Psy uratowane z metalowych klatek. Pomogła interwencja mieszkańców

Stare Miasto Poznań fot. Sławek Wąchała

Psy trzymane w metalowych klatkach, także zimą, gdy łapy im przymarzały do metalu, bez wody i karmione tylko chlebem. Taka sytuacja miała miejsce w jednej z posesji w podpoznańskich Promnicach.

Wszystko zaczęło się dwa lata temu – bo wtedy sąsiedzi zauważyli, że w jednym z gospodarstw w Promnicach psy są trzymane w metalowych klatkach. Latem nagrzana blacha je parzyła, zimą – do metalu przymarzały im łapy. Nie miały koca, podściółki – niczego, co ułatwiałoby im życie w tych ekstremalnych warunkach.

„Pies na nagrzanej blasze”

„Pojechałam, zobaczyłam, tak było” – opisuje jedna z naszych Użytkowniczek w mediach społecznościowych. – „Pies na nagrzanej blasze – te niebieskie elementy na zdjęciu są z metalu. Błaganiem, prośbami i po uzgodnieniach z właścicielem, pies odebrany. Napisałam wtedy wójtowi opinię na temat warunków bytowania tego psa, poświęciłam wiele dni żeby tego psa wyciągnąć, wszystko pro bono, dla dobra zwierząt i z wiarą w docenienie tej pracy przez wójta. W tym roku dowiaduję się, że znowu w tym samym miejscu są psy. Na dworze było -18, a psy, szczeniaki – w klatce z metalową podłogą. Wójt nie widzi problemu. Wysłał straż, też nie widzi problemu. Czy tylko ja widzę ten problem?”

Zapytaliśmy, czy rzeczywiście wójt Czerwonaka i jego służby nie widzą problemu. Okazuje się, że widzą, ale…

– Sprawa psów w Promnicach jest nam znana. Interwencje w przedmiotowej sprawie były podejmowane kilkukrotnie od momentu zgłoszenia przez mieszkańców – wyjaśnia Danuta Nowakowska, kierownik Wydziału Promocji i Rozwoju gminy Czerwonak. – 29 grudnia ubiegłego roku po zgłoszeniu, że na posesji są przetrzymywane psy w złych warunkach, Straż Gminna sprawdziła zgłoszenie wraz z inspektorem Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, panią Pauliną Matłoką. Właściciel psów udostępnił osobom kontrolującym warunki bytowe zwierząt.

Warunki nie powodowały zagrożenia dla życia

Inspektora TOZ w Obornikach uznała, że warunki, w jakich przebywały psy, nie były odpowiednie i naruszają ustawę o ochronie zwierząt. Jednak, ponieważ nie powodowały zagrożenia dla życia psów, więc nie było podstaw prawnych, by odebrać właścicielowi zwierzęta interwencyjnie.

Właściciel został więc jedynie pouczony o konieczności zagwarantowania psom ochrony przed złymi warunkami atmosferycznymi, zwiększonej ilości ruchu (szczególnie dla młodych psów) oraz stałego dostępu do wody – i obiecał wszystkie zasady wprowadzić w życie.

Straż gminna kontroluje

– W międzyczasie straż gminna ponownie przeprowadziła rekontrole, w celu sprawdzenia stanu zwierząt – podkreśla Danuta Nowakowska. – Ostatnia miała miejsce 13 stycznia 2022 roku. Wizyty straży gminnej potwierdziły, że właściciel podjął działania mające na celu poprawę warunków: psy zostały przeniesione do większych kojców z naturalnym podłożem, mają ocieplone budy wyściełane słomą i stały dostęp świeżej do wody i pożywienia.

Kierownik Wydziału Promocji i Rozwoju gminy Czerwonak zwraca uwagę, że w każdej takiej sytuacji najważniejsze jest przede wszystkim polepszenie warunków bytowych zwierząt oraz wsparcie ich właścicieli.
– Ostatecznym rozwiązaniem jest odebranie psów, stosujemy je w przypadku gdy nie ma szans na poprawę warunków bytowych lub gdy przemawiają za tym okoliczności – wyjaśnia.

W tym konkretnym przypadku warunki bytowania zwierząt będą regularnie sprawdzane przez Straż Gminną, która jest w kontakcie z inspektorem Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Kolejna kontrola planowana jest w przyszłym tygodniu.