Rok temu ludzie przechodzili obok tego fragmentu miasta, nie zwracając na niego uwagi. Nieużytkowany plac przy moście Królowej Jadwigi na osiedlu Piastowskim, położony tuż nad Wartą, składał się z popękanego asfaltu, betonowych płyt oraz resztek starej nawierzchni. Obecnie rosną w tym miejscu drzewa i kwitną byliny, które znoszą zalewanie, natomiast w trzech zagłębieniach terenu woda gromadzi się po każdym deszczu, zamiast trafiać do kanalizacji. Nowy park powstał w Poznaniu, dając miastu nową metodę walki z podtopieniami.
Trzy doły, które robią robotę
Niecki retencyjne nie prezentują się efektownie. Są to zwykłe zagłębienia w gruncie, które wyprofilowano, wyłożono warstwą drenażową i obsadzono roślinnością odporną na okresowe zalania oraz suszę. Woda wypełnia je po wystąpieniu opadów. Następnie ciecz powoli przesiąka do ziemi, zamiast obciążać przeciążoną miejską kanalizację burzową.
Trzy takie niecki stworzono na osiedlu Piastowskim. Choć nie wyeliminują one problemu podtopień w całym Poznaniu, to obrazują zasadę coraz częściej stosowaną w planowaniu miejskim, według której deszczówkę należy zatrzymać w miejscu opadu, zamiast pompować ją rurami na drugi koniec miasta.
Co tu właściwie powstało
Powierzchnia przebudowanego terenu wynosi około pół hektara. Alejka spacerowa z mineralnej, wodoprzepuszczalnej nawierzchni, która łączy się z Wartostradą, stanowi główną oś parku. Wokół niej zasadzono trawy ozdobne, krzewy oraz drzewa, które dobrano tak, aby pasowały do nadwarciańskiego otoczenia. W parku znajdują się kosze na śmieci, stojaki na rowery, leżaki i ławki. Zamontowano budki lęgowe dla ptaków oraz przygotowano specjalne miejsca do zimowania płazów.
Na początku września inwestycja przeszła odbiory, w związku z czym usunięto ogrodzenie budowlane i park udostępniono odwiedzającym. Przestrzeń ta nie jest duża, jednak w gęstej tkance miejskiej nawet pół hektara zieleni zamiast betonu stanowi istotną różnicę.
Miasto, które się uszczelniło
Należy spojrzeć na Poznań z lotu ptaka, aby zrozumieć znaczenie zamiany asfaltu na niecki. Przez dekady zabudowy ogromna część powierzchni miasta stała się nieprzepuszczalna, co widać po obecności betonu, asfaltu, dachów i kostki brukowej. Woda nie ma możliwości wsiąkania w grunt podczas deszczu. Ciecz spływa po powierzchni i gromadzi się w najniższych punktach, co prowadzi do zalewania piwnic oraz ulic, a następnie trafia do kanalizacji nieprojektowanej na coraz intensywniejsze opady.
Z każdym rokiem problem ten staje się coraz poważniejszy. Nawałnice występują obecnie coraz częściej. Budowanie większych pompowni i rur to tradycyjna odpowiedź, która jest jednak kosztowna i posiada swoje ograniczenia. W przeciwny sposób działa mała retencja. Zamiast przyspieszać odprowadzanie wody, zatrzymuje ona opady w wielu powierzchniowych punktach, takich jak nawierzchnie przepuszczalne, ogrody deszczowe czy niecki. System nie jest obciążony, ponieważ woda zasila zieleń i wsiąka w miejscu, w którym spadła.
Więcej niż jeden park
Nie tylko na osiedlu Piastowskim realizowane są takie działania. Prace trwają równolegle przy Stadionie im. Edmunda Szyca na Wildzie, gdzie usunięto starą, nieprzepuszczalną nawierzchnię i tworzy się niecki retencyjne wraz z nowymi nasadzeniami. Budowany jest Park Barw i Wody na osiedlu Zwycięstwa; tam deszczówka z parkingu i dachu pobliskiej pływalni ma być kierowana do podziemnych zbiorników, a następnie zasilać parkową zieleń za pomocą specjalnej „kamiennej rzeki”.
Od kilku lat Poznań coraz silniej stawia na tego rodzaju rozwiązania. Zespół do opracowania standardów retencyjnych dla miasta powołano w 2022 roku. W styczniu 2025 Poznań otrzymał certyfikat Wetland City Accreditation, będący wyróżnieniem Konwencji Ramsarskiej za ochronę mokradeł miejskich, stając się tym samym pierwszym takim miastem w Polsce. To wyróżnienie nie jest dokumentem, o którym można zapomnieć po powieszeniu go na ścianie, gdyż podlega weryfikacji i obowiązuje przez sześć lat.
Skala wyzwania
Na Piastowskim powstało pół hektara, kolejny obszar znajduje się na Wildzie, a plany obejmują osiedle Zwycięstwa. Choć jest to postęp, należy zachować odpowiednie proporcje. Dziesiątki kilometrów kwadratowych zabetonowanej powierzchni, w tym podwórek wyłożonych kostką, placów, parkingów i dróg, znajdują się w Poznaniu. Choć każdy nowy park retencyjny stanowi krok we właściwym kierunku, jest on jedynie kroplą w morzu – a precyzyjniej kroplą w mieście, dla którego każda kropla jest problemem.
Budowanie przez miasto kilku niecek retencyjnych rocznie nie stanowi o prawdziwej zmianie. Prawdziwa zmiana polega na tym, że każda nowa inwestycja, zarówno publiczna, jak i prywatna, zaczyna postrzegać deszczówkę jako zasób, a nie jako problem wymagający odprowadzenia. Choć do tego celu jest jeszcze daleko, na pół hektarze byłego betonowego pustkowia nad Wartą widać przynajmniej obrany kierunek.