Granda, dzień trzeci fot. L. Łada

Poznań: O przyjemnościach mordowania śmiechem. Ostatni dzień festiwalu Granda

Ostatni dzień najbardziej kryminalnego festiwalu w Poznaniu odbywał się na świeżym powietrzu. Nie brakowało oczywiście zwłok różnego rodzaju, sprawców zgonów, na szczęście nie trzeba było się niczego bać, bo na miejscu od rana była też policja.

niedzielne spotkania wyszły w plener i odbywały się na Laba Landzie przy ulicy Przełajowej, a znakiem rozpoznawczym były salwy śmiechu dobiegające z namiotu, w którym odbywały się spotkania autorskie, i to już od godziny 12.00. Ale w zasadzie nie ma się czemu dziwić, skoro już pierwsze nosiło tytuł “Panie władzo, to był wypadek, zabiłam go zupełnym przypadkiem… O przyjemnościach mordowania śmiechem”. Sekrety zdradzały Olga Rudnicka, Marta Obuch i Joanna Jodełka, a pilnowała, żeby to robiły, Magda Sobczak. Zgodnie z zapowiedzią programową to właśnie Magda Sobczak miała umierać z rozbawienia, ale trupów było więcej – chichotała cała publiczność, a było jej tyle, że nie wszyscy zmieścili się w namiocie.

Od godziny 13.30 zrobiło się już bardziej poważnie: Dariusz Milejczak profesjonalnie i konsekwentnie przypierał do muru Joannę Opiat-Bojarską, Bartka Szczygielskiego i Marka Stelara, a efektem była całkiem spora garść ponurych sekretów dotyczących inspiracji, warsztatu i wiarygodnego mordowania – oczywiście wiarygodnego dla czytelnika lub widza. Bo ci, którzy chcieli się dowiedzieć, jak to wygląda z bardziej realnego, policyjnego punktu widzenia, musieli tylko pójść namiot dalej, gdzie królowali funkcjonariusze policji, chętnie udzielający odpowiedzi na nawet najbardziej niezwykłe pytania.

Były też pokazy technik policyjnych, umiejętności policyjnych psów, zupełnie niewiarygodne. Można też było podziwiać sprzęt, ale prawdziwą furorę zrobiły policyjne konie, do których podziwiania zbiegło się kilkadziesiąt osób. Od czasu do czasu można było usłyszeć syrenę policyjną – ale to nie dlatego, że funkcjonariusze zaaresztowali któreś z kryminalistów. To przyszli policjanci, obecnie w wieku lat kilku, wprawiali się do zawodu, jak tylko udało im się zmylić czujność załogi radiowozu…

Jeśli chodzi o edukację w zbrodni, to nie ulega najmniejszych wątpliwości, że należy ją rozpocząć jak najwcześniej, by dała dobre efekty. Dlatego wydawnictwo Zakamarki przygotowało swoja ofertę z prawdziwym rozmachem i fantazją. Młodzi detektywi mogli posłuchać głośnego czytania fragmentów “Tajemnicy detektywa”, a później sprawdzić swoje umiejętności śledcze w grze terenowej opartej na przygodach bohaterów serii “Biuro Detektywistyczne Lassego i Mai”.

Natomiast ci, którzy wolą o zbrodniach czytać, mieli do wyboru kilka stoisk z książkami od wydawców, a także kiermasz kryminałów, na którym można było znaleźć i wymienić się prawdziwymi skarbami.

Niestety, wszystko, co dobre, też się musi kiedyś skończyć, skończyła się więc i tegoroczna Granda. Następne spotkanie z kryminałami i ich twórcami dopiero za rok.

0 0 votes
Oceń artykuł
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze