park Wilsona graffiti fot. ROŚŁ

Poznań: Park Wilsona mekką graficiarzy?

Wulgarne napisy, niszczona zieleń i miejsca bardziej przypominające publiczną toaletę niż zabytkowy park, będący pod szczególną opieką miasta. Kłopoty z parkiem Wilsona trwają już prawie 20 lat i nic nie wskazuje na to, by zbliżało się rozwiązanie.

Gdyby ktoś nie wiedział – co jest prawie niemożliwe, ale jednak – park Wilsona rozciąga się w centrum Łazarza. Jest wpisany do rejestru zabytków. To w nim znajduje się palmiarnia, był on też pierwszym poznańskich ogrodem botanicznym. Założyło go w 1834 roku Towarzystwo do Upiększania Miasta i Jego Okolic, zakładając tu szkółkę drzew. Zajmuje powierzchnię 7,2 ha, a w latach 1993 i 1994 poddano go gruntownej rewitalizacji, przywracając między innymi ogrodzenie i rzeźby z bramy wejściowej autorstwa Edwarda Haupta.

I wkrótce po rewitalizacji zaczęły się w parku kłopoty z wandalami. Być może zresztą wandale działali już wcześniej, tylko nikt tego nie zauważał. W świeżo wyremontowanym parku wulgarne napisy na murach, zniszczone mostki czy ławki zdecydowanie bardziej rzucały się w oczy. Wszystkie kolejne samorządy osiedlowe musiały się zmagać z tym problemem – jak dotąd bezskutecznie.

A naprawdę nie można powiedzieć, by osiedlowi radni się nie starali. Na przykład w 2011 roku radni z spotkali się z przedstawicielami policji, straży miejskiej, Wydziału Gospodarki Komunalnej UMP i dyrekcją Palmiarni, by omówić kwestie bezpieczeństwa parku i zapobiegania działaniom wandali. Parkiem zarządza dyrekcja palmiarni. Bezpośrednim powodem spotkania był wówczas zniszczony plac zabaw w parku. Już wtedy padła propozycja kupna dodatkowych kamer i podłączenia jej do miejskiego monitoringu i przeprowadzenie analizy, jakie działania byłyby skuteczne, jeśli chodzi o akty wandalizmu. Niestety, na propozycjach się skończyło.

Policja przedstawiła raport, z którego wynikało, że park jest ulubionym miejscem lubiących wypić alkohol na świeżym powietrzu i że patrole, gdy tylko dostaną sygnał, że imprezowicze po kilku głębszych niszczą park – natychmiast tam się udają. Jednak ponieważ ciągle pojawiają się nowe napisy i nowe zniszczenia – chyba na imprezujących nie robi to specjalnego wrażenia.

Radni osiedlowi wysyłali niezliczone pisma do dyrekcji palmiarni w kwestii porządku na terenie parku, zabezpieczenia terenu – w końcu to jest obowiązek jak najbardziej zarządcy – niejednokrotnie też spotykali się z dyrekcją, by zwrócić uwagę na brudną wodę w stawach czy śmieci w parku i brak podstawowych działań pielęgnacyjnych. Radni wskazywali, że park jest zaniedbany, nie ma w nim atrakcji dla odwiedzających, jak choćby kawiarenki czy stoiska gastronomicznego, a do jedynej tam kawiarni trudno trafić. Niestety, bez efektów. Zdesperowany Wojciech Wośkowiak, ówczesny przewodniczący Rady Osiedla Święty Łazarz,  przyznawał, że współpraca z dyrekcją palmiarni nie bardzo się układa.

W styczniu 2015 roku odszedł na emeryturę Zbigniew Wągrowski, dyrektor palmiarni i parku Wilsona. Rada osiedla miała nadzieję, że nowa dyrekcja będzie miała pomysł na park, na jego ożywienie – i takie zabezpieczenie, by niszczenie parku wreszcie się skończyło. Nadzieje, jak się okazało, nie bardzo się ziściły. Nadal w parku grasują wandale zostawiając śmieci i mażąc po murach, kamery monitoringu nawet tam, gdzie są, po zmroku stają się całkowicie bezużyteczne, bo w parku jest za ciemno.  O tym, że fragment muru parkowego runął z powodu braku właściwej konserwacji – nawet nie warto wspominać…

Mamy rok 2020 i obecna Rada Osiedla Łazarz pisze: “W ostatnim czasie obserwujemy na fyrtlu kolejne zniszczenia. Niecałe dwa tygodnie temu Park Wilsona padł ofiarą graficiarzy, lecz szkody zostały szybko usunięte przez Palmiarnię Poznańską. Kilka dni później napisy pojawiły się również na SP nr 26 przy Wyspiańskiego – i tutaj szkoła następnego dnia je zamalowała. Niestety, oba miejsca zostały ponownie zniszczone. Przestrzeń wspólna nie jest niczyja – wszyscy musimy o nią dbać. Jeśli widzicie wandali – reagujcie!”

I bardzo smutne jest to, że przez ponad 20 lat w dużym, europejskim mieście nikt nie znalazł skutecznego sposobu ochrony przed wandalami jednego, zabytkowego parku. I to w centrum miasta. Jak to świadczy o skuteczności działań dyrekcji parku, policji, straży miejskiej – a przede wszystkim władz miasta?

Lilia Łada

Daj znać innym

10
Dodaj komentarz

avatar
najnowszy najstarszy oceniany
Żaneta Budniaczyńska
Gość
Żaneta Budniaczyńska

Chyba bazgrolarzy

Pajki
Gość
Pajki

Mieszkam w okolicy i lubię ten park zwłaszcza wiosną i latem, zimą po zmroku rzadko się tamtędy zapuszczam.Park jest bardzo ciemny, kilka lamp które może i są zabtykowe ale nie dają swiatła. Myślę ze miasto powinno pomyśleć o porządnym oswietleniu, a może i kolorowa iluminacja wybranych drzew, aby go orzywić. Więcej swiatła a i wówczas kamery bedą miały łatwiej cokolwiek zarejestrować.
Dobrze życzę temu miejscu bo to fajny park i ulubiony miłorzab japonski na ktorego zawsze nie mogę się napatrzeć.

Jerzy Jarlaczyk
Gość
Jerzy Jarlaczyk

Przykre ! ! !

Halina Wiśniewska
Gość
Halina Wiśniewska

Wiecej zainteresowania Strazy Miejskiej,a pseufograficiarze niech myja to co nabazgrola

Krzysztof Tadeusz Petrów
Gość
Krzysztof Tadeusz Petrów

Straż miejska ma za blisko od swojej siedziby (350 metrów) 😡😡😡

Poko
Gość
Poko

Grafy to sztuka, to są zwyczajne bochomazy znudzonych głupich jak psi dydol bananowych dzieciaków, które nie potrafią puszki trzymać prosto. Dzisiejsza młodzież ma taki pustostan pod kopułą, że ręce opadają.

Grażyna Kowalska
Gość
Grażyna Kowalska

A gdzie monitoring, gdzie służby ? Chyba ,że Straż Miejska jest do przywożenia ” jedzonka ” komendantowi ? ? Ha,ha,ha…

Hanna Lange
Gość
Hanna Lange

Aż żal patrzeć 😞

Marek Radka
Gość
Marek Radka

Przywrócić starszą nazwę na ,KASPRZAKA,może uszanują

ja
Gość
ja

To nie graffiti tylko nazistowskie symbole ciuli z ONR