Poznańscy radni chcą zadośćuczynienia za szkody w czasie II wojny światowej

Plac Kolegiacki - Poznań fot. Sławek Wąchała

Podczas sesji 8 listopada poznańscy radni przyjęli stanowisko, w którym popierają rząd w dochodzeniu zadośćuczynienia za szkody spowodowane przez Niemcy i ZSRS w czasie II wojny światowej. W Poznaniu straty oszacowano na 11 mld zł.

Sprawa tak zwanych reparacji wojennych, jakich rząd PiS żąda od Niemiec, budzi ostatnio wiele emocji, tak ze względu na kontekst historyczny, jak i współczesny, polityczny. Poznańscy radni zdecydowali się zabrać głos na ten temat i przegłosowali dziś stanowisko „w sprawie zadośćuczynienia za szkody spowodowane przez Niemcy i ZSRS w czasie II wojny światowej w Poznaniu”.

Dwa stanowiska do wyboru

Warto dodać, że radni mieli do wyboru dwa stanowiska w tej sprawie. Drugie mówiło wprost o odszkodowaniach wojennych za straty poniesione przez Poznań w czasie drugiej wojny światowej. A są one dobrze znane, ponieważ zostały precyzyjnie wyliczone w „Raporcie o stratach wojennych opublikowanym w 2008 roku przez zespół naukowców pod kierownictwem prof. Andrzeja Saksona z Instytutu Zachodniego. Raport powstał na wniosek rady miasta, a szkody oszacowano na prawie 11 miliardów złotych współczesnej wartości.

Jednak to bardziej radykalne stanowisko zostało wycofane z porządku obrad tuż przed sesją – na stronie miasta widnieje adnotacja, że stało się tak na wniosek autora. Radni Koalicji Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości porozumieli się w tej sprawie i zdecydowali, że przegłosują tę łagodniejszą wersję stanowiska.

I tak też się stało: 20 radnych głosowało za jego przyjęciem i tylko jedna osoba wstrzymała się od głosu. Jednak warto podkreślić, że radni trzeciego klubu w radzie miasta, Wspólnego Poznania, nie wzięli udziału w głosowaniu – jak stwierdzili, rada miasta nie ma kompetencji, by zajmować się polityką zagraniczną.

Co zawiera stanowisko?

W przyjętym stanowisku rada miasta wyraziła swoje poparcie dla dochodzenia przez Polskę zadośćuczynienia za szkody spowodowane przez Niemcy w czasie II wojny światowej.
„Poznań jest miastem ciężko doświadczonym przez agresję, a następnie okupację niemiecką” – czytamy w stanowisku. – „W wyniku II Wojny Światowej ponieśliśmy ogromnie straty materialne i niematerialne – zniszczona została infrastruktura miejska: budynki mieszkalne i użyteczności publicznej, zakłady przemysłowe, zabytki kultury oraz zbiory muzealne. Podkreślić należy także ogromne straty ludzkie. To w Poznaniu powstał pierwszy na ziemiach polskich niemiecki obóz koncentracyjny (Fort VII) służący głównie do eksterminacji mieszkańców naszego miasta. Ponadto Niemcy wysiedlali Polaków z ich domów, ograbiając z całego majątku, a następnie wywozili ich poprzez obóz na Głównej do tzw. Generalnej Guberni. Dlatego mamy pełne prawo domagać się jednoznacznego przyjęcia przez Rząd Republiki Federalnej Niemiec odpowiedzialności moralnej, politycznej, historycznej, prawnej oraz finansowej za zniszczenie Poznania”.

W związku z tym Rada Miasta Poznania oczekuje od Rządu Rzeczypospolitej Polskiej takich rozmów i działań, które doprowadzą „do uzyskania od Rządu Republiki Federalnej Niemiec odpowiedniej reakcji, czyniącej zadość wymogom sprawiedliwości i prawdy. Podobnych, stanowczych działań oczekujemy również od Rządu Rzeczypospolitej Polskiej w domaganiu się od Federacji Rosyjskiej przyjęcia odpowiedzialności politycznej, historycznej, prawnej oraz finansowej za wszystkie skutki spowodowane w Rzeczypospolitej Polskiej i obywatelom Rzeczypospolitej Polskiej na skutek rozpętania II wojny światowej przez III Rzeszę Niemiecką oraz ZSRS – Związek Socjalistycznych Republik Sowieckich. Postawienie tej sprawy jasno i jednoznacznie jest naszą powinnością i odpowiedzialnością wobec pokoleń Polaków, Wielkopolan, którzy stracili szansę na normalny rozwój, utracili członków swych rodzin i nierzadko cały dorobek życia”.

Stanowisko mówi o doprowadzeniu do przyjęcia przez władze Niemiec i Rosji odpowiedzialności politycznej historycznej, prawnej – i finansowej. Nie precyzuje jednak, jak ta finansowa odpowiedzialność miałaby wyglądać. Określenie „reparacje” w stanowisku nie pada.

Podziel się: