Skok za szlaban - spacer po Strzeszynie fot. Sławek Wąchała

Poznań: Skok za szlaban – czyli Strzeszyn, jakiego nie znacie

Czy wiecie, że to jedyna dzielnica mieszkaniowa po 1990 roku, którą zbudowano według planu? I że do Poznania przyłączyli go Niemcy? Kto nie wie – niech żałuje, że nie było go na piątkowym spacerze po Strzeszynie!

Strzeszyn to dawna wieś szlachecka, pierwsze wzmianki o niej wywodzą się z 1388 roku i istniał tu wtedy młyn o jednym kole na Bogdance. W XV wieku wieś nabrała znaczenia, bo wybudowano kościół. Natomiast w XIX wieku rozwinął się przemysł – wybudowano gorzelnię, mleczarnię i cegielnię. Na początku XX wieku utworzono przystanek kolejowy Poznań Strzeszyn, a cztery lata później – jednoklasową szkołę. Była więc to już wieś pełną gębą, która przestała być wsią w czasie okupacji, w 1940 roku – ówczesny okupacyjny zarząd komisaryczny wykupił te tereny za milion marek, razem z jeziorem, gorzelnią i lasami – łącznie około 1000 hektarów gruntu.

Dziś dość trudno znaleźć ślady tamtego Strzeszyna, choć zachował się budynek szkoły, jest kościół i linia kolejowa, chociaż pierwszy dworzec rozebrano w 2013 roku. Nie ma śladu po młynie i pozostałych enklawach wiejskiego przemysłu.

Strzeszyn jest teraz typowo miejski – ale też dość młody, zatem często dostaje szlaban. Tego zdania są autorzy spaceru z Centrum Otwarte. I niestety, nie jest to tylko przenośnia z racji krótkiego “miejskiego” wieku dzielnicy. Mieszkańcy doskonale wiedzą, a przyjezdni szybko się dowiadują, że trudno tu wjechać i trudno się stąd wydostać. Tory kolejowe odcinają skutecznie Strzeszyn od centrum miasta. A jest to jedyna dzielnica mieszkaniowa, którą po 1990 roku poukładano według jakiegoś planu.

Podstawą całego założenia jest architektoniczny konkurs z 1986 roku. Ale, jak to u nas, nie wszystko poszło zgodnie z zamierzeniami. Strzeszyn bywa ciekawy, ma swoje zalety, w jednym z kwartałów powstaje tu najlepsza enklawa mieszkaniowa w Poznaniu, wyrosły przyzwoite domy komunalne.

Ale choć wielu rzeczy nadal brakuje – to jednak nie one powstają teraz na licznych placach budowy. Jak na sterydach rosną za to coraz wyższe bloki i zaczynają zmieniać charakter dzielnicy pełnej szeregowców i domów jednorodzinnych.

Czy ten przyrost masy wyjdzie Strzeszynowi na dobre? Która część Strzeszyna budowana jest z głową, a która nie bardzo? Gdzie na Strzeszynie ukrywa się ta najlepsza enklawa mieszkaniowa w Poznaniu? Nad tym zastanawiali się i o tym dyskutowali uczestnicy spaceru. Opinie były krańcowo różne, ale dyskusja właśnie dlatego była bardzo interesująca. A kto miał rację? Cóż, czas pokaże…

To był spacer przestrzenno-architektoniczny przygotowany przez Centrum Otwarte z cyklu „Przyrost masy”.

Mat. pras., el

Dodaj komentarz

avatar