Dominik z córeczką

Poznań: Pomóżmy Dominikowi!

“Mam 29 lat i chcę żyć dla rodziny” – tak zaczyna swoją prośbę poznaniak Dominik Łukaszyk, szczęśliwy mąż i ojciec półrocznej córeczki Alicji, który walczy z rakiem. I prosi o pomoc, bo dalsze leczenie według NFZ mu nie przysługuje.

Dominik od ponad roku toczy nierówną walkę z rakiem żołądka i NFZ. Gdy usłyszał diagnozę, załamał się, ale szybko udało mi się przybrać postawę zadaniową i wzbudzić w sobie nadzieję, „że będzie dobrze”.
– Plan był taki, że wezmę chemię, wytną mi żołądek, następnie znów chemia i wrócę do zdrowych – opowiada na portalu zrzutka.pl. – Życie jednak zweryfikowało moje plany. Po chemioterapii przedoperacyjnej miałem wycięty cały żołądek. Byłem pełen szczęścia i entuzjazmu, nawet gdy fizycznie byłem osłabiony. Szok przyszedł dopiero, gdy otrzymałem wynik histopatologiczny. Okazało się, że rak jest bardziej złośliwy G3, że ma typ rozlany (co źle rokuje) oraz co najgorsze – nie wycięto całego nowotworu, część została we mnie, rak nadal naciekał na przełyk. Nie udało mi się znaleźć chirurga, który zdecydowałby się ponowić operację, aby wyciąć cały nowotwór. W związku z tym zostałem zmuszony poddać się radiochemioterapii. Zrobiłem to z dużą niechęcią, gdyż statystycznie miałem/mam tylko 10% szans aby przeżyć 5 lat. Szok, a miało być tak pięknie.

Po zakończeniu radiochemioterapii Dominik postanowił wykonać w Niemczech badanie na obecność i liczebność komórek nowotworowych we krwi. Okazało się niestety, że choroba jest nadal aktywna. Niestety, ponieważ badanie tomograficzne wykonane według zaleceń NFZ nie wykazało widocznych zmian (czyli takich powyżej 0,5 mm), nie przysługuje mu dalsze leczenie. Gdy jego stan się pogorszy – wówczas NFZ sfinansuje leczenie. I nie mają znaczenia wyniki badań, które wyraźnie pokazują już teraz, że choroba jest nadal aktywna.

Dominik leczy się więc prywatnie preparatem o nazwie salinomycyna. Kuracja jest kosztowna, jeden lek w kroplówce kosztuje 910 zł i trzeba go podawać co tydzień. Do tego dochodzi koszt badań kontrolnych na liczebność komórek nowotworowych za 2500 zł każde.
– Przez ponad rok aktywnie walczyłem z chorobą ponosząc koszty, badań, konsultacji, dojazdów i suplementów – opowiada Dominik. – Dotarłem do takiego momentu, że aby móc kontynuować leczenie, jestem zmuszony prosić o wsparcie.
We wrześniu 2019 urodziła nam się córka Alicja, jest przekochana. Odtąd żyję nadzieją, żeby zobaczyć, jak pójdzie do przedszkola, szkoły a może zobaczę ją, jak idzie na studia albo na jej ślubie. Bardzo bym chciał i robię wszystko, aby tak było.

Wszyscy, którzy chcieliby pomóc Dominikowi, mogą to zrobić na zrzutka.pl.

Dodaj komentarz

avatar