Golem powrót fot. Sławek Wąchała

Poznań: Wielki powrót Golema

Jego powrotowi kibicowało wiele osób, od radnych ze Starego Miasta po poznaniaków i media. Bo Golem wpisał się już w krajobraz miasta, pasuje tu, no i można nawet powiedzieć, że stąd pochodzi…

Golem to dzieło wybitnego praskiego artysty Davida Černego, pomyślane jako rodzaj artystycznego punktu łączącego Pragę i Poznań. Jest to też jeden z nielicznych w Poznaniu pomników twórców światowej sławy – mamy do wyboru jeszcze rzeźby Magdaleny Abakanowicz na Cytadeli i Igora Mitoraja w Starym Browarze – więc także i z tego względu zasługuje na szczególną uwagę.

Cóż jednak ma wspólnego Golem z Poznaniem? I czy rzeczywiście powstał właśnie tutaj? Historia jest naprawdę niezwykła: otóż właśnie w Poznaniu w dzielnicy Ha Kehillat szel Pozna, w XVI wieku, urodził się jego twórca, jeden z najsłynniejszych żydowskich rabinów wszechczasów, Jehuda Löw ben Becalel. Mieszkał tu też przez wiele lat będąc naczelnym rabinem Poznania. Trzeba powiedzieć, że w tamtych czasach Poznań był głośnym na całą Europę ośrodkiem żydowskiej mistyki i filozofii, a Jehuda Löw ben Becalel bardzo się do tego przyczynił. Z pewnością miejscowa społeczność dotkliwie odczuła jego brak, gdy przeniósł się do Pragi i tam kontynuował swoją działalność.

I właśnie w Pradze stworzył Golema. Legenda o jego powstaniu mówi, że rabin ulepił go z gliny, na kształt człowieka, ale większego i silniejszego, bo Golem miał wykonywać za ludzi najcięższą pracę. A ponieważ był też słynnym magiem, bez trudu ożywił swoje dzieło wkładając mu do ust pergamin ze słowem “emet” (w języku hebrajskim oznacza ono „prawdę”).

Golem przez sześć dni pilnie pracował na polecenie swego twórcy, ale w szabas, gdy Żydzi świętowali i zostawili go bez nadzoru, wpadł w szał i zaczął niszczyć to, co zbudował. Rabin zrozumiał wówczas, że ktoś tak silny, ale pozbawiony duszy i rozumu nie może istnieć, bo stwarza zagrożenie, a nie można przecież go pilnować 24 godziny na dobę – i odebrał mu życie, usuwając z pergaminu pierwszą literę. Dzięki temu powstało słowo “met”, co po hebrajsku znaczy “śmierć”.

Legenda i sam Golem kojarzą się z Pragą, ale jak twierdzą znawcy tematu, między innymi Zuzanna Tlaskova z Muzeum Żydów w Pradze, ta legenda raczej tam nie powstała, bo nie jest znana jej żadna inna wersja. Natomiast inaczej ma się rzecz z Polską – tu jest kilka legend opowiadających o stworzeniu Golema przez słynnych z mądrości rabinów, a Poznań jest tylko jednym z miast, w których do tego miało dojść. Wszystko wskazuje więc na to, że rzeczywiście Golem – przynajmniej jako idea – powstał w Poznaniu i razem ze swoim twórcą wywędrował do Pragi.

Opowieść jest zresztą bardzo poznańska, bo taka praktyczna – zwłaszcza jak na mistyka. Zazwyczaj przecież w legendach szuka się skarbów, cudownych mocy, źródła młodości i innych tego rodzaju rzeczy. Ale pochodzący z Poznania rabin poszukiwał czegoś bardziej przyziemnego, co ulży ludziom w ciężkiej pracy i pozwoli im lepiej zorganizować swoje zadania. Czy to trochę nie przypomina sposobu myślenia niejakiego Hipolita Cegielskiego kilka wieków później? On też chciał ludziom ulżyć w ciężkiej pracy, jego maszyny także mogły pracować sześć dni bez odpoczynku, ale gdy się ich nie pilnowało – były w stanie zniszczyć wszystko dookoła…

Legenda głosi też, że Golem nadal spoczywa gdzieś na poddaszu którejś z praskich synagog. Nawet jeśli w Poznaniu istniał prototyp, to zginął w czasie wojny razem z synagogami. Na szczęście pojawił się David Černy i stworzył dla Poznania kolejnego Golema – a przy okazji przywrócił poznaniakom fragment historii miasta, o którym pamiętali już tylko specjaliści.

Lilia Łada

Dodaj komentarz

avatar