Poznań: Miasto dostrzega problem z dzikami. “To jest zwierzę niebezpieczne”

Władze Poznania zdają sobie sprawę z problemu jakim są dziki na terenie miasta. Wygląda na to, że wbrew protestom części ekologów stolica Wielkopolski nie zostanie wyłączona z obwodów łowieckich.

Formalnie zresztą miasto nie mogłoby wprowadzić zakazu polowań na terenie Poznania. To leży w kompetencjach Sejmiku Województwa Wielkopolskiego oraz marszałka. Mimo obaw radnych osiedlowych i ekologów, Poznań wydaje się natomiast zdeterminowany, że problem z dzikami w mieście rozwiązać. 

Spór o losy dzików toczy się w Polsce od ponad roku. Zwierzę to jest obwiniane o przyczynianie się do rozpowszechnienia wirusa ASF, który powoduje bardzo wysoką śmiertelność zarówno u dzików, jak i świń i z oczywistych względów jest dużym zagrożeniem dla producentów żywności. Warto wspomnieć, że z Wielkopolski pochodzi 30 procent wieprzowiny produkowanej w naszym kraju, stąd priorytetem ponad politycznym jest zatrzymanie groźnego wirusa.

Z tezą, że to dzik jest odpowiedzialny za kolejne ogniska ASF nie zgadzają się ekolodzy, który przekonują że głównym problemem jest człowiek. To właśnie on ma odpowiadać za przenoszenie choroby. Z tego też powodu są oni nastawieni bardzo negatywnie do myśliwych i rządu, który dziki zamierza częściowo odstrzelić. Pomóc ma w tym ustawa, nazywana Lex Ardanowski, która wprowadza bardzo dużo ułatwień dla myśliwych oraz blokuje ekologów, którzy za wejście do lasu w czasie polowania mogliby trafić nawet do więzienia.

Na nową ustawę szybko zareagowały rady osiedli, które chciały, żeby ich tereny zostały wyłączone z polowań. Z taką inicjatywą wyszła m.in. Rada Osiedla Morasko-Radojewo, która obawiała się, że ewentualne polowania w okolicznych lasach mogą być zagrożeniem dla mieszkańców tego regionu. Władze Poznania do problemu podchodzą z drugiej strony, zauważając że w ostatnim czasie w mieście pojawia się coraz więcej dzików, co wywołuje niepokój wśród mieszkańców. Wczoraj jedno ze zwierząt weszło na teren Szkoły Podstawowej na Jeżycach. 

Dziki w Poznaniu czują się stosunkowo bezpiecznie (nie boją się ludzi), mają łatwy dostęp do pożywienia (śmietniki, dokarmianie przez mieszkańców miasta), a na wzrost ich populacji dodatkowo wpływa brak ostrych zim. Efekt jest taki, że na dziki natrafić można w mieście stosunkowo łatwo. W przeszłości nadmiar zwierząt był odławiany, a następnie wywożony poza granice Poznania. Ze względu na wspomniany już wyżej ASF oraz próby ograniczenia rozwoju choroby, wprowadzono zakaz odłowu dzikich zwierząt, a następnie przewożenia ich w inne miejsca. Oznacza to, że dziki muszą zostać odstrzelone lub odłowione, a następnie uśmiercone. Z tego powodu miasta nie można wyłączyć z terenów łowieckich.

Żeby przekonać ekologów i radnych osiedlowych władze Poznania przygotowały dla nich odrobinę statystyk, które mają potwierdzić, że strach przed polowaniami w okolicach miasta jest wyolbrzymiony. Według danych Urzędu Miasta Poznania “w ostatnich latach” nie odnotowano przypadku postrzału podczas polowania. Dla porównania władze miasta przedstawiają statystykę wypadków na terenie miasta z udziałem dzikich zwierząt w 2019 roku. Było ich aż 150.

I chociaż dziki z reguły nie interesują się obecnością człowieka w pobliżu, to sam ich widok, według władz miasta, ma powodować “lęk o zdrowie i życie”. W jakimś stopniu jest to zresztą lęk usprawiedliwiony. W pewnych okolicznościach dziki faktycznie potrafią atakować ludzi – dotyczy to zwłaszcza samic z młodymi. 

Dzikie zwierzęta w mieście. Jak należy się zachować?

W informacji prasowej Urząd Miasta przekonuje, że zaprzestanie odstrzału, w połączeniu z brakiem strachu przed ludźmi oraz łatwym dostępem do pożywienia spowoduje, że zwiększy się liczba przypadków spotkania dzikiego zwierzęcia w mieście.

– Dzik to nie jest zwierzę udomowione. To jest zwierzę niebezpieczne – przypomina Katarzyna Kierzek-Koperska, zastępczyni Jacka Jaśkowiaka. – Rozumiem argumenty obrońców zwierząt i sama za taką osobę się uważam, ale jednocześnie pełnię też funkcję, która zobowiązuje mnie do brania pod uwagę bezpieczeństwa mieszkańców (…). Rozumiem argumenty ekologów, ale decyzja jest taka, że musimy chronić przede wszystkim mieszkańców. 

W przypadku zauważenia dzików należy skontaktować się ze strażą miejską (tel. 986).

mat. pras. / SS

2
Dodaj komentarz

avatar
Lech Hoff
Lech Hoff

Ludzie są bardziej niebezpieczni, zwłaszcza w weekendowe wieczory na Starym Mieście.

Iwona Jóźwiak
Iwona Jóźwiak

a kto zabrał tereny zielone w okolicach Poznania wszędzie domy w lasach domy a zwierzęta gdzie mają się podziać jak się je wydziedzicza z ich dawnych terenów nawet ptaki w mieście przeszkadzają