plakat antyaborcyjny fot. Lazarzpl

Poznań: Samochód Fundacji Pro – Prawo do Życia będzie jeździł po mieście

Już od poniedziałku na poznańskich ulicach będzie można zobaczyć samochód Fundacji pro-Prawo do Życia oklejony kontrowersyjnymi bannerami. Fundacja będzie w ten sposób protestować przeciwko zajęciom prowadzonym przez grupę Stonewall.

Jak informuje Radio Poznań, fundacja zamierza też nagłaśniać sprawę niewłaściwych standardów edukacji seksualnej, jakie – jej zdaniem – propaguje Światowa Organizacja Zdrowia. Jeden taki banner z kontrowersyjną treścią zawisł w lipcu przy Głogowskiej, wywołując spore oburzenie poznaniaków, jak informowaliśmy. Sprawa trafiła do prokuratury.

Fundacja protestuje też przeciwko przyznaniu przez miasto dotacji grupie Stonewall na prowadzenie w szkołach zajęć poświęconych różnorodności. Jej działacze twierdzą, że zdają sobie sprawę z możliwości zniszczenia zniszczenia ich bannerów, ale zapewniają, że będą je naprawiać i wysyłać ponownie w trasę, bo “stawka jest o wiele wyższa”. Ich zdaniem w krajach Europy Zachodniej rodzice, którzy nie wysyłają dzieci na zajęcia z edukacji seksualnej, trafiają do więzienia. I jeśli nie będą przeciwko temu protestować, w Polsce będzie tak samo.

Grupa Stonewall jeszcze w lipcu opublikowała w tej sprawie oświadczenie.

“Fundacja Pro-Prawo do życia manipuluje informacjami zawartymi w wytycznych WHO dotyczących edukacji seksualnej” – czytamy w nim między innymi. – “Po drugie – twórcy baneru dokonują niedopuszczalnych uproszczeń i zniekształcenia informacji z przytoczonego dokumentu. dokument WHO wielokrotnie akcentuje potrzebę wpojenia dzieciom umiejętności rozpoznawania własnych granic, wiedzy o tym, czym jest niechciany dotyk, czy odmowy w sytuacji, kiedy ktoś chce je wykorzystać. Podsumowując – baner fundacji Pro-Prawo do życia zawiera fałszywe informacje, które w dodatku oczerniają całą grupę społeczną. Sugerowanie, że osoby LGBT+ to grupa, której celem jest wyrządzenie krzywdy dzieciom wzmacnia nienawiść i zwiększa ryzyko, że padniemy ofiarą przemocy”.

Samochód ma jeździć po Poznaniu przez tydzień.

el

2
Dodaj komentarz

avatar
Liberte
Liberte

W Niemczech problemy z młodzieżą szkolną, ku rozpaczy i poczuciu bezradności w protestach wielu rodziców, narastają od lat 90. A wyraźniejsze początki tej góry problemów miały początek w regulacjach prawnych, wg założeń których miała być powstrzymana przemoc wobec dzieci w rodzinach i szkole. Jakie te regulacje miały zauważalny skutek? Ano najpierw wyczuliło na przemoc. Wkrótce młodzież poczuła swoją władzę nad rodzicami i nauczycielami. Naroiło się mnóstwo ról i postaci realizujących tzw. prawa dziecka – rzecznicy praw dziecka. Wówczas jeszcze nie było tak żywiołowego ruchu LGBT,a już rodzice byli pod pręgierzem – nie daj Bóg, by któryś ojciec domagał się od dziecka jakiejś formy dyscypliny. Dziecko nie miało odczuwać presji, nakazów. Potem była szkoła opanowana przez taką interpretację antyprzemocowych zapisów. Szkoła wzywała co rusz rodziców, na których skarżyli się uczniowie, by ukarać rodzica za jakąś uwagę czy wymaganie bądź niewyrażenie zgody na wyjście syna czy córki na jakieś spotkanie czy wydarzenie. Dyrektorzy w szkołach zaczęli się także obawiać jakichkolwiek wymagań, bo młodzi ludzie mogli składać skargi (by dać nauczycielom nauczkę za zagrażanie ich wolnościom). Wiem, choć tylko z informacji od znajomych z Niemiec, że LGBT rzeczywiście ma na sumieniu przymus edukacji seksualnej. Wbrew woli rodziców. Były strajki rodziców polegające na tym, że nie zgadzali się oni na chodzenie na te lekcje. Są stosowane jakieś sankcje pieniężne czy nawet jest groźba odbywania kary ograniczenia wolności. To przeraża. Znam wiele rodzin z dziećmi ze środowisk ewangelickich i luterańskich. Także ateistycznych i katolickich. Niemcy bardzo dbają o swoje dzieci. A tu widać jakiś skutek – koszmar. Wprawdzie niektóre z tych regulacji mają w jakimś zakresie dobrą stronę, np. dba się o psychikę dziecka w sądach (w Polsce także takie prawo i praktyki już są) – dziecko rozwiedzionych rodziców może się spotykać z rodzicem, które nie opiekuje się z nim na stałe, a ten rodzic ma prawo także do spotkań z dzieckiem. W niektórych spotkaniach uczestniczy psycholog (w zależności od tego, jak oceniono postawę rodzica wobec drugiego rodzica oraz dziecka, czy to osoba np. alkoholik, narkoman itd.). W ocenie środowisk medycznych, psychologów nie ma jednego stanowiska – cześć twierdzi, że nadmiernie zinstytucjonalizowano trudne kwestie miedzy dzieckiem, a światem dorosłych. Krytykuje się nadmierną ingerencję w życie rodziny.

Liberte
Liberte

Jeszcze kilka uwag na temat zastosowanych rozwiązań w Niemczech dotyczących przemocy wobec kobiet i dzieci. Już w latach 90. ubiegłego wieku działały tam znakomicie tzw. Frau Haus – Domy dla Kobiet – ukryte, dające schronienie i zapewniające bezpieczeństwo, pomoc psychologiczną, medyczną i prawną, a też warunki egzystencjalne kobietom z dziećmi czy bez, a doznającym przemocy. Mężczyzna stosujący przemoc – mąż czy konkubent lub inna osoba (np. z rodziny, co podobno bardzo tam rzadkie) nie był dopuszczany do kontaktów, nie miał prawa wiedzieć, gdzie przebywa kobieta z dzieckiem czy dziećmi. Dlatego te domy mają ukryte adresy, nie podaje się ich w żadnym wypadku, nie ujawnia – dla bezpieczeństwa chronionych kobiet i dzieci. W Polsce też już są takie ośrodki, a w Poznaniu istnieje Punkt Interwencji Kryzysowej, który zapewnia pomoc psychologiczną i prawną, a nadto kieruje osoby doznające przemocy w rodzinie (nie tylko kobiety) do ośrodków zlokalizowanych poza Poznaniem. Funkcjonuje też w Polsce tzw. Niebieska Karta. Myślę, że polskie regulacje prawne są dobre. Praktyka zaś może czy powinna być doskonalona – mam na uwadze procedury i podstawy prawne.