rynek na placu Bernardyńskim

Poznań: Rynki będą działać do soboty. A potem się przeniosą

Jackowi Jaśkowiakowi wspólnie z wojewodą Łukaszem Mikołajczykiem udało się przekonać Andrzeja Trybusza, szefa WSSE Poznaniu, by złagodził nakaz zamknięcia rynków i wprowadził go dopiero od soboty. Dzięki temu kupcom uda się sprzedać towar, a prezydentowi – znaleźć im zastępcze miejsce na handel pod dachem.

– Dyrektor Trybusz wyjaśnił nam, że koronawirus w wolnych przestrzeniach rozchodzi się szybciej, dlatego zamknięcie rynków jest konieczne – wyjaśnił prezydent podczas swojej dzisiejszej konferencji prasowej. – Udało nam się uzyskać zgodę na działanie rynków do soboty, żeby kupcy dali radę sprzedać swój towar, żeby to się nie zmarnowało.

Jak wyjaśnia Ewelina Suska, rzeczniczka prasowa Wielkopolskiej Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Poznaniu, rynki musiały zostać zamknięte, ponieważ w takich warunkach, w jakich funkcjonują, po prostu nie da się wprowadzić zasad bezpieczeństwa i higieny chroniących przed zakażeniem koronawirusem.
– W dużym stopniu klientami robiącymi zakupy na targowisku są osoby starsze (powyżej 60 roku życia), a więc w grupie największego ryzyka, jeśli chodzi o stopień zakażenia wirusem i następstw jego działania – tłumaczy rzeczniczka. – Targowiska zlokalizowane (m.in. w Poznaniu) są najczęściej w pobliżu przystanków autobusowych, ulic czy jezdni, na których odbywa się ruch pieszych czy podróżujących komunikacją miejską, co stwarza warunki do szybkiego rozprzestrzeniania się wirusa na inne osoby. Najczęściej formą zapłaty jest forma gotówkowa, a sprzedaż odbywa się na otwartych stoiskach, gdzie zachodzą potencjalne warunki do cyrkulacji powietrza
i przemieszczania się drobnoustrojów między klientami i sprzedającymi, ale także w kierunku żywności nieopakowanej, która podlega sprzedaży. Na straganach brak też warunków do higienicznego mycia rąk, z uwagi na brak dostępności bieżącej ciepłej i zimnej wody. Wszystko to zwiększa możliwość zakażeń.

Rzeczniczka przyznaje też, że zakaz dotyczy targowiska w całym województwie, ale nie dotyczy obiektów o infrastrukturze zamkniętej, tj. budynków stałych (na przykład tych zlokalizowanych na targowiskach), których właściciele stosują procedury higieniczne zabezpieczenia osób oraz towarów w okresie epidemii.

Z tego też zapisu postanowił skorzystać prezydent Jaśkowiak – i porozmawiał z Tomaszem Kobierskim, prezesem MTP, czy nie byłoby możliwości udostępnienia na czas pandemii jednej z targowych hal dla potrzeb handlujących.
– Okazało się, że jest możliwość udostępnienia hali nr 2 – powiedział prezydent. – Będę rozmawiał z firmą Targowiska, czy jest możliwość techniczna umieszczenia tam straganów.

Jeśli okaże się, że tak – to chętni kupcy będą mogli przenieść się już od przyszłego tygodnia do hali przy ulicy Głogowskiej. Do soboty mogą handlować w swoich stałych miejscach.
– Oczywiście bardzo proszę o zachowanie środków ostrożności tak kupujących, jak sprzedawców – podkreślił prezydent.

Jacek Jaśkowiak zapewnił też, że ci kupcy, którzy nie przerwali handlu mimo decyzji sanepidu, nie będą karani żadnymi mandatami, ponieważ wie, że nie do wszystkich dotarły informacje o zakazie.
– Dziś pracownicy firmy Targowisk będą wszystkich informować, a jutro powiemy, jakie są możliwości funkcjonowania w hali nr 2 – powiedział.

Prezydent zapewnił też, że niehandlujący kupcy zostaną zwolnieni z opłat przez Targowiska.

Lilia Łada