Marek Woźniak

Poznań: Marszałek o konkursie Wielkopolskiej Tarczy Antykryzysowej “Te wypowiedzi bardzo nas bolą”

Poznańskie Centrum Superkomputerowo -Sieciowe skontroluje WARP – zapowiedział dziś marszałek Marek Woźniak, odnosząc się do swoich zapowiedzi przeprowadzenia audytu w sprawie pomocy dla przedsiębiorców w ramach Wielkopolskiej Tarczy Antykryzysowej.

Konkurs został rozstrzygnięty w atmosferze skandalu. Wielu przedsiębiorców twierdziło, że kliknęli wysyłkę wniosku punktualnie o godzinie rozpoczęcia naboru – i już im się nie udało. Sprawa wywołała takie oburzenie, że marszałek zarządził audyt, który ma sprawdzić, czy wszystko zostało przeprowadzone prawidłowo. Przeprowadzi go właśnie PCSS.

– To wyspecjalizowana instytucja, związana z PAN i Politechniką Poznańską, zespół, który jest doświadczony w zakresie audytu systemów bankowych i wydaje mi się, że taki zespół z takim doświadczeniem będzie potrafił zbadać, co tak naprawdę zaszło, jeśli chodzi o konkurs w WARP.

Marszałek przyznał, że do urzędu napływają cały czas pytania od przedsiębiorców, którzy brali udział w tym konkursie. Ma nadzieję, że wyniki audytu dadzą odpowiedzi na pytania, czy zaszły jakieś nieprawidłowości przy organizacji konkursu czy też funkcjonowania sieci informatycznej, którą na zlecenie WARP nadzorowała i realizowała firma If One.

– Chcemy sprawdzić cały przebieg procesu: od momentu napływu wniosków szeregowania ich w listę, ogłoszenia momentu, kiedy lista została zamknięta z powodu wyczerpania alokacji, czy to wszystko odbyło się w sposób uczciwy. Myślę, że nikomu bardziej nie zależy na tym, żeby wyjaśnić, czy wszystko przebiegło jak powinno niż mnie – powiedział marszałek. – Te wszystkie wypowiedzi, że proces był zmanipulowany, ustawiony, bardzo nas bolą. Bo jeśli pada sformułowanie, że to wszystko było ustawione, to pada też pytanie, kto to ustawił. No na pewno nie urząd marszałkowski i nie WARP, nie wiem, czy takie podejrzenie może być sformułowane wobec firmy informatycznej. Chcemy więc znać odpowiedź na pytanie, jak przebiegał proces, jakie zaszły tam ewentualne ingerencje z zewnątrz, czy były ataki hakerskie, czy były używane boty i w jakiej skali i czy sformułowania, które się pojawiły w sieci, że ktoś tam załatwił sto procent wniosków to prawda, czy przechwałka i działanie marketingowe. Specjaliści sprawdzą też, jak był ustawiony zegar systemu, jak szeregowano wnioski.

Marszałek ma nadzieję, że wyspecjalizowany zespół będzie w stanie odpowiedzieć na te pytania. Liczy też na wsparcie policji, zwłaszcza zespołu do spraw cyberprzestępczości, który działa w komendzie wojewódzkiej. Pracują tam doskonali fachowcy, którzy w takich sytuacjach mogą udzielić wsparcia.

Od wyników kontroli wykonanej przez specjalistów zależą dalsze działania marszałka w tej sprawie.
– Statystyka jest kluczowa – wyjaśnił marszałek. – Bo być może udział botów jest marginalny i nieistotny, choć wszyscy teraz uważają, że kluczowy. Ale dopóki nie zobaczymy tej listy z konkretnymi informacjami, jak ten proces przebiegał, nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć na to pytanie.

Marszałek powiedział też, dlaczego konkurs został zorganizowany w sposób budzący tak wiele kontrowersji wśród przedsiębiorców – według zasady “kto pierwszy ten lepszy”. Bo i tu pojawiło się wiele nieprawdziwych i krzywdzących informacji.

– Chcę powiedzieć wyraźnie i wprost: Wielkopolska przeznaczyła najwięcej w Polsce środków finansowych na wsparcie przedsiębiorstw, bo ponad 94 mln zł – podkreślił Marek Woźniak. – Żaden inny region takiej kwoty nie przeznaczył. Przeznaczyliśmy te pieniądze dla najszerszej grupy przedsiębiorców, ponieważ wyznaczyliśmy zgodnie z zaleceniem ministerstwa 30-proc. spadek obrotów, jeśli chodzi o firmy. Nie ograniczyliśmy w żaden sposób dostępu firmom ze względu na branże. 40 proc. z tego było dedykowane na specjalne branże, które były wyłączone z obrotu, czyli takie jak kosmetyczna, fryzjerska, turystyczna czy hotelowa, pozostałe 60 proc. dla pozostałych firm. Nie ma więc tutaj mowy o tym, by jakiekolwiek firmy czy branże były wykluczone z dostępu do środków, jak to się zdarzało w innych regionach. I to zapewne spowodowało, że chętnych, którzy spełniali ten warunek 30-proc. spadku przychodów, było tak dużo.

Najwięcej firm – poza Wielkopolską – zgłosiło się w województwie lubelskim. To było 17 tysięcy firm. W Wielkopolsce było ich ponad 50 tysięcy.
– Te dane mówią wszystko o skali – podsumował marszałek.

Wytyczne konkursu były przygotowane zgodnie z zaleceniami Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej – także zasada “kto pierwszy ten lepszy”. Zresztą Wielkopolska, znów jako jeden z nielicznych regionów, przyjęła prawie w stu procentach zestaw ramowych dokumentów wdrożeniowych i zasady organizacji wyznaczone przez ministerstwo. “Proponujemy zastosowanie jedynie kryteriów dostępowych” – cytował marszałek z dokumentów ministerstwa. – “W żaden sposób nie jest ani zalecana, ani proponowana analiza porównawcza wielkości ubytków przychodów czy też próba szeregowania firm na te, które poniosły bardziej czy mniej dotkliwe straty w swoich obrotach”. A wynika to stąd, że nie da się porównać strat w działalności gastronomicznej z produkcją urządzeń chłodniczych.

Jak podkreślił marszałek, ramowe kryteria konkursu były konsultowane także z Komisją Europejską.

– Jako Wielkopolska niemal w stu procentach ściśle zastosowaliśmy się do wytycznych ministerstwa – powiedział marszałek. – Stąd te opinie, że dziwnie postępujemy, są dla nas niezwykle krzywdzące.

Regulamin konkursu dla grantobiorców przygotowała już jednak WARP i w oparciu o ten regulamin zostało przeprowadzone postępowanie, jeśli chodzi o nabór wniosków. Audytorzy będą więc teraz musieli ustalić, czy system w naszym regionie zadziałał wyjątkowo dobrze, bo tak sprawnie przetworzył zgłoszenia, szybciej niż gdzie indziej – czy wyjątkowo źle.

– Jest wielu wnioskodawców, którzy obawiają się unieważnienia tego postępowania i piszą do nas, że uczciwie kliknęli w link i znaleźli się na liście w tym postępowaniu i proszą, żeby pochopnie tego nie unieważniać, bo będzie to z krzywdą dla nich – podkreślił marszałek. – Ja muszę to także brać pod uwagę. Stąd próba jak najbardziej precyzyjnego zbadania, co się tak naprawdę stało.

Prace nad dokumentami tych firm, którym udało się dostać dofinansowanie, trwają, ale wypłaty są wstrzymane do wyjaśnienia sprawy i otrzymania wyników kontroli. Umowa z PCSS zostanie podpisana jeszcze dziś albo w poniedziałek, ale prace kontrolne już trwają. Pierwszych wyników możemy się spodziewać jeszcze w pierwszej połowie września.

Marszałek zapewnił też, odnosząc się do zapowiedzi wojewody o zawiadomieniu CBA i NIK, że nie boi się żadnej kontroli i każdą chętnie przyjmie, by jak najszybciej wyjaśnić tę sytuację – o ile będzie to kontrola merytoryczna, nie polityczna.

Lilia Łada

1
Dodaj komentarz

avatar
Nie BOT
Nie BOT

Brawo dla Pana Marszałka. Nareszcie ktoś o, nas wspomina i bierze nas pod uwagę.. Każdy kto brał, udział w naborze zaakceptował regulamin więc wiedział że to będą kryteria 30 a nie 70 % spadku. Szkoda tylko że tak pieniądze są w stanie poróżnić ludzi..