Odra Opole - Lech Poznań fot. P. Szyszka Lech Poznań

Raków Częstochowa – Lech Poznań. Zasłużona porażka Lecha

3:1 dla Rakowa Częstochowa. Nie takiego wyniku spodziewali się kibice Kolejorza – i nie takiego powrotu Macieja Skorży. Ale to była zdecydowanie zasłużona przegrana.

Spotkanie zaczęło się spokojnie i ostrożnie, a rywali badali nawzajem swoje możliwości. Szybko okazało się jednak, że ze strony Rakowa to jedynie zmyłka. W 10. minucie Fran Tudor wykorzystał brak reakcji obrony Lecha po wrzutce z kornera – i precyzyjnie głową umieścił piłkę w bramce. Lech przegrywał z Rakowem 1:0, a w 14. minucie niewiele brakowało, żeby to było 2:0. Tudor podał piłkę do Araka, a ten strzelił – i zabrakło mu dosłownie kilku centymetrów, żeby umieścić piłkę w siatce.

W 17. minucie Nika Kvekveskiri spróbował odpowiedzieć atakiem – ale jego strzał niestety skończył się na poprzeczce. W 23. minucie znów zaatakował niezmordowany Tudor, ale piłka poleciała obok bramki. Zdecydowanie to piłkarze Rakowa byli bardziej aktywni i skuteczni w tym spotkaniu.

Udowodnili to w 29. minucie. Piątkowski dostał piłkę od Cebuli, ograł Czerwińskiego – i strzelił głową trafiając do bramki Mickeya van der Harta! Raków prowadził 2:0.

Gospodarze przypuścili serię zmasowanych ataków na bramkę Mickeya van der Harta. W 33. minucie szczęścia spróbował Arak, na szczęście poznański bramkarz złapał piłkę. Minutę później zaatakował Wdowiak, ale znów van der Hart obronił.

W odpowiedzi Salamon zdecydował się na daleki strzał w 38. minucie – ale nie udało mu się zaskoczyć Holca.

Wynik pierwszej połowy już się nie zmienił do jej końca. Lech sprawiał wrażenie zupełnie zagubionego.

Druga połowa zaczęła się lepiej – w 49. minucie Ishak dostał podanie od Sykory i bezbłędnie wbił piłkę głową do bramki Rakowa. Przy wyniku 2:1 dla Rakowa pojawiła się nadzieja, że Kolejorz w drugiej połowie pokaże jeszcze coś godnego uwagi.

Niestety, w 56. minucie to Raków pokazał, co potrafi. Cebula dostał piłkę z prawej strony od Piątkowskiego i strzelił fantastycznego gola z przewrotki. Raków nadal prowadził dwiema bramkami – ale już 3:1.

W 60. minucie o włos nie padła czwarta – Piątkowski strzelił głową i tylko błyskawicznej interwencji Skórasia, który wybił piłkę sprzed bramki, lechici zawdzięczają fakt, że nie znalazła się w siatce.

Kolejorz złapał rytm – ale stracił gola. A zawodnicy Rakowa imponowali siłą spokoju – im bliżej końca spotkania, tym bardziej, ale przy takim wyniku trudno się dziwić. Powiedzieć, że lechici wypadają przy nich blado to nic nie powiedzieć.

W ostatnim kwadransie spotkania największym wydarzeniem była kontuzja Tudora, który w 85. minucie dostał łokciem od Puchacza podczas walki o piłkę. Sędzia nie dopatrzył się faulu, ale Tudor musiał zejść z boiska.

Lech rozpaczliwie próbował atakować do ostatniej minuty, ale nie dało to w zasadzie żadnych efektów i ostatecznie przegrał z Rakowem 3:1 na wyjeździe. Zdecydowanie zasłużenie.

0 0 votes
Oceń artykuł
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze