Poznań: Nie ma miejsc parkingowych przed szpitalami

Na problem po raz kolejny zwrócił uwagę radny Andrzej Rataj w swojej interpelacji. Wprawdzie interpelacja dotyczy Ginekologiczno-Położniczego Szpitala UM przy ulicy Polnej, jednak z podobnymi kłopotami zmagają się pacjenci także innych szpitali.

Szpital przy Polnej jest o tyle specyficzny, że jego pacjentki naprawdę nie mogą czekać, aż znajdzie się miejsce do parkowania. Jak skrupulatnie przytoczył w swojej interpelacji Andrzej Rataj, to największy szpital położniczy w Polsce. Rocznie odbywa się tu średnio około 7000 porodów!

“Placówka ta zajmuje się najcięższymi i najbardziej skomplikowanymi przypadkami z zakresu ginekologii, położnictwa i neonatologii. Do szpitala tego każdego dnia przywożone są ciężarne kobiety lub rodzące kobiety nie tylko z Poznania i powiatu poznańskiego, ale również z całego województwa, a nawet z innych części Polski – pisze Andrzej Rataj. I zwraca uwagę, że większość przyszłych mam przyjeżdża tu samochodami – trudno od kobiety w ostatnich dniach ciąży wymagać, by przyjeżdżała tramwajem lub autobusem i szła spory kawałek od przystanku do szpitala.

Niektóre z pań przyjeżdżają taksówkami i one z parkowaniem nie mają problemu. Jednak większość przyjeżdża samochodami kierowanymi przez mężów albo partnerów. I to właśnie oni nie mają gdzie zaparkować.

Co prawda kierowca wiozący kobietę przed porodem może wjechać przed Izbę przyjęć od strony ulicy Jackowskiego i zatrzymać się przy wejściu do budynku. Ale gdy wysadzi pasażerkę, musi odjechać, żeby zrobić miejsce kolejnej rodzącej. Tymczasem w okolicy nie ma miejsc, by spokojnie zaparkować i szybko wrócić do rodzącej żony czy partnerki. Ulice Polna, Jackowskiego i Bukowska są zastawione samochodami wszędzie, gdzie to możliwe – i są to samochody okolicznych mieszkańców. Niestety, budujący tak dziewiętnastowieczne kamienice, jak i bloki w latach 50. i 60. nie przewidzieli czasów, kiedy każdy będzie miał własne auto – i nie zaplanowali miejsc parkingowych.

Jednak zdaniem Andrzeja Rataja “miasto wspólnie ze szpitalem powinny podejmować działania mające na celu polepszenie istniejącej trudnej sytuacji”. Miasto mogłoby uwzględnić dodatkowe miejsca parkingowe w projekcie przebudowy ulicy Jackowskiego, przy którym właśnie trwają prace. Ale nawet gdyby one powstały, trzeba by było przy nich postawić całodobowy patrol strażników miejskich. Przy takim braku parkingów w okolicy na pewno byłoby wielu chętnych do postawienia auta na miejscu dla rodzących kobiet. Jest jeszcze jeden problem: rodzące przyjeżdżają do tego szpitala z całego regionu. Czy to aby na pewno byłoby zgodne z prawem, żeby miasto Poznań ze swojego budżetu budowało miejsca parkingowe dla mieszkańców Złotowa, Piły czy Kalisza? Chyba jednak nie.

Podobnego zdania jest prezydent, który w odpowiedzi na interpelację radnego zasugerował, że to jednak szpital powinien przede wszystkim zadbać o miejsca parkingowe dla swoich pacjentów i wybudować je na swoim terenie. Jest to rozwiązanie o tyle zasadne, że wówczas wiadomo byłoby na pewno, że parkują tam pacjentki, bo można by to było sprawdzić. Poza tym szpital jest jedynym obiektem w okolicy, który w ogóle dysponuje jakąkolwiek wolną przestrzenią poza budynkami. Ta część Jeżyc jest akurat bardzo ciasno zabudowana i większe niezabudowane przestrzenie można policzyć na palcach jednej ręki: Stare Zoo, koszary, komenda policji i właśnie szpital przy Polnej. Miasto, oczywiście, może pomóc. W granicach prawa i swoich możliwości. Bo budowanie parkingów przez miasto dla jednostek nie-miejskich może się źle skończyć, jak już w Poznaniu mieliśmy przykłady.

Mat. pras., el

1
Dodaj komentarz

avatar
bodek86
bodek86

Mam wrażenie, że pod szpitalem wojskowym na Grunwaldzkiej właśnie zamieniono miejsca parkingowe na ścieżkę rowerową. Może to nowy trend żeby pacjenci dojeżdżali rowerami.