Wielkopolska

Poznań traci mieszkańców, ale nie ludzi. Tak rozlewa się aglomeracja

Pod Poznaniem znajduje się gmina, gdzie średnia wieku mieszkańca wynosi trzydzieści pięć lat. Jest to wynik o siedem lat niższy od średniej krajowej. Żaden eliksir młodości nie został tam odkryty – po prostu zamieszkali tam ludzie, którzy wcześniej żyli w mieście.

Dopiewo to nazwa tej gminy, która stanowi jedno z najlepszych miejsc w Polsce do obserwacji procesu zmieniającego całą aglomerację: miasto stopniowo przenosi się poza swoje granice.

Miasto, które się kurczy i wcale nie znika

Poznań liczył około 536 tysięcy mieszkańców na koniec 2024 roku, zgodnie z bilansem GUS. Ich liczba od 2002 roku zmniejszyła się o siedem procent, co jest spadkiem systematycznym, powtarzalnym i notowanym niemal każdego roku.

Ci ludzie jednak nie wyparowali. Nieco poniżej pięciu tysięcy osób zameldowało się w mieście w tym samym 2024 roku, natomiast wymeldowało się prawie sześć i pół tysiąca. Saldo migracji wewnętrznych wyniosło minus tysiąc czterysta osiemdziesiąt jeden.

Aby zobaczyć, dokąd ci ludzie poszli, wystarczy spojrzeć piętnaście kilometrów dalej. Dodatnie saldo przekraczające pięć tysięcy dwieście osób odnotował powiat poznański na koniec tego samego roku. Powiat ten urósł w ciągu dwóch dekad o niemal siedemdziesiąt procent. Od 2002 roku do 2024 przybyło mu tylu mieszkańców, że obecnie liczy on blisko 452 tysiące. Łącznie z Poznaniem jest to prawie 990 tysięcy ludzi. Ta metropolia nie zmniejsza się, ona jedynie się rozlewa.

Dom zamiast mieszkania

Bardzo konkretna kalkulacja, a nie moda, stoi za tymi przeprowadzkami. Niespełna cztery tysiące domów i mieszkań oddano do użytku w powiecie poznańskim w 2024 roku. W przeliczeniu na tysiąc mieszkańców wynik ten jest ponad półtora raza wyższy niż średnia krajowa.

To, co dokładnie budowano, jest jednak ważniejsze. W 2024 roku przeciętny nowy lokal w powiecie miał ponad sto pięć metrów kwadratowych, podczas gdy średnia krajowa wynosiła niecałe osiemdziesiąt dziewięć. Dziewięćdziesiąt dziewięć metrów przypada dziś statystycznemu mieszkaniu w powiecie, a w całej Polsce jest to niecałe siedemdziesiąt sześć. Nie są to kawalerki przeznaczone pod wynajem. Są to kupowane raz i na dobre domy z ogrodem.

Dzieje się to za mniejsze pieniądze niż w mieście. W 2024 roku mediana ceny transakcyjnej metra kwadratowego w powiecie poznańskim wyniosła nieco ponad siedem tysięcy złotych, co jest wynikiem wyraźnie poniżej średniej krajowej. Kto wylicza koszty w metrach, ten liczy w kilometrach drogę dojazdu.

Gmina, która nie nadąża budować przedszkoli

Pięć przedszkoli działało w gminie Dopiewo w 2008 roku, a uczęszczało do nich niespełna dwieście pięćdziesiąt dzieci. Szesnaście lat później liczba przedszkoli wzrosła do siedemnastu, a dzieci jest już ponad dwa tysiące. Nie jest to zwykły wzrost, lecz skok o rząd wielkości.

Obecnie sama gmina liczy ponad trzydzieści sześć tysięcy mieszkańców, co oznacza wzrost o ponad dwieście dwadzieścia procent od 2002 roku. Mieszkańcy w wieku przedprodukcyjnym stanowią ponad jedną czwartą jej ludności. Przyrost naturalny jest tam dodatni i wyraźnie wyższy niż w całym województwie, choć w skali kraju od lat pozostaje on ujemny.

W budżecie widać te skutki. Na oświatę i wychowanie w 2024 roku przeznaczono prawie połowę wydatków gminy Dopiewo, co stanowi zdecydowanie największą pozycję, wyprzedzając transport i drogi. Dwadzieścia sześć oddziałów prowadzi szkoła podstawowa w Skórzewie, która jest największą w gminie. To właśnie tam, jeśli gdziekolwiek w Wielkopolsce, widać wprost koszt demograficznego sukcesu.

Należy przy tym uważać na porównywanie liczby uczniów szkół podstawowych z okresu przed i po 2017 roku. Wzrost jest zawyżany przez reformę wydłużającą podstawówkę do ośmiu klas, więc osobno nie świadczy on o niczym. Ponieważ przedszkola nie mają takiego zniekształcenia, stanowią one uczciwszy miernik.

Rachunek, który płaci się w godzinach

Płatność za dom z ogrodem nie odbywa się tylko w złotówkach. Ponad dwieście siedemdziesiąt tysięcy samochodów osobowych jest zarejestrowanych w powiecie poznańskim, co daje mniej więcej sześćset pojazdów na tysiąc mieszkańców. Większość gmin podmiejskich to sypialnie: w Dopiewie na tysiąc mieszkańców około stu sześćdziesięciu osób pracuje na miejscu, podczas gdy w całym powiecie jest to ponad trzystu.

Nie zawsze infrastruktura nadąża za tempem przeprowadzek. Dwadzieścia sześć parkingów Parkuj i Jedź działa w całym powiecie, natomiast naliczono trzysta trzydzieści trzy kilometry ścieżek rowerowych, z których sześć znajduje się w Dopiewie. Jest to sześć kilometrów na sto osiem kilometrów kwadratowych gminy, do której przybyło ponad dwadzieścia tysięcy ludzi.

Statystyki drogowe również pokazują skalę mobilności. Wysoka liczba wypadków w przeliczeniu na mieszkańców jest częściowo związana z tym, że drogi powiatu obsługują nie tylko jego mieszkańców, lecz także codzienny ruch do i z Poznania.

Kto zostaje w mieście

Jednak najciekawsza różnica nie odnosi się do liczby ludzi, lecz do ich wieku. Prawie jedna czwarta mieszkańców w Poznaniu znajduje się w wieku poprodukcyjnym. W Dopiewie jest to jedna ósma.

Mamy tu do czynienia z wyprowadzką pokoleniową: na obrzeża ruszają młode rodziny, a w blokach i kamienicach zostają osoby starsze. Ponieważ miejsce zamieszkania podatnika determinuje udział gmin we wpływach z podatku dochodowego, to miasto o coraz krótszych rejestrach finansuje szpitale, tramwaje i uczelnie obsługujące niemal milionową aglomerację.

Według prognozy GUS powiat poznański będzie rósł przez kolejne ćwierć wieku i w 2050 roku przekroczy liczbę pół miliona mieszkańców.

W statystykach miasta nie istnieje poznaniak, który dziś rano w Skórzewie wsiadł do samochodu, pojechał do centrum do pracy, zaparkował, kupił kawę i wieczorem wróci do domu z ogrodem. Pozostaje pytanie, ile czasu upłynie, zanim zostanie on policzony tam, gdzie faktycznie spędza swój dzień.