Poznań: Piknik Lwowski i Jarmark Galicyjski na Starym Rynku

Kto chce spróbować prawdziwych lwowskich precli i posłuchać lwowskich sztajerków – musi tu koniecznie przyjść. Na Starym Rynku trwa Piknik Lwowski i Jarmark Galicyjski.

Imprezy związane z Kresami Wschodnimi zawsze cieszą się w Poznaniu ogromną popularnością. jednym z powodów jest fakt, że wielu mieszkańców przedwojennego Lwowa i Wilna właśnie w stolicy Wielkopolski znalazło swój przytułek po II wojnie światowej.

– Moja mama urodziła się we Lwowie – wyjaśnia Mariusz Lisiewicz. – To tata był poznaniakiem, tu się poznali i pobrali. Ona już niestety, nie da rady przyjść, nogi nie te. Ale to właśnie dla niej kupuję precle. Żeby powiedziała, czy takie jak przed wojną. Bo u nas w domu to zawsze dużo tych kresowych smaków było, takiego barszczu ukraińskiego, jak moja mama robiła, to nigdzie indziej nie jadłem. To i zawsze przychodzę na takie imprez, jednak serce ciągnie. A i mamie potem mogę opowiedzieć, jak było.
– Mąż mnie zawsze wysyłał do teściowej na nauki gotowania – śmieje się pani Marzena, żona pana Mariusza. – To tak się wyszkoliłam, że kulebiak robię lepszy niż ona, a w barszczu jeszcze się muszę podciągnąć. Ale i ja lubię te kresowe klimaty, bo co prawda moja rodzina jest z Poznania, ale nieboszczyk tatuś jeszcze przed wojną pracował we Lwowie i zawsze się zachwycał, jakie to tam jedzenie, że u nas takiego nie ma. I u mnie w domu też sporo takich niepoznańskich rzeczy się jadło.

Na jarmarku można też kupić wędliny prosto z Litwy i litewski razowy chleb, który co prawda nie jest już taki jak kiedyś, ale przy wyrobach z naszych piekarń to i tak rarytas. Tego zdania jest pani Marzena Sowisło, której mama urodziła się w Wilnie.
– Jak byłam mała to mieszkaliśmy niedaleko Chodzieży i moja mama sama chleb piekła – opowiada – właśnie taki razowy, i wszyscy w okolicy się dziwili, bo oni pszenne i pszenne, a ona wolała taki ciemny, a to dużo więcej pracy, ciężej ciasto zarobić. Ale jak on smakował! I całymi tygodniami był świeży. To potem wszystkie sąsiadki przychodziły i mówiły: “Józia, pokaż, jak ty go robisz”. Potem przenieśliśmy się do miasta i tu już pieca nie było, żeby chleb piec, ale ja pamiętam ten smak…

Jarmark jest nie tylko okazją do zrobienia zakupów i posłuchania kresowej muzyki. Można też wesprzeć kwestę dla Lwowa, którą prowadzi Towarzystwo Miłośników Lwowa i Kresów.

Lilia Łada, fot. L. Łada

0 0 vote
Oceń artykuł
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze