Poznań: Ogródki na placu Wolności są. Ale z toaletą jest pewien problem

ogródki, plac Wolności fot. L. Łada

Tak długo wyczekiwane ogródki kawiarniane i restauracyjne na placu Wolności nareszcie stoją – ale nie obyło się bez wpadek. Zabrakło bowiem… toalet. Błąd naprawiono i toalety już są, jednak konia z rzędem temu, kto się zorientuje, gdzie.

Epopeja ogródkowa tak długością, jak i zwrotami akcji, szczególnie tymi bardziej bezsensownymi, pobiłaby na głowę większość oper mydlanych, a może i samą „Dynastię”. Rozważania i negocjacje w sprawie lokalizacji ogródków restauratorów ze Starego Rynku, którzy nie mogą ich wystawić przed lokalami z racji remontu płyty, trwała kilka miesięcy. Pojawiały się takie lokalizacje jak plac Wielkopolski od strony Solnej – bo przecież nikt nie ma wątpliwości, że popijanie kawy czy jedzenie obiadu przy jednej z najruchliwszych ulic w mieście to sama przyjemność.

Gdzie są toalety?

Ostatecznie w czerwcu ogródki stanęły na placu Wolności, obok stanęła też scena zapewniająca dodatkowe atrakcje kulturalne – i wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że zapomniano o… toaletach. W lokalach gastronomicznych z przyczyn oczywistych są one niezbędne. Owszem, w budynku Arkadii na placu Wolności jest jedna publiczna toaleta, jednak jest czynna do godziny 20.00 w tygodniu, a w soboty, czyli akurat wtedy, gdy wieczorem w ogródkach jest największy ruch – do 16.00…

Władze miasta, i chwała im za to, szybko zorientowały się, że popełniono błąd i szybko postarały się go naprawić. Toalety już są i działają, ale… konia z rzędem temu, kto się zorientuje, jak i gdzie ma iść.

Droga do toalety jak gra miejska

Rozwiązanie zostało przygotowane w typowo poznańsko-urzędniczym, zapętlonym maksymalnie stylu. Najprostszym wyjściem byłoby wydłużenie godzin funkcjonowania publicznej toalety w budynku Arkadii, od strony wylotu ulicy Nowowiejskiego. Ale nie. To najwidoczniej byłoby zbyt proste. Po sąsiedzku więc, dosłownie 20 metrów dalej, stanął kontener, który jest toaletą dla osób niepełnosprawnych. A na wejściu do niego, tak samo jak na drzwiach publicznej toalety, można znaleźć kartkę, że dostępne i bezpłatne toalety znajdują się w budynku Arkadii. Nawiasem mówiąc – czynne tylko do 24.00.

Czyli potencjalny klient musi okrążyć spory przecież budynek, mijając po drodze dwie niedostępne dla niego toalety, znaleźć wejście od strony ulicy Ratajczaka i tam doszukać się potrzebnego przybytku – i koniecznie zdążyć przed północą. Zakładając oczywiście, że wie, gdzie jest to główne wejście i że ten budynek to Arkadia. Większość poznaniaków zapewne nie miałaby problemu z rozgryzieniem tej gry miejskiej, ale co z turystami? A przecież, jak zapewnia prezydent Jacek Jaśkowiak, jest ich w mieście bardzo wielu. Jak oni mają trafić do toalety…?

Jak poinformowała nas Estrada Poznańska, która zarządza placem Wolności, restauratorzy płacą za stoisko gastronomiczne (nie za ogródek) 3 000 zł netto za miesiąc, do tego dochodzi jeszcze opłata za media – albo według zużycia, albo jako opłata stała, w zależności od umowy. Chyba trochę drogo jak za miejsce z tak fikuśnym dostępem do toalet…?

Podziel się: