Poznań: Rowerzyści na Głogowskiej? To poważny problem

Podziel się!

Pan Karol ma opuchniętą i posiniaczoną rękę. To efekt bliskiego zetknięcia z rowerzystą na ulicy Głogowskiej. Na chodniku, na którym rowerzysta zgodnie z przepisami powinien jechać jezdnią. Jednak to niestety codzienność na tej ulicy.

Rowerzysta wjechał w pana Karola właśnie na wyjątkowo wąskim odcinku chodnika ulicy Głogowskiej, na wysokości dawnej Magnolii. Potrącił go, mocno uderzając w rękę – i uciekł. Pan Karol nawet nie zdążył zauważyć, czy to kobieta, czy mężczyzna. Wszystko, co zapamiętał, to to, że rower był czarny, a rowerzysta szczupły.

Niestety, ta sytuacja wcale nie była wyjątkowa. Ponieważ kierowcy często traktują Głogowską jak tor wyścigowy, rowerzyści wolą jechać chodnikiem – mimo że nie powinni. Prawo o ruchu drogowym mówi wyraźnie: “korzystanie z chodnika lub drogi dla pieszych przez kierującego rowerem jednośladowym jest dozwolone wyjątkowo, gdy: opiekuje się on osobą w wieku do lat 10 kierującą rowerem lub gdy szerokość chodnika wzdłuż drogi, po której ruch pojazdów jest dozwolony z prędkością większą niż 50 km/h, wynosi co najmniej 2 m i brakuje wydzielonej drogi dla rowerów”.

Ale skoro te chodniki są za wąskie nawet dla pieszych, a rowerzystów przybywa – przybywa także kolizji z nimi. Ale takich informacji nie znajdziemy w oficjalnych statystykach, bo zazwyczaj piesi nie informują policji o takich zdarzeniach. Pan Karol także tego nie zrobił, chociaż mieszka niedaleko łazarskiego komisariatu policji.
– Po co? – wzrusza ramionami. – Prześwietlenie nie wykazało złamania, tylko silne stłuczenie, więc nie ma o co kopii kruszyć. Poza tym jak policja miałaby niby znaleźć tego rowerzystę, żeby go ukarać? To, co zapamiętałem, raczej nie wystarczy. A rowerzyści na Głogowskiej to poważny problem. Praktycznie nie ma tygodnia, żeby komuś ze znajomych mieszkających tutaj nie przydarzył się podobny wypadek.

Reklama

Tymczasem problem jest poważny. Bo skoro rowerzysta może potrącić – może też spowodować poważniejsze uszkodzenia u pieszego. To tylko kwestia czasu. Niestety, kontrole policji i straży miejskiej tu nie wystarczą. Bo nie da się ukryć, że aby akcja była skuteczna, na samej Głogowskiej musiałoby pracować przynajmniej z sześć patroli dziennie. Przesada? Niestety, nie. W ciągu jednego wtorkowego popołudnia, między 16 a 17, naliczyliśmy 57 rowerzystów jadących chodnikiem na odcinku od ulicy Szczanieckiej do Gąsiorowskich… Ilu policjantów trzeba, żeby ich wszystkich zatrzymać i choćby pouczyć, nie przepuszczając innych w tym czasie? A przecież to tylko fragment ulicy i tylko jej jedna strona.

Działania prowadzi także straż miejska.
– Kilka dni temu działania kontrolne na terenie chodników wzdłuż Głogowskiej, a dokładniej na wysokości Parku Wilsona, prowadzili strażnicy referatu Grunwald – wyjaśnia Przemysław Piwecki, rzecznik prasowy straży miejskiej. – Spotkało to się jednak ze sporą krytyką, mimo że rowerzyści byli pouczani, a nie karani mandatami.

Rzecznik straży zwraca uwagę, że część rowerzystów i oczywiście piesi na hulajnogach elektrycznych i innych podobnych pojazdach, poruszają się po chodnikach legalnie. Problemem wtedy jest nie tyle łamanie przepisów, co brak umiejętności jadącego. A gdy do tego dodamy wąski chodnik i wielu pieszych – mamy gotowy przepis na wypadek. Nikt nie zwraca uwagi na kolejny przepis Prawa o ruchu drogowym, który mówi, że jeśli rowerzysta już jedzie chodnikiem, bo prawo na to pozwala, to i tak “jest obowiązany jechać powoli, zachować szczególną ostrożność i ustępować miejsca pieszym”.

– Jazda rowerem jezdnią ulicy Głogowskiej jest delikatnie mówiąc sporym wyzwaniem dla rowerzysty, a to z uwagi na natężenie ruchu, pojazdy szynowe, autobusy i oczywiście prędkość. Ażeby to rozwiązać, to należy stworzyć inne możliwości dla rowerzystów – przyznaje Przemysław Piwecki. – To jednak jest zadaniem inwestycyjnym wymagającym sporych zmian i nakładów, ale o tym nie decyduje straż miejska.

Reklama

Od kilku lat miasto zapowiada zmiany organizacji ruchu na Głogowskiej. Powodem są nie tylko rowerzyści i powodowane przez nich kontuzje pieszych. Głogowska to najbardziej wypadkowa ulica w Poznaniu. W 2018 roku w wypadkach, do których doszło na tej ulicy, zginęły 3 osoby, a 48 zostało rannych. To absolutny rekord w mieście. Jeśli dodać do tego narastający problem wypadków z udziałem hulajnóg, rowerów i pieszych – to mamy na Głogowskiej prawdziwą tykającą bombę. Niestety, miasto nie spieszy się z jej rozbrojeniem. Od ponad czterech lat ciągle “trwają konsultacje” na ten temat.

To co jeszcze musi się zdarzyć, żeby wreszcie coś się zmieniło na Głogowskiej?

Lilia Łada, fot. L. Łada


Podziel się!

2
Dodaj komentarz

avatar
najnowszy najstarszy oceniany
rk
Gość
rk

Władza niech się opamięta. Pieszy nie ma, gdzie bezpiecznie się poruszać. Bardzo niebezpiecznie jest na nowo wybudowanym fragmencie pasa drogowego z chodnikiem i pasem dla rowerzystów u zbiegu ulic Grunwaldzkiej i Reymonta. Na odcinku ok. 100 m połączono ścieżkę dla pieszych i rowerzystów. Na rogu budynku ani pieszy ani rowerzysta nie widzą się nawzajem. Kto to zaprojektował. Ja tam się boję chodzić, bo z pasa rowerowego rowerzyści wjeżdżają bardzo szybko nie zwracając uwagi na pieszego.
Poza tym rowerzyści nie znają przepisów.
Proponuję podawać do sądu projektantów takich pseuddoprojektów.

Kierowca
Gość
Kierowca

A ja proponuje obowiązkowe karty rowerowe i egzaminy z przepisów o ruch drogowym