Parkowanie Św. Marcin fot. T. Dworek

Poznań: Złota Pieczęć i… parkowanie, czyli noworoczne przyjęcie prezydenta

Tradycyjne noworoczne przyjęcie prezydenta Poznania tradycyjnie też spotkało się z kąśliwymi komentarzami poznaniaków. Ale trzeba przyznać, że tym razem władze miasta dały im sporo argumentów do ręki: od parkowania po przyznanie Złotej Pieczęci.
Reklama - dalsza część artykułu znajduje się poniżej

Prezydent Jacek Jaśkowiak walczy z zakorkowanym Poznaniem, współfinansował zakup specjalistycznego samochodu, który sprawdza, czy spaliny auta wjeżdżającego do stolicy Wielkopolski na tyle odpowiadają normom, by mogły wjechać. Mało tego, podwyższa ceny za parkowanie w centrum miasta, by zachęcić poznaniaków do korzystania z komunikacji publicznej.

I ten sam prezydent Jaśkowiak rezerwuje okolice CK Zamek, w którym odbywa się noworoczne przyjęcie i w których zazwyczaj parkować nie wolno, pod parking dla samochodów gości. Mimo że w zasięgu krótkiego spaceru jest kilka parkingów, na których mogliby zostawić auta: choćby ten pod Kaponierą albo pod placem Wolności. Ich zarządcy byliby szczęśliwi z tego powodu, bo rzadko kiedy te parkingi są wypełnione po brzegi, o ile w ogóle to się kiedykolwiek zdarzyło.

Porządku w okolicy pilnują strażnicy miejscy. A właściwie aut gości.
– Kilka wozów, kilkunastu strażników, gdy tymczasem kilka metrów dalej na tym samym prestiżowym Świętym Marcinie tylko na jednej stronie naliczyłem 10 nieprawidłowo zaparkowanych aut – komentuje Tomasz Dworek, radny osiedla Stare Miasto. – Im bliżej Starego Rynku, tym anarchia większa!

I na dowód wrzucił kilka zdjęć prezentujących kilkanaście samochodów parkujących niezgodnie z przepisami na Świętym Marcinie, kilkanaście metrów od patroli strażników pilnujących porządku wokół samochodów gości prezydenta.

Trudno się oprzeć wrażeniu, że w tej sytuacji deklaracje prezydenta Poznania o uwolnieniu Poznania od korków i uporządkowaniu kłopotów z parkowaniem brzmią jakoś mniej wiarygodnie…

Kolejna wpadkę wytknął prezydentowi Jaśkowiakowi Jarosław Pucek, szef Cegielskiego i odwieczny oponent prezydenta – jednak w tym przypadku nie sposób odmówić mu racji.
“Przyznanie nagrody “Złotej pieczęci Miasta Poznania” prezesowi Volkswagena tuż po tym, jak UOKiK nałożył na tą firmę 120 mln karę za oszukiwanie klientów nazwałbym przynajmniej niezręcznością” – napisał na swoim profilu na FB.

Z pewnością wszystko to tylko zbieg okoliczności – Złota Pieczęć jest przecież przyznawana znacznie wcześniej, to tylko wręczanie odbywa się podczas przyjęcia. Jednak wszystkie media podały informacje o karze dla Volkswagena kilka dni temu. Dokładnie trzy. Przy nowoczesnych systemach zarządzania to dość czasu, by podjąć decyzję, co zrobić z tym fantem.

Oczywiście bardzo możliwe jest, że tak właśnie zrobiono. I że to sam prezydent na wieść o karze podjął decyzję o wręczeniu Złotej Pieczęci podczas przyjęcia, zgodnie ze zwyczajem i mimo okoliczności. Być może w procedurach przyznawania i wręczania Złotych Pieczęci tego typu “niezręczności”, jak to nazwał Jarosław Pucek, w ogóle nie są uwzględnione, w związku z czym nagrody nie dało się ani przesunąć, ani zmienić. No i bezdyskusyjnie prezes Volkswagena na tę nagrodę zasługuje, bo ma na koncie wiele działań korzystnych dla Poznania i poznaniaków. Jednak tym bardziej wręczaniu nagrody nie powinno towarzyszyć uczucie pewnego zakłopotania i dyskomfortu.

– Panie prezydencie, otóż propaganda się nie udała! – podsumował radny Tomasz Dworek sprawę parkowania. Ale chyba nie tylko parkowanie się nie udało.

Lilia Łada

Dodaj komentarz

avatar