Poznań: Niebezpieczny wypadek w restauracji. „Potrzebna była interwencja chirurga”

restauracja Rycerska fot. Użytkownik

Ranne dziecko, któremu trzeba było założyć szwy i interwencja policji. Tak zakończył się niebezpieczny wypadek, do którego doszło podczas komunijnego przyjęcia w restauracji „Rycerska” nad jeziorem Maltańskim.

O sprawie poinformował nas nasz Użytkownik, który był gościem jednego z komunijnych przyjęć w tej restauracji.
„Podczas takich imprez wiadomą rzeczą jest, że udział biorą dzieci” – napisał do nas. – „Lecz niestety, restauracja nie bierze tego pod uwagę. Na tarasach panował chaos i nieład, na przestrzeni między stołami, na środku tarasu, poustawiano betonowe podstawy parasoli z wystającymi rurami pozostawione bez zabezpieczenia. I niestety doszło do wypadku: małe dziecko upadło wprost na rurę rozcinając sobie brodę i to dość mocno. Potrzebna była interwencja chirurga, który musiał założyć parę szwów”.

Nasz Użytkownik podkreśla, że dziecko było pod opieką rodziców, ale oni po prostu nie zdołali złapać go na czas, zanim uderzyło o podstawę parasola. Wypadek zawsze może się zdarzyć, ale tu szczególnie i jego, i pozostałych gości zbulwersowało podejście personelu restauracji do sprawy, które miało być nieprofesjonalne i lekceważące.

„Chodzi tu przede wszystkim o chamskie zachowanie obsługi” – napisał Użytkownik, dodając, że rodzice, gdy zwrócili uwagę personelowi restauracji usłyszeli, że „dziecka trzeba pilnować”. A przecież wystarczyłoby, jak uważa, ustawić stoliki nad tymi betonowymi elementami, by je zabezpieczyć, czego nikt nie zrobił.

„Na miejsce została wezwana policja, co spowodowało większe wzburzenie restauratora, który i tak nic nie zrobił z niebezpiecznymi podstawami” – podsumowuje nasz Użytkownik. – „Tu ran doznało dziecko, które jest małe i lekkie, a gdyby na taką rurę przewróciła się dorosła osoba o dużo większej masie lub kobieta w ciąży? Strach pomyśleć”.

Restauracja mieści się na kempingu nad Maltą, czyli na terenie zarządzanym przez Poznańskie Ośrodki Sportu i Rekreacji.
– Bardzo nam przykro z powodu opisanego zdarzenia – skomentował sytuację Filip Borowiak, rzecznik prasowy POSiR. – Doszło do niego w momencie zmiany wystroju tarasu. Wystawione na zewnątrz betonowe stojaki czekały w miniony weekend na dostawę parasoli. Obecnie są one zabezpieczone. Jesteśmy w kontakcie z rodziną i deklarujemy współpracę w celu wyjaśnienia i polubownego załatwienia sprawy.