, co ma uchronić kraj przed losem państw zachodu, w których według prezesa Ruchu Narodowego nastąpił rozkład tożsamości narodowej i duchowej. – Dzisiaj w Polsce, w której teoretycznie rządzi prawica, a przynajmniej sama tak siebie nazywa, zniszczenie rodziny, narodu i tożsamości narodowej przyspieszyło. W ostatnich czterech latach idzie to szybciej, niż za rządów Platformy Obywatelskiej – przekonywał Winnicki.

Odpowiedzialny za to ma być niekontrolowany napływ imigrantów do Polski. W ubiegłym roku Polska miała być rekordzistą jeżeli chodzi o przyjmowanie imigrantów w Unii Europejskiej. – Ponad 600 tysięcy według danych Eurostatu – grzmiał poseł. Większość z nich to ukraińcy, do których Winnicki wydawał się mieć stosunek dość umiarkowany. Prezesa Ruchu Narodowego niepokoił natomiast gwałtowny wzrost liczby imigrantów z państw Azjatyckich. – Rząd PiSu robi z Polski kraj imigracyjny. W Warszawie na ulicach robi się „ciemno”! – mówił Winnicki.

Poseł Konferencji przekonywał również, że osoby zakładające szybką asymilację imigrantów, są w całkowitym błędzie. Winnicki tłumaczył, że żeby można było mówić o asymilacji to do państwa musi przybyć odpowiednio mało imigrantów w odpowiednio długim czasie. W przypadku masowych migracji przyjezdni tworzą własne enklawy w państwie. – Jeżeli pojawią się dziesiątki tysięcy imigrantów w jednym mieście, to nie ma szans na asymilację większości z nich. Co więcej państwo Polskie nie prowadzi takich działań – tłumaczył Winnicki.

Według szefa Ruchu Narodowego to zagraża „spójności kulturowej i etnicznej naszego narodu”. – Jeśli w Polsce coś jest prawicą to mówi temu „nie”! Jeżeli rząd to robi, to nie ma nic wspólnego z żadną prawicą – przekonywał.

Następnie Winnicki skupił się na „rewolucji kulturowej”. Jako przykład podał zajścia z Białegostoku. I znowu dostało się rządowi PiSu. – Tęczowy marsz nie zwolnił w 2015 roku (rok dojścia PiS do władzy – red.). On przyspieszył! – mówił poseł.

Szczególnie oberwał Jacek Kurski, prezes TVP. Winnicki uważa, że obecne media promują homoseksualizm w serialach i filmach. Jak podkreślił prawicowy poseł, takie wątki pojawiają się nawet w mediach publicznych. Przykładem ma być serial „Barwy Szczęścia” w którym jest akcent homoseksualny, a który jest nadawany w najlepszej porze w TVP.

– Dzisiaj największym homopropagandzistą w Polsce nie jest Robert Biedroń. Dzisiaj są nimi szefowie kultury w największych telewizjach i jest niż też Jacek Kurski! – przekonywał Winnicki.

Obecnemu rządowi dostało się również z powodu skuteczności polityki zagranicznej. Poseł Konfederacji wyśmiał uznanie wybrania Ursuli von der Leyen na funkcję przewodniczącej Komisji Europejskiej za sukces dyplomacji. – Zwracam państwu uwagę, że jeszcze nigdy nie mieliśmy żadnego znaczącego stanowiska w Unii Europejskiej. Nie mówię oczywiście o Tusku, bo to też jest niemieckie stanowisko. Taka jest rzeczywistość i Konfederacja chce powiedzieć Polakom, że nie tylko można inaczej, ale też trzeba inaczej! Na Europie świat się dziś nie kończy, ale też już nie zaczyna. Europa zaczyna być peryferium polityki światowej przez to, że sama dokonuje samobójstwa – stwierdził Winnicki.

0 0 votes
Oceń artykuł

2 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze