poseł Franciszek Sterczewski

Poznań: Poseł Sterczewski apeluje o wsparcie dla zamkniętych branż

Nie działają od października – ale muszą płacić podatki od nieruchomości czy koncesje za alkohol, nie mówiąc o pensjach dla pracowników. Dlatego poseł Sterczewski walczy o pomoc u wicepremiera Gowina dla zamkniętych branż.

– Dzisiaj razem z przedstawicielami gastronomii, partii Zieloni oraz branży zamkniętych, a nie objętych pomocą rządową apelujemy o pomoc – mówił poseł podczas dzisiejszej konferencji prasowej. – O to, żeby nareszcie rząd wszedł w prawdziwy dialog z przedsiębiorcami z Poznania i Polski, żeby przestał lekceważyć tą katastrofalna sytuację w polskiej gospodarce, którą mamy. W Polsce mamy ponad 70 tys. firm z branży gastronomicznej, które rocznie wypracowują ponad 37 mld zł. 40 proc. tych firm grozi upadek, bankructwo, zwolnienia i bezrobocie. To jest naprawdę poważny problem, dlatego razem z posłankami Klaudią Jachirą, Małgorzatą Tracz i Urszulą Zielińską składamy interwencję poselską do wicepremiera Jarosława Gowina z apelem o natychmiastowy ratunek dla firm oraz pracowników i pracownic.

Jak czytamy w interpelacji posłów, chaos informacyjny, niedopracowanie rozwiązań pomocy rządowej dodatkowo jeszcze pogarszają i tak trudną sytuację polskich przedsiębiorców. Przykładem może tu być tarcza 7.0 – na 76 tys. lokali z branży gastronomicznej pomoc z niej otrzymało zaledwie 4 tysiące, czyli 5 proc. To nie świadczy o efektywności tego narzędzia.

Dodatkowym problemem dla przedsiębiorców jest wzrost opłat: podrożał prąd, wywóz śmieci i podatek od nieruchomości, poszła w górę płaca minimalna. Wszystko to musza płacić, mimo że z prądu, wywozu śmieci i nieruchomości praktycznie nie korzystają, bo przecież od 13 października są zamknięci. Mało tego: muszą też płacić za koncesję na alkohol, a przecież alkoholu też nie sprzedają, skoro lokale są zamknięte. Jednak najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie wiedzą, jak długo ta sytuacja potrwa.

– Z tego, co wiemy, możliwe, że będzie to trwało do marca albo do kwietnia – mówił restaurator Piotr Konieczny z Poznańskiego Okrągłego Stołu. – My tak naprawdę żyjemy w zawieszeniu. I jedną z próśb do rządzących jest prośba o sprecyzowanie, kiedy jest możliwy termin otwarcia lokali i na jakich zasadach mogłyby ruszyć. Żebyśmy mieli czas na przygotowanie.

Restaurator chciałby też, aby radni miejscy anulowali konieczność opłaty za koncesję na alkohol za 2020 rok, by restauratorzy mogli te środki przeznaczyć na wypłaty albo na inne koszty bieżące, z którymi cały czas się borykamy. Przedstawiciele branży będą chcieli swoją prośbę przedstawić podczas jutrzejszej sesji – przypomnijmy, że interpelację do prezydenta Poznania w tej samej sprawie, czyli anulowania lub choćby zmniejszenia opłat – przygotował też radny Andrzej Rataj.

Piotr Konieczny nie otworzył restauracji w ramach akcji #OtwieraMy, bo jak wyjaśnił, chce działać według prawa. Jest także członkiem Poznańskiej Izby Gospodarcza, która cały czas rozmawia z rządem i szuka wspólnie z nim porozumienia prawnego.
– Oczywiście wiemy, że to prawo, które obecnie obowiązuje, jest kwestionowane nie tylko przez obywateli, ale i przez wiele sądów – wyjaśnił. – Ale czekamy na rozstrzygnięcia prawne i wolelibyśmy przystąpić do otwarcia na zasadach ustalonych.

W interpelacji posłów jest też lista postulatów, które powinny być spełnione, żeby firmy nie upadły.
– To jest umorzenie ZUS, umorzenie wszelkich opłat, przynajmniej 2 tys. pomocowego dla wszystkich pracowników i pracowniczek, również zatrudnionych na umowach cywilno-prawnych – wyliczał poseł Sterczewski. – To jest 5 proc. VAT dla branży gastronomicznej, hotelarskiej i fitness jako średniookresowa pomoc dla tych firm. To jest umorzenie czynszu, dialog z właścicielami nieruchomości, żeby im pomóc przetrwać, odciążyć o te stałe opłaty.

To punkty dla rządu. Natomiast samorządy mogłyby, poza zwolnieniem z opłaty koncesyjnej, umożliwić restauratorom także wcześniejsze uruchomienia ogródków gastronomicznych na świeżym powietrzu. Przypomnijmy, że w ubiegłym roku miasto wprowadziło taką możliwość dla restauratorów, ogródki były też o połowę tańsze, by wspomóc branżę w trudnym czasie.

– Zarówno państwo, jak i samorząd powinny szukać wszystkich sposobów, żeby odciążyć te firmy z tych opłat, które naprawdę dobijają polską gospodarkę – podsumował poseł. – Nie może być tak, że jakieś decyzje ministerstwo ogłasza z dnia na dzień, nie może być tak, że o otwarciu czy zamknięciu dowiadujemy się za pięć dwunasta. To, co się odbywa, to jest lekceważenie milionów Polek i Polaków.

3 2 votes
Oceń artykuł
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze