Jedzielnia na Świętym Marcinie

Poznań: Na Świętym Marcinie było pysznie!

Tost z szarpaną wieprzowiną? A może egzotyczna zupa, apetyczny stek z grilla lub sajgonki? Chyba nikt nie mógł narzekać na to, że podczas dzisiejszej Jedzielni brakuje mu wyboru.

Aromaty dań przyciągały na miejsce z całkiem sporej odległości.
– Szliśmy sobie akurat przez Ratajczaka, gdy Marcin powiedział: a co to tak pachnie? – śmieją Marta, Ewelina i Marcin. – Byliśmy na Międzynarodowym Dniu Muzyki na Starym Rynku i wracając postanowiliśmy się przejść po mieście. I zapach nas przyciągnął…

Dziewczyny próbowały sajgonek, Marcin skusił się na stek. Wszystko im bardzo smakowało.
– Jak się to nazywa? Jedzielnia? To w sumie powinno być na stałe na ulicy – zawyrokował Marcin.

Paulina Nowak z kolei jest zachwycona tartą czekoladową, którą także kupiła na miejscu.
– Dzieciom też smakowała, zjadły mi od razu większość, musiałam, więc kupić drugą, żeby chociaż spróbować – śmieje się. – Bardzo mi się podoba taki pomysł, restauracje na świeżym powietrzu i akurat w weekend. Trafiłam tu przez przypadek, ale gdybym wiedziała wcześniej, to zabrałabym całą rodzinę, a nie tylko dwójkę moich maluchów.

Niestety, to już ostatnie spotkanie z lokalnymi restauracjami i ich przysmakami w tym roku. Jedzielnia w maju i czerwcu była na targowiskach, w wakacje – w wakacyjnym plenerze, w miejscach najbardziej lubianych przez poznaniaków. A spotkanie na Świętym Marcinie było ostatnie w tym sezonie. Miłośnicy dobrego jedzenia muszą czekać do przyszłego roku – albo wybrać się do którejś z restauracji, którą poznali podczas Jedzielni.

el, fot. L. Łada

Dodaj komentarz

avatar