Zarząd Zieleni Miejskiej w Poznaniu celowo zostawia część opadłych liści na ziemi. Część mieszkańców zgłasza zalegające sterty, a inni sprzeciwiają się grabieniu, bo obawiają się o jeże.
Według miasta jesienne porządki w zieleni nie sprowadzają się do zbierania liści, bo część z nich zostawia się celowo. Zostawione liście mają działać jak naturalny nawóz i dawać jeżom schronienie na zimę. Miejscy ogrodnicy dodają, że osłaniają też korzenie drzew przed zimnem.
Zbierane są przede wszystkim liście z alejek i trawników, reszta terenu zostaje bez ingerencji.
Tak jest m.in. w parku Marcinkowskiego, w parku Wieniawskiego i nad stawem na Łęgach Dębińskich.
Skargi na zalegające liście dotyczą często parku Jana Pawła II i parku Heweliusza na Grunwaldzie.
Rzecznik ZZM Agnieszka Nowak-Dębińska mówi, że oczekiwania mieszkańców są sprzeczne: część prosi o grabienie, a część pyta, dlaczego odbiera się jeżom miejsce na zimowanie. Podkreśla, że działania miasta są zaplanowane i świadome.