Radny Paweł Sowa: Poznań straci około 175 milionów

To efekt zmniejszenia dochodów z podatku PIT, wprowadzonych przez rząd. Ucierpią na tym głównie samorządy, w tym poznań. Jak wyliczył radny, decyzja rządu oznacza 175 mln zł mniej dla miasta i jego mieszkańców.

– To około 5% tegorocznego budżetu – wyjaśnia radny Paweł Sowa z Prawa do Miasta. – I ogromna kwota pieniędzy, których zabraknie na wiele różnych ważnych spraw.

A brak 5 proc. budżetu to jeszcze nie wszystko. Paweł Sowa zwraca uwagę, że samorządy dostaną też mniejszą subwencją oświatową, a przecież i tak zmagają się z ogromnymi kłopotami finansowymi w tej branży po reformie edukacji. Jej koszt w dużej mierze spadł również na samorządy, bo strona rządowa nie ma zamiaru zrefundować rzeczywistych kosztów przekształcania szkół, robienia remontów i przebranżowienia nauczycieli, nie mówiąc już o ich podwyżkach, które również pójdą z kieszeni samorządów. Luka budżetowa w finansowaniu oświaty jeszcze więc dodatkowo urośnie.

I urośnie nie tylko w Poznaniu. Jak informuje “Rzeczpospolita”, łączny koszt wyższych wynagrodzeń i nowych obowiązków w oświacie to ok. 2,1 mld zł. Tymczasem rząd zobowiązał się przekazać na ten cel w postaci zwiększonej subwencji oświatowej tylko 1 mld zł. Podobnie wygląda sytuacja w służbie zdrowia.

Ale Prawo i Sprawiedliwość odpowiada wszystkim oponentom, że w szerszej perspektywie czasowej samorządy za rządów PiS znacznie zyskały. I że wpływy z podarku PIT właśnie za rządów PiS znacznie wzrosły, więc tak naprawdę samorządy sfinansują podwyżki dla nauczycieli, lekarzy i pielęgniarek, reformę oświaty z tych właśnie nadwyżek, które zawdzięczają rządowi PiS.

– Mówienie przez rządzących, że samorządy mają więcej środków nie jest prawdą – ripostuje Mariusz Wiśniewski, zastępca prezydenta Poznania. – Ponieważ więcej wydajemy na zadania zlecone oraz oświatę na skutek rządowych reform. W dodatku planuje się ograniczenie subwencji oświatowej. Decyzje rządu, bez żadnych rekompensat dla samorządów, to w istocie polityka przeciwko państwu polskiemu, które rozwijało się w sporej części dzięki samorządom.

I prawdopodobnie to jest powodem przykręcania śruby samorządom. Prawu i Sprawiedliwości nie udało się ich przejąć, więc zakręcają kurek z pieniędzmi licząc na to, że sobie nie poradzą, a osłabionym będzie łatwiej dyktować swoje warunki. Czy Polacy w to uwierzą? Dowiemy się 13 października, podczas wyborów do Sejmu i Senatu. A na razie Paweł Sowa radzi, by pamiętać o słowach Margaret Decyzje rządu, bez żadnych rekompensat dla samorządów, to w istocie polityka przeciwko państwu polskiemu, które rozwijało się w sporej części dzięki samorządom: “Nie ma czegoś takiego jak pieniądze publiczne. Jeśli rząd mówi, że komuś coś da, to znaczy że zabierze tobie, bo rząd nie ma żadnych własnych pieniędzy”.

– Rację miała pani Thatcher: żaden rząd nie ma własnych pieniędzy podsumowuje Paweł Sowa. – To my, obywatele oraz firmy, płacąc podatki zasilamy kasę państwową i samorządową. Z tej puli są potem wydawane. Jeżeli rząd podejmie decyzje o przyznaniu jakiejś grupie społecznej przywilejów lub podjęciu jakichkolwiek wydatków inwestycyjnych, musi skądś wziąć na to pieniądze. Nasze pieniądze.

el

0 0 votes
Oceń artykuł
guest
6 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze