schronisko dla zwierząt, Bukowska fot. UMP

Poznań: Miasto przyjęło psy uratowane z Ukrainy

Schronisko przy ulicy Bukowskiej, opuszczone po przenosinach do nowego obiekty, ma nowych lokatorów. To 27 owczarków niemieckich prosto z Ukrainy – i ich właściciel. Tylko że to właściwie nie są psy ukraińskie, a amerykańskie…

Jak informuje Radio Poznań, wszystkie psy to podopieczne hodowli, którą prowadził na Ukrainie Chris Jimenez, obywatel amerykański. To nie pierwsza lepsza hodowla: psy w niej są przygotowywane do pracy w służbach, a Chris Jimenez jest ich profesjonalnym trenerem. Pracowało mu się i mieszkało na Ukrainie bardzo dobrze – do czasu wojny. Później alarmy i bombardowania dały się we znaki tak psom, jak i ich trenerowi. Trzeba było wyjechać, ale wyjazd z 27 dużymi i przerażonymi psami to niełatwe zadanie.

Udało się uciec przed wojną, ale Chris Jimenez był przekonany, że po drugiej stronie granicy wyląduje na ulicy. No bo kto przyjmie faceta z 27 psami? Ale na jego – i psów – szczęście trafił do Poznania. W tym pomogła wolontariuszka Agata Stępień i ona też zainteresowała historią Chrisa władze miasta. Wiedziała, że stare schronisko dla zwierząt stoi puste, bo podopieczni wyprowadzili się do nowej siedziby na Kobylepole, a inwestycja, która tu powstanie – jeszcze się nie zaczęła. A miasto zgodziło się, by Chris ze swoimi podopiecznymi zamieszkał tam na jakiś czas i w dodatku pomogło wspólnie z wolontariuszami w zaopatrzenie hodowli w karmę.

Według Chrisa Jimeneza to doskonałe miejsce. On sam czuje się tam świetnie, psy także dochodzą do siebie. Wcześniej były zestresowane, wychudzone, bo nie chciały jeść i bardzo nietowarzyskie. Teraz cały dzień chcą się bawić albo trenować. Za kilka tygodni, gdy dojdą do siebie, polecą razem ze swoim trenerem do Stanów Zjednoczonych, bo to w tamtejszych służbach będą pracować.