Poznań: Łąka kwietna na Wildzie? ZZM: “to przedsięwzięcie bardzo dyskusyjne”

– Chcielibyście łąki miejskiej na Wildzie? My też – informuje Rada Osiedla Wilda mieszkańców tej dzielnicy. Ale czy łąka powstanie – nie wiadomo. Bo Zarząd Zieleni Miejskiej uważa, że to zbyt kosztowne i trudne.

I wskazuje konkretny teren: wzdłuż Dolnej Wildy, przy granicy “Chwiałki”. Biegnie tamtędy asfaltowa droga, która zapewne kiedyś miała być rekreacyjnym dojściem ze stadionu do parku. A po obu jej stronach rozciągają się trawniki aż do lodowiska.

Chociaż trawniki to chyba za dużo powiedziane. W końcu trawnik to przestrzeń porośnięta przede wszystkim trawą, regularnie pielona z chwastów, koszona, nawożona i podlewana. Z tych wszystkich czynności na tym terenie odbywa się w zasadzie wyłącznie koszenie, a i to rzadko. Poza tym rośliny rosną tam jak chcą i gdzie chcą, a trawa od dawna przegrywa z kępami wrotyczu, ostów, cykorii, krwawnika, mniszka lekarskiego i wielu innych roślin, którym nie szkodzą psie kupy. Bo psich kup jest tam bardzo dużo, jako że teren robi za nieformalną psią toaletę, w związku z czym przypomina pole minowe…

Utworzenie łaki kwietnej na tym terenie wydaje się radnym osiedlowym sensownym rozwiązaniem. Dlaczego? Przypomnijmy, jak zachęca do tworzenia takich łąk w mieście Koalicja ZaZieleń, która, sądząc po dotychczasowych dokonaniach, naprawdę ma o tym pojęcie: “Łąki kwietne oznaczają oszczędność sił i środków, nie tylko związaną z rzadszym koszeniem. Rośliny na nich rosnące znacznie lepiej dają sobie radę z upałami, bo są “tutejsze” i magazynują wodę. Nie trzeba więc ich tak często podlewać. Tworzenie łąk nie wymaga wielu nakładów ani zmian na miejskich zieleńcach. Wystarczy wśród trawy zasadzić kwiaty, takie, które naturalnie występują w naszym klimacie. To nie tylko doda miastu urody, ale też wspomoże walkę z ociepleniem klimatu. Niekoszone rośliny lepiej chronią grunt przed wysychaniem, zatrzymują pyły, no i produkują więcej tlenu niż skoszone. Obecność kwiatów zwiększy bioróżnorodność, co z kolei jest niezwykle ważne dla żyjących w mieście ptaków i owadów”.

Łąki kwietne w zasadzie kosi się raz w roku, jesienią. Nie trzeba wydawać pieniędzy na kosztowne nasadzenia egzotycznych roślin i ich pielęgnację, bo łąka – jak to łąka – sama troszczy się o siebie. Wydawałoby się, że Zarząd Zieleni Miejskiej tylko przyklaśnie pomysłowi mającemu ująć mu pracy, kosztów i kłopotów. Ale jednak nie. W piśmie wysłanym RO Wilda czytamy, że “to przedsięwzięcie jest bardzo dyskusyjne. Konserwacja zieleni na przedmiotowym terenie wykonywana jest w zakresie niezbędnym, co spowodowało wytworzenie specyficznego ekosystemu, powierzchnia tego terenu nie jest monolitycznym trawnikiem. Mając na uwadze również funkcje użytkowe przedmiotowego terenu, uważamy, że zmiana sposobu zagospodarowania w kierunku łąki kwietnej jest bardzo kosztowna i trudna w konserwacji, wymaga pogłębionej analizy”.

Łąka kwietna to bardzo modny ostatnio trend w organizacji miejskiej zieleni i można znaleźć wiele porad oraz opinii biologów, przyrodników i ekologów, jeśli ktoś chciałby urządzić taką łąkę – i jeśli opinia Koalicji ZaZieleń mu nie wystarcza. Ale wszyscy są zgodni: łąka kwietna może się nie wszystkim podobać, jeśli ktoś lubi grzeczne i wystrzyżone trawniki, nie ma natomiast wątpliwości, że jest to zdecydowanie tańszy, mniej pracochłonny i przyjaźniejszy Matce Naturze sposób zazieleniania miasta. I tak naprawdę teren przy Dolnej Wildzie w zasadzie jest już łąką kwietną – teraz tylko należałoby mu nie przeszkadzać i dyskretnie pomagać w pielęgnacji, byle nie za bardzo.

Dlaczego więc ZZM pisze o trudach i wysokich kosztach? I o jaką konserwację łąki chodzi, skoro ona dba o siebie sama? Tego specjaliści od miejskiej zieleni w piśmie nie wyjaśniają.

Ale Rada Osiedla Wilda nie traci wiary w powodzenie swojego planu.
“ZZM uważa, że to “przedsięwzięcie bardzo dyskusyjne” i “wymaga pogłębionej analizy”. Jesteśmy otwarci na taką dyskusję, mamy też nadzieję, że pogłębiona analiza okaże zasadność naszego postulatu” – podsumowują wildeccy radni na swoim profilu FB.

Lilia Lada, fot. PIM

2
Dodaj komentarz

avatar
Adam Bimbas
Adam Bimbas

Twory takie jak zzm zawsze będą podchodzić do łąki niechętnie, bo prościej kosić pseudotrawnik wyglądający jak kupa i brać za to ciężki pieniądz niż zrobić coś ładnego z pożytkiem dla przyrody i mieszkańców. Chyba, że są tu jacyś fani przyschłych, żółtawych trawników o wysokości 3 cm.

Krzysztof Górawski
Krzysztof Górawski

Zaklad zdebilenia miejskiego