św. Marcin podczas remontu fot. L. Łada

Remont w centrum trwa. Czy przedsiębiorcy go przetrwają?

Projekt Centrum, czyli szeroko zakrojony cykl przebudowy całego śródmieścia mocno daje się we znaki przedsiębiorcom. Po restauratorach ze Starego Rynku zaczęli protestować właściciele sklepów przy placu Wolności.

Prace prowadzone na al. Marcinkowskiego, Starym Rynku i Świętym Marcinie, które wyłączyły miejska komunikację w centrum, sprawiły też, że do mieszczących się tam sklepów przychodzi znacznie mniej klientów, bo po prostu trudno się tam dostać. Droga nawet na piechotę wcale nie jest taka oczywista, zwłaszcza gdy jest ciemno.

Gdyby nie pandemia…

Trzeba przyznać, że czas na remont jest wyjątkowo niefortunny, choć oczywiście planując go nikt nie mógł przewidzieć, że nadejdzie pandemia i wszystko postawi na głowie. Ale to właśnie ona sprawiła, że przedsiębiorcom jest podczas tego remontu znacznie bardziej ciężko.

Restauratorzy ledwo zaczęli się zbierać po długim zamknięciu lokali, bo nie wszyscy mogli prowadzić sprzedaż na wynos, a co, którzy prowadzili, często nie zarabiali nawet na koszty utrzymania lokalu. Teraz co prawda lokale są otwarte, ale remont płyty rynku sprawia, że klientów jest znacznie mniej, do tego doszły lawinowo rosnące ceny prądu i gazu.

Właściciele sklepów przy remontowanych ulicach co prawda nie zostali zamknięci w pandemii, ale i oni znacznie mniej zarabiali w czasie lockdownów, odczuli także podwyżki kosztów utrzymania. No i to jest ich drugi remont – przecież niespełna 10 lat temu plac Wolności i ulica 27 grudnia była wyłączona z ruchu z powodu remontu trasy tramwajowej. Ukończono go 15 maja 2012 roku.

Tak źle jeszcze nie było

Czy Projekt Centrum będzie gwoździem do trumny sklepów przy placu Wolności? W większości to sklepy i firmy działające tu od kilkudziesięciu lat. Ich szefowie zgodnie przyznają, że tak ciężko jeszcze nie było. Uważają, że remont jest tu bardzo potrzebny i cieszyliby się z niego – gdyby nie ten fatalny termin, w jakim wypadł. Po pandemii nikt nie ma oszczędności, by zacisnąć pasa i przetrwać ten czas, a na zarobki pozwalające przetrwać nawet po zniesieniu wszystkich obostrzeń trudno będzie liczyć. Rozkopane ulice sprawiają, że klienci i turyści omijają tę część miasta szerokim łukiem i dopóki remont się nie skończy – raczej nie wrócą. A remont zgodnie z grafikiem ma się skończyć dopiero we wrześniu.

Przedsiębiorcy uważają, że powinni dostać pomoc od miasta w tej sytuacji – jednak jedyna, jaka otrzymali, to obniżki czynszu dla tych firm, które wynajmują lokale od ZKZL. Ale to bardzo niewielka grupa – większość firm mieści się w prywatnych budynkach. Niektórzy właściciele kamienic rozumieją sytuacja i obniżają czynsze – niestety, nie wszyscy się do tego poczuwają.

Przedsiębiorcy wskazują, że ich obawy nie są na wyrost – wystarczy spojrzeć na Święty Marcin. Z powodu remontu odcinka między Kościuszki a Ratajczaka padły prawie wszystkie znajdujące się tam sklepy i lokale. Owszem, teraz powoli pojawiają się nowe, ale jaka to pociecha dla tych, które upadły?

Przedsiębiorcy z placu Wolności i al. Marcinkowskiego zadają sobie pytanie, ile z tutejszych firm i sklepów, w większości istniejących ponad 30 lat w tym miejscu, wytrwa do końca remontu wobec braku pomocy miasta?

Źródło: Głos Wielkopolski